Gdyby PiS zapomniał, że też korzystał z dotacji UE. Szkoła męża Szydło i inni też czerpali z unijnej kasy

Szkoła męża Beaty Szydło mocno skorzystała na dotacjach unijnych.
Szkoła męża Beaty Szydło mocno skorzystała na dotacjach unijnych. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Łatwo walczyć z Unią i się na nią obrażać. Łatwo stawać okoniem i robić z siebie pośmiewisko na całą Europę. Rozwalać jej jedność, niszczyć zasady i pokazywać, że PiS wie lepiej, jak UE powinna funkcjonować. A jednocześnie korzystać z unijnej hojności, a jakże. Tylko to jakby trudniej wziąć na klatę.

Niejasne finanse PiS, które eksperci Parlamentu Europejskiego wzięli pod lupę, wykazały, że m.in. za unijne pieniądze PiS miał zorganizować w 2015 roku partyjną konwencję. Nie były to dotacje, ale sieć innych powiązań, ale i tak finanse nie były polskie. Co pokazuje, jak PiS lekko i łatwo z unijnych środków też potrafi korzystać. A także osoby, środowiska i instytucje z nim związane. Wszyscy bardzo chętnie czerpali garściami z tego, co Unia im w ostatnich dawała.
Choćby głośny przykład szkoły męża Beaty Szydło. Rok temu Społeczna Szkoła Zarządzania i Handlu w Oświęcimiu, której Edward Szydło jest dyrektorem, dostała niemal 20 mln zł z unijnej kasy. A przez ostatnie 10 lat drugie tyle.



Polacy to pamiętają. I pytają, czy jak UE odetnie dopływ funduszy, mąż premier będzie musiał zwrócić to, co dostała jego szkoła?. "Edward Szydło musi się denerwować działaniami żony" – podsumował jeden z internautów na Facebooku.
"Szamba przy domach pójdą w zapomnienie"
Unijne fundusze wytknął rządowi PiS prezydent Francji w odpowiedzi na słowa Szydło o tym, że "my mamy zasady". Bo te zasady nie budowałyby dziś kanalizacji w jej rodzinnej gminie Brzeszcze, ani nie modernizowałyby składowiska odpadów czy oczyszczalni ścieków, co właśnie się dzieje. "Inwestycja w Brzeszczach za 45 mln zł. Szamba przy domach pójdą w zapomnienie" – donosiła jesienią "Gazeta Krakowska". A gdzie liczne projekty edukacyjne? Tych w Brzeszczach zrealizowano całe multum. Jak w całej Polsce, ale nie o to chodzi. Cała Polska z UE przecież nie poigrywa.
Kościoły, remonty, dotacje...Szkoła Tadeusza Rydzyka też starała się o unijne wsparcie już 10 lat temu, ale go nie dostała, choć zainteresowanie było. Ile kościołów w całej Polsce remontuje się dziś dzięki dotacjom z UE?

To tylko kilka przykładów z ostatnich dni:

Unijne dotacje dla kościołów

1. Remont i przebudowa głównego wejścia do kościoła i klasztoru na wzgórzu Karczówka w Kielcach, rewitalizacja wieży i przystosowanie obiektów dla osób niepełnosprawnych – 2,8 mln zł z UE

2. Remont stuletniego kościoła w Szynwałdzie k. Tarnowa – ponad 2 mln zł

3. Projekt "Bazylika Katedralna w Pelplinie - renowacja i udostępnienie nowej powierzchni wystawienniczej" – dofinansowanie z UE 18 mln zł.

A były ich przecież dziesiątki, o ile nie setki przez lata. Nie mówiąc o projektach edukacyjnych realizowanych przez Kościół katolicki. Na przykład w odniesieniu do gender. 4 lata temu skarżyła się na to Feminoteka apelując do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, by sprawdziło, czy zarabianie na gender jest właściwe.
Za wolno rozdają te dotacje
Gdy PiS był w opozycji, jeszcze kilka lat temu sam grzmiał pod adresem rządu PO, że za wolno wykorzystuje środki unijne. Teraz grzmi tak samo, tyle że na niższym szczeblu, tam gdzie PiS ciągle jest w opozycji. Jedno hasło: brać! Jak dają, trzeba korzystać.

Na przykład w Radomiu. Tu dopiero co prezydentowi miasta mocno się dostało od polityków PiS za to, że nie pozyskuje unijnych dotacji. A powinien o nie mocno zabiegać w Warszawie.
Jakub Kowalski
radny PiS

"Płock dostaje ogromne pieniądze na jakieś nazwijmy to średnio ważne inwestycje, a do Radomia dalej środki nie trafiają. Nie widuję również pana prezydenta Radosława Witkowskiego na ministerialnych korytarzach, w resortach w Warszawie, tam gdzie się często o takie środki zabiega. Więc ja jestem mocno zaniepokojony. Ale ja już od dawna mówię, że obecne władze miejskie nie mają wizji, nie mają koncepcji również w kwestii pozyskiwania środków unijnych". Czytaj więcej

Fundusze UE pomogą nam odrobić straty do Europy Zachodniej
Już może o tym nie pamiętamy, ale sam prezes Kaczyński mówił na rok przed wyborami, że chce w ciągu sześciu lat przeznaczyć 2 miliardy euro z budżetu Unii Europejskiej na politykę prorodzinną w Polsce. Miał też wielką wizję planu gospodarczego dla Polski za bilion zł. Skąd PiS miałby wziąć na to pieniądze? – Z kilku źródeł. Pamiętajmy o tym, że są fundusze unijne: 300 miliardów, które będą do wykorzystania – odpowiedział wtedy ówczesny rzecznik PiS, Andrzej Duda.

A potem, już jako prezydent, mówił, że fundusze unijne pomogą nam odrobić straty do Europy Zachodniej. Oby za parę lat, działania PiS nie przyniosły odwrotnego rezultatu.

Napisz do autorki : katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...