"Nie może się pogodzić z tą decyzją". Zamiast sięgnąć po długopis, prezydent Duda krytykuje korzystny dla PiS wyrok TK

Czyżby prezydent Andrzej Duda próbował silniej zaznaczyć swoją obecność na scenie politycznej?
Czyżby prezydent Andrzej Duda próbował silniej zaznaczyć swoją obecność na scenie politycznej? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Czyżby prezydent Andrzej Duda miał dość roli podwładnego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego? Taką nadzieję daje zachowanie głowy państwa po ogłoszeniu dzisiejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nowelizacji prawa o zgromadzeniach. TK nie dopatrzył się niekonstytucyjności przygotowanej przez PiS nowelizacji, ale Andrzej Duda tym razem nie kwapi się z podpisem i ustawę nadal krytykuje.

Skierowanie wniosku o zbadanie nowelizacji prawa o zgromadzeniach przez Trybunał Konstytucyjny to był "pierwszy raz" Andrzeja Dudy. Tylko w tej sprawie prezydent odmówił Prawu i Sprawiedliwości automatycznego złożenia podpisu pod nową ustawą. W czwartek zdominowany przez partię rządzącą TK orzekł, iż kontrowersyjne zmiany w przepisach dotyczących organizacji m.in. demonstracji, protestów i marszów nie są sprzeczne z konstytucją.



I wydawało się, iż prezydent Andrzej Duda z czystym sumieniem może sięgnąć po długopis, by popisać się i pod tą "dobrą zmianą". Tymczasem zamiast szybkiego podpisu mamy relatywnie ostre stanowisko głowy państwa. – Nie może się pogodzić z tą decyzją. Uznaje, że te wątpliwości pozostają. Z drugiej strony oczywiście szanuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego i będzie postępował zgodnie z tym, co mówi o takich sytuacjach konstytucja – oznajmił w czwartkowe popołudnie dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...