Oni już spełniają dziecięce marzenia. Młode talenty, które mają szansę zrobić karierę w sporcie

Dla niektórych przedstawicieli młodego pokolenia kariera w sporcie nie kończy się na marzeniach. Od najwcześniejszych lat intensywnie szlifują talent i osiągają pierwsze sukcesy.
Dla niektórych przedstawicieli młodego pokolenia kariera w sporcie nie kończy się na marzeniach. Od najwcześniejszych lat intensywnie szlifują talent i osiągają pierwsze sukcesy. fot. Almatur
„Jak będę duży, będę piłkarzem”. To zdanie, które pewnie padło z ust niejednego małego chłopca. Często to po prostu dziecięca deklaracja, którą po latach wspomina się z sentymentem, będąc przedstawicielem białych kołnierzyków. Niekiedy ze sportowych marzeń zostaje co najwyżej bierna miłość kibica, manifestująca się zdzieraniem gardła przed szklanym ekranem tudzież na trybunach stadionu w towarzystwie podobnych zapaleńców. Bywa jednak, że za słowami idą czyny i to już przed 18-tką na karku.

W różnych zakątkach świata można bowiem usłyszeć historie dzieciaków, które nie tyle marzą o karierze Roberta Lewandowskiego, Marcina Gortata czy Roberta Kubicy, co już świecą triumfy w sporcie, jakim pasjonują się od najmłodszych lat. Media nierzadko wieszczą im świetlaną przyszłość, rodzice pękają z dumy, a trenerzy nie szczędzą pochwał, opowiadając o dotychczasowych imponujących osiągnięciach kilkunastoletnich zawodników.

Rekordzista „The Reds”
Bena Woodburna media tytułują „nowym Aaronem Ramsey'em”. Pod koniec zeszłego roku, w wieku 17 lat, został on najmłodszym strzelcem bramki dla Liverpool FC. Pochodzący z Tattenhall chłopak do „The Reds” trafił jako ośmiolatek. Z piłką obchodził się na tyle dobrze, że jako 15-latek zaczął grać w drużynie do lat 18. Robił na tyle duży postępy, że z otwartymi ramionami powitał go team do lat 23, gdzie strzelał bramki, grając u boku starszych o 7 lat kolegów.
Ogromny talent młodego piłkarza zapewnił mu miejsce w „Grupie Przyszłości”, programie szkoleniowym dla najbardziej utalentowanych zawodników akademii. Liverpoolu Tam miał okazję uczestniczyć raz w tygodniu w treningu pod okiem Pepa Lijndersa, szefa ds. wyszkolenia w pierwszej drużynie. To właśnie na tych zajęciach wypatrzył go Jürgen Klopp, obecny trener Liverpoolu, który postanowił dać mu szansę we flagowym zespole angielskiego klubu.

Niemiecki trener „The Reds” nie pożałował tej decyzji. Debiutujący w lipcu młody supertalent odpłacił się mu za obdarzone zaufanie golami w wygranych meczach towarzyskich z Fleetwood Town i Wigan Athletic. Pierwszą oficjalną bramkę dla „Czerwonych” strzelił zaś w pucharu Anglii w meczu z United Leeds, bijąc rekord, który wcześniej należał do Michaela Owena. 17-letni piłkarz marzy teraz o grze dla reprezentacji Walii, na dzisiaj zadowala się występami w zespole U-19.

Śladami Roberta Kubicy
Ma dopiero 16 lat, a już chce być drugim Polakiem w Formule 1. – Pierwszy raz na torze kartingowym ścigałem się w Bydgoszczy. Miałem sześć lat. Doskonale to pamiętam. W rozwoju znacząco pomogły mi sukcesy Roberta Kubicy. To one spowodowały większe zainteresowanie sportem motorowym w naszym kraju – zwierzał się w rozmowie z PAP Alex Karkosik, wschodząca polska gwiazda wyścigów.

Urodzony w Toruniu nastolatek należy do nielicznego grona kierowców bolidów w Polsce. W ostatnim czasie wywalczył mistrzostwo w Formule Gulf, wygrywając wyścigi bliskowschodniej serii na znanym z F1 torze Yas Marina w Abu Zabi. Z powodzeniem rywalizował też w Formule 4. Były kierowca Formuły 1 Pedro de la Rosa był pod takim wrażeniem jego występu w Barcelonie, że osobiście się z nim spotkał i zaprosił go na testy do swojego zespołu.
Teraz po udanym treningu na Bliskim Wschodzie młodego kierowcę czekają przygotowania do startów na europejskich torach. Od testów i treningów w kolejnych miesiącach będzie zależało, czy w następnym sezonie nadal będzie ścigał się w Formule 4, czy wystartuje już w Formule 3. Jak sam mówi, za 3 lata chciałby ścigać się w F1, idąc w ślady Roberta Kubicy, jak dotąd jedynego Polaka, który siedział za sterami bolidu w tych najbardziej prestiżowych na świecie wyścigach samochodowych.

