Chcesz mieć włosy? Na geny nie masz wpływu, ale możesz przestać jeść fast foody

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Bruce Willis jest przystojnym facetem. Naprawdę nie ma znaczenia, że jest łysy.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Bruce Willis jest przystojnym facetem. Naprawdę nie ma znaczenia, że jest łysy. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Jesteśmy w pierwszej dziesiątce najbardziej łysiejących narodów na świecie. Pierwsze miejsce na tej liście zajmują Czesi. Łysienie często jest uwarunkowane genetycznie, ale sprzyja mu również niehigieniczny styl życia np. odżywianie się fast foodami.

Zgodnie z wynikami niezależnego badania przeprowadzonego przez kanadyjskich antropologów fizycznych na pierwszym miejscu najbardziej łysiejących narodów są Czesi -  niemal połowa mężczyzn w tym kraju doświadcza utraty włosów, częściowej lub całkowitej (42,79 proc. mężczyzn z łysieniem androgenowym). Kolejne kraje w tym rankingu to: Hiszpania, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, USA i Włochy. Polska plasuje się na 8 miejscu rankingu, zaraz za nią są Holandia, Rosja i Kanada (39,04 proc).


Łysy jak Polak
Utrata włosów to powszechny problem i może dotyczyć wielu z nas, bez względu na płeć. I choć przy najpowszechniejszym łysieniu androgenowym dotyczy ono w 60 proc. mężczyzn po 50. roku życia, to zdarza się, że włosy wypadają jeszcze wcześniej, nawet po ukończeniu 17. czy 18. r.ż.

Natomiast, jeśli przyjrzymy się skali łysienia globalnie, to okazuje się, że natura nie jest sprawiedliwa. Problem łysienia jest znacznie bardziej powszechny w niektórych rejonach świata, w innych zaś praktycznie nie istnieje lub jest niewielki. Naukowcy postanowili zbadać częstotliwość łysienia wśród populacji i stworzyli coś w rodzaju "mapy łysienia".
Dr Grzegorz Turowski
Chirurg z dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach

Takie wyniki są ciekawą perspektywą, choć problem łysienia jest znacznie bardziej skomplikowany, by sprowadzać go wyłącznie do szerokości geograficznej. Główną przyczyną łysienia androgenowego, czyli łysienia typu męskiego jest działanie dihydrotestosteronu (DHT), hormonu będącego pochodną testosteronu, a konkretnie nadwrażliwość mieszków włosowych na wpływ DHT. Wrażliwość na DHT i tzw. „gen łysienia” są z kolei uwarunkowane genetycznie. Dziedziczymy je pokoleniowo, ze strony matki, ojca lub obojga rodziców. Ten 5-krotnie silniejszy od samego testosteronu hormon występuje u każdego z nas, ale nie u każdego występuje taka sama reakcja. Dokładny mechanizm działania DHT na mieszki włosowe nie jest do końca zbadany. Wiemy natomiast, że prowadzi on do miniaturyzacji mieszków włosowych, hamuje i uniemożliwia poprawny wzrost włosów. Zwykle proces rozpoczyna się w okolicach 30. roku życia i postępuje.

Są tacy, co nie łysieją
Co ciekawe najmniej łysiejących jest w Chinach. Także państwa takie jak Meksyk, Japonia, Hongkong, Malezja, Tajwan czy Korea Południowa (22,4 proc.) plasują się nisko w rankingu najbardziej łysiejących regionów świata. Ze statystyk wynika, że u mężczyzn o białym kolorze skóry problem łysienia występuje częściej niż u mieszkańców Azji, Ameryki Południowej lub Afryki. Również skala łysienia jest inna, bardziej zaawansowana u Europejczyków w stosunku do pozostałych grup etnicznych.

– Choć w większości przypadków utracie włosów winne są predyspozycje genetyczne, to często jest to również efekt problemów zdrowotnych, skutek uboczny farmakoterapii lub też kombinacja różnych czynników, w tym stylu życia. Istotne są czynniki cywilizacyjne np. używki, stres, nieodpowiednia dieta. Widzimy tu pewną zależność - narody, wśród których jest duży odsetek łysiejących to państwa głównie zachodnie, cywilizacyjnie wysoko rozwinięte. Z drugiej zaś strony mamy Indian, rdzennych mieszkańców m.in. Ameryki Północnej, u których problem łysienia z nieznanych powodów nie występuje w ogóle - wyjaśnia lekarz.

Dodaje, że to iż tryb życia odgrywa coraz większą rolę pokazuje również przykład Polski. Nieodpowiednie nawyki np. brak regularnych badań kontrolnych, lekceważenie objawów, duże wahania wagi, duży poziom stresu, nieodpowiednia pielęgnacja - to wszystko ma wpływ na coraz większy odsetek Polaków skarżących się na przerzedzenie włosów.

Poszczególne przynależności etniczne różnią się nie tylko skalą utraty włosów, ale też ich wyglądem i strukturą. U mieszkańców Azji i Afryki pasma włosów są grubsze, u Europejczyka z kolei włosów jest więcej (gdy nie łysieje), ale są one cieńsze. Paradoksalnie, mimo że chińscy mężczyźni łysieją zdecydowanie rzadziej niż Europejczycy, to równocześnie posiadają o wiele mniejszy zarost i dużo rzadsze owłosienie na ciele.

Rzuć fast foody
Niektóre badania wskazują, że za brak łysienia niektórych narodów odpowiada ich styl życia i dieta, która może mieć znaczenie dla kondycji włosów. Jedno z badań, które analizowało proces łysienia u Japończyków wskazywało, że skala łysienia zwiększyła się tam wraz ze wzrostem  popularności fast foodów, tak popularnych na Zachodzie.

Odsetek łysiejących mężczyzn w ciągu prawie 20 lat wzrósł tam o prawie 200 proc. W 1987 r. z problemem łysienia zmagało się w Japonii 6,2 mln mężczyzn, w 2004 roku było to już 11,4 mln.

Z kolei badacze z Instytutu Endokrynologii w Czechach zaobserwowali, że profil hormonalny przedwcześnie łysiejących mężczyzn jest bardzo zbliżony do profilu hormonalnego kobiet chorujących na zespół policystycznych jajników. Choroba ta jest powiązana z wysokim poziomem insuliny i cukru we krwi. Również u osób z problemem łysienia obserwuje się wysoki poziom cukru. Dlatego tak ważne jest odstawienie produktów bogatych w rafinowane węglowodany (np. cukier, biała mąka) na rzecz warzyw i chudego mięsa.

Wystarczy też porównać talerz przeciętnego mieszkańca Zachodu oraz Wschodu. U Chińczyka lub Japończyka na talerzu znajdziemy żywność w większości nieprzetworzoną, świeże ryby, owoce morza, soję, która bogata w fitoestrogeny wyrównuje poziom testosteronu, dużo warzyw. Z kolei przeciętny Anglik, Polak lub Amerykanin o wiele chętniej zajada się fast foodami, czyli żywnością pełną konserwantów. Czesi, którzy są na czele rankingu również słyną z tłustego jedzenia.

Eksperci wskazują, że choć jadłospis nie jest decydujący, to jednak dieta uboga w warzywa i witaminy oraz duże ilości soli mogą się ostatecznie odbić na kondycji włosów i pogłębiać dolegliwość.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...