Strach ma wielkie oczy. Branża, w której Polska jest potęgą, zapewnia, że nie mamy czego się bać

Szalejąca grypa ptaków wyhamuje nieco dynamikę branży drobiarskiej, ale jak zapewniają jej przedstawiciele, konsumenci nie mają powodów do niepokoju
Szalejąca grypa ptaków wyhamuje nieco dynamikę branży drobiarskiej, ale jak zapewniają jej przedstawiciele, konsumenci nie mają powodów do niepokoju Materiały prasowe
Europejska potęga. Niekwestionowany lider UE. Kraj bijący kolejne rekordy. Nie, to nie pean pochwalny na cześć naszego sąsiada zza Odry – Niemiec. Taką renomą cieszy się Polska, przynajmniej gdy mowa o hodowanych w kraju nad Wisłą kurczakach, kaczkach i gęsiach, którymi ze smakiem zajadają się europejczycy i nie tylko. Na branżę, w której szczycimy się pozycją potentata, a szczególnie konsumentów jej wyrobów, padł jednak niedawno cień niepokoju.

Rzuciła go pod koniec ubiegłego roku grypa ptaków. Wirus zaatakował najpierw na Węgrzech, potem wtargnął m.in. do Niemiec i Francji, aż w końcu dotarł do Polski, gdzie do dzisiaj odnotowano 64 ognisk zarazy. W rezultacie ptaszki z wolnego wybiegu przymusowo wylądowały w klatce. Oliwy do ognia dolały jeszcze wieści napływające z Brukseli, gdzie popełniono raport wskazujący na osłabienie dynamiki produkcji drobiu i zapowiadający niewielki wzrost jego eksportu.

Czy branża drobiarska dostała chwilowej zadyszki czy może trzeba już załamywać ręce na jej kondycją? O tym, jak radzi sobie z kolejną masową inwazją wirusa grypy ptaków i w jakich barwach rysuje się jej przyszłość zarówno w Polsce, jak i krajach unijnych oraz trzecich, rozmawiali eksperci zaproszeni na debatę zorganizowaną w warszawskiej restauracji Inny Wymiar.

– Nie ma co ukrywać, że wystąpienie wirusa grupy ptaków spowoduje pewne zaburzenia w rozwoju branży w bieżącym roku. Przewidujemy jednak nie tyle spadek, co zahamowanie tempa przyrostu produkcji – prognozował Łukasz Dominiak, Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa. – Obecna epidemia nie wywoła więc katastrofy, jednak w żadnym razie nie należy jej bagatelizować, stąd podejmujemy szereg działań minimalizujących ryzyko i skutki pojawienia się wirusa – zapewniał.
Jakie to działania? Należą do nich ściślejsza współpraca z administracją weterynaryjną na szczeblu centralnym i lokalnym, wzmożona aktywność na forum światowych organizacji drobiarskich, kampanie edukacyjne skierowane do producentów i hodowców drobiu, a także poszukiwania nowych rynków zbytu dla mięsa drobiowego, które zrekompensują potencjalne straty związane z ograniczeniem eksportu.

– Bezsprzecznie eksport jest tym czynnikiem, który napędza produkcję. Jego zdecydowana większość, bo aż 80 proc., trafia z Polski do krajów Unii Europejskiej. A do nich nie można eksportować mięsa tylko ze stref objętych zakażeniem. Problem dla branży stanowi bardziej całkowity zakaz eksportu do niektórych krajów pozaunijnych takich jak RPA, Chiny czy Tajwan. Szacujemy, że udział tych rynków w naszym eksporcie wynosi 5-10 proc. – informował Michał Koleśnikow, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych, Sektorowych i Rynków Rolnych w BGŻ BNP Paribas.

