Małaszyński o "Belle Epoque": Nie jestem w stanie ocenić, czy mi się podobało, czy mi się nie podobało

Paweł Małaszyński o "Belle Epoque".
Paweł Małaszyński o "Belle Epoque". Fot. TVN/Mirosław Sosnowski
To miał być hit sezonu, jak na razie jest chyba mowa o rozczarowaniu. Widzowie "Belle Epoque" wyśmiewają reżyserię, scenariusz i grę aktorską. Odtwórca głównej roli przekonuje zaś, że nie ma dystansu do produkcji. Poświęcił jej kilka miesięcy i może uda mu się ją obiektywnie ocenić za jakiś czas.

"Małaszyński zupełnie nie nadaje się do historycznych ról. Męczy mnie i denerwuje, psuje cały serial niestety", "Chciał podrobić Hardy'ego, podobny ubiór i miny. Ale nie wyszło. Brak charyzmy!", "Aktorstwo na poziomie Klanu"– internauci nie zostawiają suchej nitki na aktorze, który rolą Jana Edigeya-Koryckiego wraca do telewizji.

– Ja w tym grałem, spędziłem 5 miesięcy na planie. Zrobiliśmy swoją robotę najlepiej jak potrafiliśmy, teraz my wam oddajemy serial "Belle Epoque" i wy go ocenicie – Małaszyński odpowiada spokojnie na falę krytyki. W rozmowie z se.pl zaznacza, że może i chciałby zmienić coś w budowaniu krytykowanej postaci, ale potrzebuje czasu. – Ja nie jestem w stanie ocenić, czy mi się podobało, czy mi się nie podobało. (...) Do takiego consensusu dojdę, kiedy zobaczę całość sezonu. Jak się to wszystko zazębi, zagryzie – mówi.

Tymczasem na planie #labelleepoque @tvn.pl

Post udostępniony przez Paweł Małaszyński (@pawelmalaszynski)

Według Nielsen Audience Measurement, po trzech pierwszych odcinkach "Belle Epoque" ogląda średnio 2,33 mln osób. Z odcinka na odcinek jest ich coraz mniej, pierwszy - dla porównania - widziało 2,90 mln widzów.

źródło: se.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...