Wyznawcy Rydzyka, Chazana i Ordo Iuris łączą siły. Zalewa nas właśnie konserwatywna ofensywa światopoglądowa

Dzięki wyrastającym jak grzyby po deszczu organizacjom pro-life w postępie geometrycznym rosną też szeregi wyznawców Radia Maryja
Dzięki wyrastającym jak grzyby po deszczu organizacjom pro-life w postępie geometrycznym rosną też szeregi wyznawców Radia Maryja Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Skrajnie fundamentalistyczna organizacja Ordo Iuris obwozi po uczelniach kobietę, która urodziła się jako dziecko z gwałtu i indoktrynuje studentów za wprowadzeniem całkowitego zakazu aborcji. W Sejmie zawiązał się zespół na rzecz "prawa do życia", który zrzesza wojujących katolickich ortodoksów. Minister Radziwiłł prowadzi wojnę z pigułką „dzień po” i ściąga do resortu prof. Chazana, by opracował nowe standardy opieki okołoporodowej (sic!), a polskie miasta oblepiane są makabrycznymi, antyaborcyjnymi billboardami.

Wreszcie znany z radykalnie prawicowych poglądów ojciec prezydenta Dudy daje twarz kampanii wymierzonej w środowiska homoseksualne, a prezes Kurski zapowiada jeszcze więcej programów katolickich w TVP. Ostatnim hitem jest złożenie przez PiS w Sejmie projektu uchwały... w sprawie uczczenia 100 rocznicy objawień fatimskich, bo jak argumentują autorzy "Matka Boska przewidziała najważniejsze wydarzenia XX wieku."

Wygląda to wszystko razem nie tylko na skoordynowaną odpowiedź prawicy na masowe strajki kobiet broniących nie tylko swoich praw, ale wręcz na światopoglądową, konserwatywną kontrrewolucję.
Wszędzie na świecie medycyna idzie do przodu, poprawiają się warunki i komfort pacjentów. A w Polsce ogranicza się in vitro i promuje naprotechnologię; zgwałconym kobietom odmawia się prawa do aborcji, a ostatnio nawet do antykoncepcji awaryjnej.

Fundacje pro-life jak grzyby po deszczu
Minister Radziwiłł publicznie sugeruje lekarzom, by nie przepisywali pigułki "dzień po” ,zasłaniając się klauzulą sumienia, a prawicowi politycy i publicyści w walce z pigułką ellaOne posiłkują się kłamstwami, że jest to tabletka "wczesnoporonna i może przerywać już istniejące ciąże”.

Na cenzurowanym zaczynają być już nawet badania prenatalne, a jednym z efektów takiego myślenia jest pomysł rządu, by płacić kobietom za rodzenie dzieci mimo istotnych uszkodzeń płodów i skazywać je na śmierć w męczarniach. O tym, jak minister Radziwiłł ideologizuje pracę resortu, pisaliśmy tutaj.

Czy to polskie społeczeństwo staje się coraz bardziej konserwatywne, czy też radykalna prawica narzuca swoją światopoglądową narrację, bo weszła do mainstreamu? Faktem jest, że kolejne fundacje, organizacje i inicjatywy pro- life wyrastają jak grzyby po deszczu – wypychając te pro-choice.

– Środowiska prawicowych fanatyków ideologicznych realizują dwa cele. Zaniepokoiło je na pewno organizowanie się i protesty kobiet, bo działacze środowisk radykalnie prawicowych byli przekonani, że załatwienie wszystkich ich postulatów np. w sprawie całkowitego zakazu aborcji, co obiecywali im Kaczyński i Szydło, mają już w kieszeni – tłumaczy związana z Kongresem Kobiet Wanda Nowicka, honorowa przewodnicząca Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny .

"Parasolki" kontra Ordo Iuris
– A tu nagle pokazały się, zbuntowały i sprzeciwiły kobiety. I co więcej, władza zaczęła się z nimi liczyć. Dlatego środowiska pro-life chcą pokazać poprzez swoją aktywność, że są nie mniej silnym ruchem, z którym PiS powinien się liczyć i że rządzący powinni się wywiązać z obietnic, które składali tym środowiskom. One są obecnie niezadowolone z PiS w związku z zablokowaniem prac nad projektem ustawy całkowicie zakazującej aborcji – dodaje.

