Misiewicz to dziś polityczny celebryta. "Sławą” przyćmił nie tylko rzecznika rządu. Kim będzie jak skończy się Eldorado?

Bartłomiej Misiewicz ma dzisiaj wielką rozpoznawalność. Czy to dobrze wróży jego karierze?
Bartłomiej Misiewicz ma dzisiaj wielką rozpoznawalność. Czy to dobrze wróży jego karierze? Fot. Wikipedia/Domena Publiczna
Gdyby zapytać w sondażu Polaków, jak nazywa się rzecznik prasowy rządu, zapewne niewielu z nich bez zastanowienia mogłoby wymienić jego imię i nazwisko. Nawet gdyby mieli przed oczami zdjęcie Rafała Bochenka. Ale gdyby chcieć zbadać rozpoznawalność niedawnego rzecznika MON – większość respondentów nie miałaby zapewne żadnych problemów z odpowiedzią na pytanie kim jest, jak wygląda, a nawet wyjaśniliby ankieterom, dlaczego jego pozycja w wojsku jest ważniejsza niż generałów.

Bartłomiej Misiewicz to dzisiaj nie tylko medialny antywzór wszystkich najgorszych cech polityka, ale także swego rodzaju fenomen, który – niezależnie od tego jak potoczy się dalej jego błyskotliwa kariera – i tak wejdzie do annałów polskiej polityki. I to paradoksalnie przy pomocy tych samych mediów, które piętnują jego brak kwalifikacji, arogancję i zachłyśnięcie się władzą.



Polityczny celebryta
Czy można mówić dzisiaj o brandzie pod nazwą Misiewicz? – On ma swoje pięć minut, ale jest to pięć minut złej sławy. Rozpoznawalność to nie wszystko – przekonuje w rozmowie z naTemat dr Norbert Maliszewski, psycholog i ekspert ds. marketingu politycznego.
Według niego, rozpoznawalność Misiewicza nie przełoży się raczej na pozapolityczną karierę, bardziej celebrycką niż polityczną. Choć w jednej z białostockich dyskotek niedawny rzecznik MON pokazał się przecież co najmniej w roli wodzireja.

– Pan Misiewicz zyskał szybko rozpoznawalność, ale odbyło się to na zasadzie efektu diabelskiego, czyli bardzo negatywnych asocjacji. To, co robi, jest dużym problemem dla PiS, bo uruchamia tzw. relatywną deprywację – tłumaczy naukowo dr Maliszewski.
– Przypomnijmy, że PiS dochodziło do władzy głosząc przywracanie godności swoim wyborcom. Oni zaczęli korzystać z programu 500 plus, ale teraz mogą dostrzec, że te nowe elity zaczynają się zachowywać w sposób arogancki w stosunku do nich i do obietnic, które składali. Trudno się więc spodziewać, by pan Misiewicz zrobił karierę w mediach, albo żeby był pożądaną osobą jeśli chodzi o budowanie wizerunku w jakiejś firmie – twierdzi Maliszewski.

Nie będzie zapewne brakowało chętnych do przeprowadzenia z Misiewiczem w przyszłości wywiadu rzeki, albo oczekujących na jego wspomnienia na temat politycznej przyjaźni z Antonim Macierewiczem. A właściciele najdroższych dyskotek może będą się jeszcze bić o reklamy z jego udziałem?

Autor pamiętników i wywiadu rzeki?
– Zdarzają się tacy celebryci, których wizerunek prowokuje, ale wizerunek Misiewicza jest mało atrakcyjny. Była żona Kazimierza Marcinkiewicza opublikowała pamiętniki po rozstaniu z byłym premierem, ale dało jej to tylko pięć minut sławy. Jeśli chodzi o samego Marcinkiewicza, to on jako premier cieszył się jednak dużym zaufaniem. Nie można jego burzliwych losów porównywać z losami pana Misiewicza – tłumaczy ekspert.
To może jednak polityka jest dla Misiewicza naturalnym środowiskiem? W końcu funkcjonuje w niej wiele lat. Zapewne on sam jeszcze kilka lat temu – jako pracownik apteki w Łomiankach – nie marzył nawet o takiej mołojeckiej sławie. Bo niezależnie od krytyki mediów, dla żelaznego elektoratu PiS jest kimś, kto wrogom się nie kłania i „łaja ich biczem dezinformacji”, od której stał się przecież specjalistą.

Niczym lwy walczy o niego właśnie dwóch faktycznie najważniejszych polityków PiS. Prezes Kaczyński kolejny raz powtórzył, że Misiewicz musi zniknąć, a Macierewicz kolejny raz niewiele sobie z tego zrobił.

Być może powrót 26-latka z długiego urlopu na stanowisko szefa gabinetu politycznego szefa MON, a nie na stanowisko rzecznika prasowego resortu, to próba osiągnięcia jakiegoś politycznego kompromisu.

Polityk w pisowskiej niszy
To przeciąganie politycznej liny między prezesem PiS a szefem MON może być tylko teatrem, bo obaj wiedzą że nie mogą przekroczyć linii, za którą kończy się polityka. A może po prostu Misiewicz za dużo wie.

– Myślę jednak, że to nie dodaje Misiewiczowi politycznej renomy. On jest traktowany jako problem, a Macierewicz zatrzymując go pokazuje swoją silną, niezależną pozycję i puszcza oko do swoich współpracowników, że tych lojalnych będzie bronił do końca – ocenia Maliszewski

Według dra Maliszewskiego, w partyjnej polityce PiS Misiewicz będzie jednak traktowany „jak gorący kartofel”. – Być może odnajdzie się w jakiejś prawicowej niszy i będzie się zajmował analizowaniem rosyjskiej propagandy i może nawet będzie miał swoich sympatyków ze względu na wyraziste, radykalne, antyrosyjskie postawy, ale kariery raczej nie zrobi – ocenia ekspert.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...