Obaj eksperci podkreślali, że negatywny wpływ ataku wirusa grypy ptaków na branżę drobiarską w Polsce łagodzi fakt, że od kilku lat stoi ona na bardzo mocnych fundamentach. W latach 2010-2016 średnioroczne tempo wzrostu produkcji mięsa drobiowego w Polsce wynosiło ok. 9 proc., podczas gdy eksport wzrastał średnio o ok. 16 proc. rocznie. W 2014 r. Polska stała się największym producentem drobiu w UE. Na tle produkcji unijnej to 17 proc. (pierwsze miejsce), a w skali świata – 2,1 proc., czyli wysoka siódma lokata.
Dla szarego Kowalskiego kluczowe pytanie jednak brzmi, czy szalejąca grypa ptaków zagraża bezpośrednio jego zdrowiu. Prof. dr hab. Piotr Szeleszczuk rozwiewał te obawy. – Wywołujący chorobę wirus H5N8 nie może bezpośrednio zaatakować człowieka, ponieważ jego struktura nie pozwala mu na rozwój w ludzkim organizmie – wyjaśniał przedstawiciel Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, specjalizujący się w zakresie ochrony zdrowia stad drobiu. Warto dodać, że to wirus wyjątkowo wrażliwy, ginący przy wyższej temperaturze.

Czy dzisiejsza zmora domowego ptactwa nie może jednak zmutować w szczep groźny dla ludzi? – Takie zagrożenie jest niewielkie – przekonywał prof. Piotr Szeleszczuk. – Zakładając jednak, że doszłoby do takiej sytuacji, w naszym kraju wirus nie miałby odpowiednich warunków do przetrwania, ponieważ w odróżnieniu od mieszkańców krajów azjatyckich nie żyjemy wspólnie ze zwierzętami hodowlanymi. Mutant wyginąłby więc, zanim miałby szansę na dobre się rozprzestrzenić – tłumaczył.

Strach przed chorobą mogą więc tylko odczuwać żyjące na fermach ptaszki. Dr. Aleksandra Porada nakreśliła, co hodowcy robią, aby zwierzęta cieszyły się zdrowiem. – Klucz tkwi w bioasekuracji, czyli łańcuchu czynności zabezpieczających dobrostan drobiu – objaśniała ekspertka Krajowej Rady Drobiarstwa ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii. Bioasekuracja to zbiór takich zasad jak zakaz wstępu na fermę osobom nieupoważnionym, zmiana odzieży ochronnej czy izolacja kurników. Zasad, których trzeba przestrzegać równocześnie i zawsze, a więc nie tylko w związku z plagą grypy.

Kiedy już jednak dojdzie do zakażenia ptaków hodowlanych, trzeba działać stanowczo i niezwłocznie. – W razie wykrycia infekcji stado podlega likwidacji. Choroba przebiega zawsze z objawami, stąd jej wystąpienie można stwierdzić z łatwością na poziomie gospodarstwa hodowlanego. Również na etapie uboju można ją potwierdzić, ale jak dotąd nigdy w naszym kraju nie było przypadku wykrycia grypy ptaków dopiero w zakładzie produkcyjnym – podkreślała dr Porada.
Spotkaniu w gronie ekspertów towarzyszyła uczta z dań drobiowych przygotowanych przez szefa kuchni Artura Moroza, który tajniki sztuki kulinarnej zgłębiał w londyńskich restauracjach a swój kunszt prezentował, gotując dla prezydenckiej pary czy gości Marriottu i Sheratona, a także promując polską kuchnię podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Widzom szklanego ekranu właściciel sopockiego lokalu „Bulaj” znany jest przede wszystkim jako częsty gość programu śniadaniowego „Dzień Dobry TVN”.

Poświęcone sytuacji na rynku śniadanie prasowe zorganizowała Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Reprezentująca blisko 70 hodowców i producentów drobiu organizacja prowadzi działalność na rzecz rozwoju polskiego drobiarstwa. Dodatkowo dba o wizerunek tej branży, reprezentując ją w kraju i za granicą oraz edukując społeczeństwo w ramach kampanii społecznych na temat walorów mięsa drobiowego i rzeczywistych warunków jego produkcji.

Więcej o zdrowym drobiu można przeczytać na www.dobrydrob.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...