Koniec epoki taniego piwa? Prezes Żywca tłumaczy, dlaczego możemy zapłacić więcej

Piwo nie będzie lane w takiej promocji jak dotychczas. Czy to kolejny efekt 500+?
Piwo nie będzie lane w takiej promocji jak dotychczas. Czy to kolejny efekt 500+? Fot. Przemysław Jendroska / Agencja Gazeta
Koniec epoki taniego piwa? Na to wygląda. – Biorąc pod uwagę wzrost dochodów rozporządzalnych oraz fakt, że mamy w Polsce powrót inflacji oczekujemy, że branża piwna powróci do wzrostu wartości po latach deflacji – powiedział Guillaume Duverdier, prezes Grupy Żywiec.

Tłumaczę ten ascetyczny język biznesowy na polski. Co prezes miał na myśli? "Wzrost dochodów rozporządzalnych" to między innymi efekt programu Rodzina 500+ oraz podniesienia płacy minimalnej (etatowej i stawki godzinowej ) do 2 000 złotych miesięcznie. Zaś "wzrost wartości" to planowane przyzwoite i większe przychody branży ze sprzedaży piwa w 2017 roku. A co za tym idzie wyższe ceny, które od lat podlegały nieustannej promocji.



Także w ubiegłym roku największe koncerny ścigały się do dostęp do promocyjnych półek w dyskontach. W efekcie wojny cenowej, presji ze strony handlowców największych sieci sklepów "średnia cena piwa spadła o 3 grosze", wynika ze słów prezesa w wywiadzie dla branżowego Portalu Spożywczego.

Wspomniane 3 grosze to dla konsumenta niby niewiele, ale dla firm produkujących piwo w tankach o wysokości trzypiętrowego budynku ubytek groszy przekłada się konkretne kwoty. Grupa Żywiec poinformowała, że skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły w 2016 roku 2,393 mld złotych, wobec 3,132 mld zł w 2015 roku.

Jeszcze ciekawej było w poprzednich latach. Na przykład w 2014 roku firmy wchodzące do Biedronki ścigały się nie tylko na ceny. Grupa Żywiec, aby sprostać konkurencji i utrzymać cenę opakowania wyprodukowała specjalną promocyjną puszkę 550 mililitrów. Jak wynika z wywiadu czas takich promocji przeminął.

Z kolei na taką nieustanną promocję produktów alkoholowych pomstował Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Powołując się na dane GUS wylicza, że w 2001 roku za przeciętną pensję Kowalski 772 piw. W 2013 roku przeciętnie zarabiający Polak może kupić już albo 1260 piw (w przypadku innych trunków efekt był podobny). W efekcie, spożycie alkoholu na głowę należy u nas do najwyższych w Europie – 9 litrów na głowę. A co gorsza gdy Włoch sączy to swoje winko, a Polak kupuje alkohol, żeby się upić. Brzózka postulował podniesienie akcyzy także na piwo, tak by porcja alkoholu kosztowała 4 złote, a nie jak teraz mniej niż 2 zł.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...