Zdjęcia rodem z "Władcy Pierścieni", emocje większe niż w finale “Breaking Bad”. Gatunek tego hitu? Film przyrodniczy

Fot. Copyright BBC 2016
Mało prawdopodobne, że przeskakując kolejne telewizyjne kanały, zatrzymacie się na akurat na jednym z odcinków “Planety Ziemia II”. Pomijając fakt, że posiadanie telewizora nie jest dzisiaj oczywistością, biegnąca po pustyni jaszczurka w starciu o waszą uwagę nie ma raczej szans z Walterem Whitem, który na podobnym pustkowiu gotuje metaamfetaminę. Wielka szkoda, bo w ten sposób możecie przegapić jedną z najbardziej spektakularnych produkcji ostatnich lat.

Fragment “Planety Ziemia” możecie już kojarzyć jako viral, który parę miesięcy masowo udostepniano na facebooku: mała jaszczurka zasuwa po piasku ile sił w łapkach, bo na ogonie siedzi jej kilka wygłodniałych węży. Z każdą sekundą wyścig nabiera coraz bardziej szaleńczego tempa i coraz większego dramatyzmu. Zza skał wyskakują pełzające posiłki i, odcinając kolejne drogi ucieczki, w końcu nieszczęsnego płaza dopadają i zaczynają owijać wokół zmiennocieplnego ciałka. Kiedy wydaje się, że już wszystko stracone, jaszczurka jakimś cudem prześlizguje się przez wężową pętlę i znów rzuca się do biegu. Dwa susy po skałach i zwycięstwo! Węże przechytrzone, jaszczurka cała, widownia zachwycona.
Momentów, w których z emocji będziecie zaciskać pięści i podskakiwać nerwowo na fotelach jest w produkcji BBC masa. I jeśli do tej pory “filmy o zwierzątkach włączaliście tylko ze względu na głos Krystyny Czubówny i tylko jako kołysankę, gwarantuję, że na Planecie Ziemia nie uśniecie - choć głos narratora, sir Davida Attenborough, jest nie mniej nastrojowy.
Siedem odcinków drugiej serii “Planety Ziemia” kosztowało 25 milionów dolarów. Fakt, najnowsza część Wolverine’a kosztowała w sumie 97 milionów i taka kwota nie robi na nikim w Hollywood wrażenia. Poza tym, przyrodnicy nie musieli odpalać albatrosom czy krabom astronomicznych gaż, ani opłacać hotelu dla personalnego trenera Hugh Jackmana. Z drugiej strony, zdjęcia miały miejsce w 40 różnych krajach, ekipa przemieszczała się 117 razy i pracowała w sumie pięć lat, często non-stop, bo zwierzęce gwiazdy, w przeciwieństwie do rozkapryszonych celebrytów, czas pracy mają nienormowany, chociaż podobnie jak oni, czasem nic sobie nie robią ze scenariusza.
- W takich produkcjach wiele zależy od szczęścia. Możemy sobie planować ile chcemy, organizować całą logistykę, mieć wszystko przygotowane, a na koniec i tak okaże się, że Matka Natura nie dostała skryptu i zwierzęta się na miejscu nie zjawią, albo zjawią się gdzieś indziej robiąc zupełnie nieoczekiwane rzeczy - tak pracę nad “Planet Earth” opisywał w wywiadzie dla portalu Decider.com producent wykonawczy Mike Gunton.
Ekipa BBC nie miała więc innego wyjścia, jak tylko dostosować się do tych mocno jednostronnych i zdecydowanie niezgodnych z zasadami BHP zasad współpracy. Jak bardzo niebezpieczne były ich eskapady może świadczyć przykład “wypadu” na Wyspę Zawadovskiego u wybrzeży Antarktydy, gdzie filmowcy chcieli nakręcić, jak pingwiny maskowe karmią swoje młode. I nie, pingwin maskowy nie poluje żaden spektakularny sposób, a jego zwyczaje od ogólno-pingwinich nie odbiegają. Po prostu rzadko występuje w filmach - z jednej prostej przyczyny: aby dostać się na wyspę, trzeba płynąć siedem dni. Kiedy jest się już na miejscu, nigdy nie ma pewności, że uda się wrócić. Ekipa “Planety Ziemia”, zamiast 24 godzin, spędziła tam tydzień.



Zanim więc rozłożycie się przed monitorem z kubkiem ciepłego kakao w ręce, pomyślcie przez chwilę o dzielnych filmowcach. I postarajcie się nie denerwować, kiedy dziecięcą radość z podglądania zwierząt po raz setny zakłóci wam myśl: “No ale jak to możliwe, że oni to nakręcili?”.

Cały sezon "Planety Ziemia 2" możecie obejrzeć na DVD. Premiera 16 marca. Dystrybutorem serii jest BestFilm.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...