Cel – NBA
Ma 193 cm wzrostu i jak zapewniają trenerzy ogromny talent. Początkowo chciał grać w piłkę nożną, ale los tak pokierował jego życiem, że zaczął trenować kosza. W rozgrywkach młodzieżowych nie raz udowodnił, że kozłowanie to jego żywioł. Przemysław Gołek to kolejny przykład młodego świetnie rokującego sportowca. Rodzime media nie wahają się nazywać go jednym z najzdolniejszych koszykarzy, którzy nie skończyli jeszcze 18 lat.

Zawodnik MKS Pruszków rozpoczął przygodę z basketballem w 2009 roku, gdy w drugiej klasie został zwerbowany do młodzieżowego klubu MUKS Pivot. W 2014 jako najlepszy strzelec rozgrywek w swojej kategorii wiekowej na Mazowszu przeszedł do zespołu koszykarskiego w Pruszkowie. Podczas obozu Jordan Brand Classic w Zagrzebiu reprezentant Polski kadetów znalazł się w gronie 40 najlepszych koszykarzy Europy do lat 16.
Cel? Oczywiście gra w NBA, choć jak sam przyznaje droga do tego jeszcze daleka. Gołek miał już jednak swój pierwszy kontakt z najlepszą ligą koszykarską na świecie jako finalista campów Marcina Gortata, najpierw w Phoenix, a następnie Waszyngtonie. Chcąc być bliżej świata wielkiej koszykówki, zdecydował się ostatecznie na wyjazd za granicę. Obecnie uczy się i szlifuje talent w szkole średniej British Columbia Christian Academy w Kanadzie.

Diamenty do oszlifowania
Przykłady niepełnoletnich sportowców z sukcesami na koncie można mnożyć i mnożyć. Chociażby 14-letni Brytyjczyk Leon Flint z Berwick, który wyrasta na gwiazdę żużla. Na początku tego roku cudowne dziecko „czarnego sportu” zasiliło szeregi klubu ROW Rybnik, 12-krotnego mistrza Polski. Z kolei o 13-letnim Karamoko Dembele, który ma już za sobą debiuty w młodej reprezentacji Szkocji i Anglii, działacze Celtiku wypowiadają się jak o następcy... Leo Messiego.

Co ze sobą wspólnego – poza talentem – mają ci młodzi pasjonaci? Zazwyczaj ktoś ich zauważył i urzeczony ich zdolnościami nie wahał się uchylić przed nimi drzwi do świata sportu przed duże S. W dzisiejszym świecie wyławianiu talentów sprzyja dodatkowo dostępna na wyciągnięcie ręki technologia. Niekiedy wystarczy nagrać wyczyniane przez siebie cuda z piłką czy innym sportowym gadżetem i wrzucić filmik pokazujący, na co nas stać, do sieci. Niejeden nieoszlifowany diament zabłysnął w ten właśnie sposób.

Teraz nadarza się świetna okazja do zaprezentowania swoich sportowych zdolności i nie tylko. W ramach ogólnopolskiej akcji "Zapracuj na wakacje" każdy, kto nie skończył 18 lat, może podzielić się ze światem swoim wyczynem (w sporcie, ale także w nauce czy nawet zwykłych pracach domowych), podając na stronie mojewakacje.almatur.pl adres do udostępnionego w social media video lub zdjęcie. Dodatkową korzyścią z przystąpienia do tej inicjatywy jest możliwość zebrania 600 zł na wymarzony wakacyjny wyjazd z Almaturem. Konkurs z atrakcyjnymi nagrodami trwa do 30 kwietnia.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć tych mających niewiele wiosen na karku zawodników, którzy choć mogliby pozazdrościć nam nowoczesnych narzędzi promocji, i tak zapisali się złotymi głoskami w annałach sportu. I to stając na najwyższym olimpijskim podium. Jak najmłodszy medalista w dziejach Igrzysk Olimpijskich grecki gimnastyk Dimitrios Loundras, który brązowy krążek zdobył, mając 10 lat (1896 rok). Albo trzy włoskie gimnastyczki w wieku 11-12 lat, które sięgnęły po srebro w 1928 roku. A wśród nich reprezentująca zwycięską drużynę Luigina Giavotti nosząca miano najmłodszej medalistki wszechczasów.

Artykuł powstał z organizatorem wyjazdów dla dzieci i młodzieży – biurem podróży Almatur.
Partnerzy akcji: Brainly (znane w Polsce pod nazwą Zadane.pl), Charaktery, Cogito, mamaDu

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...