Z drugiej strony – jak zaznacza Nowicka – jest to jednak także niezależna od bieżącej sytuacji politycznej ofensywa wchodzenia do mainstreamu z każdym tematem. – Bo te środowiska zawsze funkcjonowały, ale w swoich niszach – w mediach katolickich, w kółkach parafialnych, integrowały się wokół szkoły Rydzyka. A teraz aspirują do tego, żeby być poważnymi instytucjami, które są traktowane jak każde inne – mówi Nowicka.

– Takie są choćby aspiracje Ordo Iuris, które kreuje i przedstawia się jako placówka naukowa, a nie ideologiczna. Te organizacje za wszelką cenę chcą wejść "na uniwersytety" już w sposób oficjalny i tam "wtłaczać do głów" swój ideologiczny przekaz jako coś bardzo obiektywnego i naukowego. I to będzie się nasilało – ocenia Nowicka.

Także poseł PO i były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zauważa próbę ideologizowania debaty publicznej przez skrajną prawicę. – Ta ofensywa jest widoczna nie od dzisiaj. Obserwujemy politykę budowaną na Kościele i wspomaganą przez Kościół w wielu aspektach, co nie jest korzystne, ani dla polityki, ani dla Kościoła. Proszę zwrócić uwagę, że po stronie ludzi centrum czy tych o poglądach liberalno-lewicowych, nie widać tylu złych emocji – mówi w rozmowie z naTemat Arłukowicz.

Poseł podkreśla, że środowiska liberalne są w tym starciu słabsze bo opowiadając się za wolnością, "nie zaglądają nikomu do domu, do łóżka, pod kołdrę". – Ja nie patrzę na to, czy ktoś wierzy w Boga, czy nie wierzy, czy chodzi do Kościoła czy nie chodzi, bo to jest jego sprawa – zaznacza.
Ofensywa wspomaganej przez hierarchów Kościoła prawicy wymierzona w prawo do aborcji, w antykoncepcję i związki osób tej samej płci, zatacza coraz szersze kręgi. Gdzieś w tle pojawiają się postulaty wyprowadzenia Polski z "lewackiej, multikulturalnej i zlaicyzowanej do szpiku Unii Europejskiej”, a dla niektórych prawicowych środowisk bohaterem staje się poniżający i szydzący z kobiet mizogin Janusz Korwin-Mikke.

W Sejmie ukonstytuował się właśnie parlamentarny zespół pro-life, na którego czele stanęła Anna Siarkowska z koła Republikanie, była posłanka Kukiz '15, ale także była działaczka Młodzieży Wszechpolskiej oraz Ligi Polskich Rodzin. Zespół ma nawiązywać do tradycji parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny – w poprzedniej kadencji parlamentu liczył on ponad 91 osób. Zdecydowana większość z nich teraz również zasiada w Sejmie lub Senacie.

"Feministki, czyli karykatura kobiet"
Siarkowska staje się zresztą prawdziwą ikoną środowisk pro-life, zaraz po Kai Godek. W internecie prowadzi nieustanną krucjatę przeciwko aborcji i feministkom.

Feministki są karykaturą kobiet. W dodatku mało zabawną. Zamiast walczyć o prawa kobiet, walczą o swoje wpływy. I...

Opublikowany przez Anna Maria Siarkowska na 9 marca 2017
"Feministki są karykaturą kobiet. W dodatku mało zabawną. Zamiast walczyć o prawa kobiet, walczą o swoje wpływy. I zwyczajnie nas ośmieszają. Robią zadymy, bo z tego żyją (…) – napisała w jednym z ostatnich wpisów na „Facebooku”.

"Feministek ciężko się słucha, a jeszcze ciężej ogląda. Są wulgarne, oszpecają się i bredzą od rzeczy. Jak zresztą ktoś ma je poważnie traktować, gdy biegają po mieście z tabliczką "mam cipkę". Litości! Feministki w Polsce i Europie walczą również o prawa imigrantów, o to, by islamscy imigranci mogli wciąż osiedlać się w Europie. Zapraszają ich również do Polski, ściągając tym samym na nas, na wszystkie kobiety, niebezpieczeństwo gwałtów i realnej dyskryminacji (…)” – twierdzi posłanka Siarkowska, która staje się gwiazdą w prawicowych mediach.

