Jarosław Kaczyński o Bartłomieju Misiewiczu: On powinien zniknąć ze sceny publicznej

Prezes Jarosław Kaczyński, Bartłomiej Misiewicz i szef MON Antoni Macierewicz
Prezes Jarosław Kaczyński, Bartłomiej Misiewicz i szef MON Antoni Macierewicz Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński "generalnie dobrze" ocenia Ministerstwo Obrony Narodowej, ale mówi też całkiem bezpośrednio o "nieszczęściu z Misiewiczem", które ten resort dotknęło. – Na pewno mu w głowie zaszumiało, ale dla usunięcia z partii muszą być rzeczy bardziej konkretne. A tu po prostu nie do końca wiem, jak było – gdzie zawinił on, gdzie inni – stwierdził prezes PiS w najnowszym wywiadzie.

– Moje stanowisko jest całkowicie jednoznaczne: on powinien zniknąć ze sceny publicznej. Jest bardzo młody i być może kiedyś wróci. Ale to musi potrwać – mówi wprost Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości,dziennikarzom Onetu. Jednocześnie zaprzecza pogłoskom, że o Bartłomieja Misiewicza pokłócił się z szefem MON Antonim Macierewiczem.



Bartłomiej Misiewicz rzecznikiem MON od początku marca już nie jest, ale nadal figuruje i będzie figurował jako szef gabinetu politycznego. Jak wyliczył Kukiz'15, pupil Macierewicza na tym stanowisku miesięcznie zarabia od 7 890 do 11 046 zł brutto. 6 marca Misiewicz powrócił do resortu po długim urlopie, na którym udał się krótko po tym, gdy media opisały jego eskapadę do białostockiej dyskoteki. W trakcie urlopu nieudanie także próbował zakładać własny portal o dezinformacji.

Misiewicz nadal jest też w Radzie Politycznej Prawa i Sprawiedliwości. Prezes Kaczyński na pytania w tej sprawie odpowiada stwierdzeniem, że "można było go usunąć tylko przy zastosowaniu procedur i dokładnym zbadaniu, co rzeczywiście zrobił". Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, "tylko to mogło być podstawą", a nie to co głoszą media.
Jarosław Kaczyński
prezes PiS

Ja o tym nie decyduję. Na pewno mu w głowie zaszumiało, ale dla usunięcia z partii muszą być rzeczy bardziej konkretne. A tu po prostu nie do końca wiem, jak było — gdzie zawinił on, gdzie inni. No i wreszcie pójście młodego człowieka do klubu studenckiego w Białymstoku, to nie jest nadużycie. A co do tego, co tam się działo, są różne wersje. Czytaj więcej

źródło: Onet.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...