Według Nowickiej, fundacje związane z radykalną światopoglądowo prawicą i środowiska pro- life rosną i będą rosły w siłę. – Obserwujemy zastępowanie społeczeństwa obywatelskiego, które samodzielnie tworzyło się w latach 90 i później, przez takie pseudo-społeczeństwo obywatelskie tworzone przez bardzo tendencyjne środowiska ideologicznej prawicy. Te środowiska i organizacje powstają nie tylko po to by szerzyć swoją ideologię, ale także żeby mieć dostęp do publicznych funduszy, funduszy unijnych. Tu chodzi także o pieniądze – podkreśla Nowicka.

Póki co, rząd PiS "zamroził" najbardziej radykalne pomysły fundamentalistów katolickich, ale mają oni w tym samym rządzie bardzo wielu sprzymierzeńców. Należy do nich choćby szef MON Antoni Macierewicz, czy minister środowiska Jan Szyszko, także blisko związany z ojcem Rydzykiem, a także choćby ideologizująca edukację minister Anna Zalewska czy wspomniany już minister Radziwiłł.

List otwarty kilkudziesięciu "liberalnych” ginekologów, którzy zaproponowali ministrowi Radziwiłłowi "kompromis" w sprawie antykoncepcji awaryjnej i chcą, by tabletki elleOne były dostępne bez recepty tylko dla kobiet pełnoletnich – po 18 roku życia - nie doczekał się nawet odpowiedzi resortu. Ale przecież sam minister powtarza, że pigułki "dzień po” nie przepisałby nawet zgwałconej kobiecie. Przy okazji w całej tej dyskusji zapomina się, że jest druga strona problemu.

"Minister wiary, który kieruje się encykliką"
Niepełnoletnie kobiety nie mogą przecież w Polsce samodzielnie skorzystać z porady ginekologa. Potrzebują do tego zgody opiekuna. Dziewczyny i młode kobiety muszą zatem do ginekologa wybrać się z kimś z rodziców – niezależnie od tego, czy chcą otrzymać receptę na pigułkę dzień po, receptę na zwykłą antykoncepcję, czy po prostu na leki, które może przepisać tylko ginekolog.
– Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł kieruje się encykliką, a nie encyklopedią więc jest groźny dla pacjentów. To oczywiste – podkreśla Arłukowicz. – On ewidentnie pokazuje, które wartości są mu bliskie. Dlatego mam wrażenie, że on nie jest ministrem zdrowia Polaków, tylko ministrem wiary – dodaje.

Ale nie chodzi tylko o pomysły Radziwiłła. W Polsce XXI wieku religia nadal pozostaje w szkołach, powołuje się kapelanów nie tylko w wojsku, ale także w zakładach pracy, a nie ma rzetelnej edukacji seksualnej. Doszło do tego, że Ordo Iuris organizuje pogadanki dla młodzieży z Rebeccą KIessling, działaczką pro-life z USA, która sama urodziła się po tym jak jej matka została zgwałcona.
Rebecca KIessling, działaczka pro-life z USA

W Stanach Zjednoczonych kobiety ciężarne są bardzo częstymi ofiarami, ponieważ pragną dziecka, ale oczekuje się, że dokonają aborcji. Bardzo wielu mężczyzn jest bardzo zdeterminowanych, aby zaciągnąć kobietę będącą w ciąży do kliniki aborcyjnej” – takie banialuki opowiada m.in w wywiadach prawicowa aktywistka

Na szczęście po licznych protestach władze tych największych polskich uniwersytetów odwołują jej wykłady.

– Wzmożona aktywność konserwatywnej prawicy na niwie światopoglądowej jest groźna. Prawica chce wymienić nie tylko elity, ale także społeczeństwo obywatelskie. Prawicowe organizacje zasilane publicznymi pieniędzmi będą rosły w siłę, będą coraz bardziej widoczne i coraz skuteczniejsze – przewiduje Wanda Nowicka.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...