Sprawdzasz objawy chorób w internecie? Dr Google cię nie wyleczy, ale w sieci można znaleźć też prawdziwe przychodnie

Fot. 123rf.com / everythingpossible
Po co stać w kolejkach, skoro jest internet? Z tego, w zasadzie słusznego, założenia wychodzimy wpisując w wyszukiwarce “objawy osteoporozy”, “dziwna wysypka na przedramieniu” czy “dozowanie aspiryny” i klikając w pierwszy lepszy niebieski link trzymamy kciuki, żeby trafić na w miarę sprawdzone informacje. Nasuwa się pytanie, dlaczego na własne życzenie stawiamy się w roli królików doświadczalnych, kiedy medyczne wątpliwości można skonsultować zdalnie z prawdziwym lekarzem?

- Niekontrolowany dostęp do informacji z dziedziny medycyny to szczęście w nieszczęściu - komentuje dr Wojciech Żakiewicz. - Pacjenci są lepiej zorientowani, uważniejsi. Z drugiej strony, w trakcie konsultacji często nawiązują do tego, co przeczytali czy zobaczyli w sieci, nie do końca mając pełny obraz zagadnienia. Przykładem mogą tu być komórki macierzyste - bardzo modny ostatnio temat. Kiedy wyjaśniam, że nie jest to “lek na całe zło”, wielu pacjentów czuje się zawiedzionych - dodaje ortopeda.


Problem w tym, że wiara w zbawienne właściwości czy to wspomnianych komórek macierzystych czy wielu innych innowacyjnych form terapii nie jest do końca naszą winą. Internet to tygiel, w którym sprawdzone informacje mieszają się z tymi wątpliwej jakości w sposób niekontrolowany. Kwestie medyczne dodatkowo komplikuje fakt, że objawy, które w przypadku pacjentaXYZ sygnalizowały na przykład zapalenie stawów, u pacjentkiABC mogą sygnalizować zupełnie inne schorzenie, wynikające z całkowicie odmiennej historii przebytych chorób.

Załóżmy, że jesteśmy tych różnic świadomi i wiemy, że jeśli porada medyczna ma mieć jakąkolwiek wartość musi być po pierwsze: specjalistyczna, po drugie: spersonalizowana. Teoretycznie, założenia te spełnić nietrudno - portali medycznych jest na pęczki, a możliwość bezpłatnego zadawania pytań specjalistom oferuje co drugi. Wybierając jeden z nich nieświadomie wracamy do punktu wyjścia, bo na rzetelną analizę przypadku nie ma co liczyć. W najlepszym razie do skrzynki mailowej zamiast porady wpadnie zaproszenie na wizytę w gabinecie, który konsultacyjny “wabik” sponsoruje. Równie dobrze jednak nasz przypadek może zostać umieszczony na danej stronie i tam szeroko dyskutowany, co siłą rzeczy sprowadzi go na podobny poziom ogólności, jaki uzyskamy przy samodzielnym poszukiwaniu informacji.

Alternatywą jest skorzystanie z porady płatnej. Tu wachlarz możliwości również jest dość szeroki, ale szansa na rzetelną poradę - większa. Nie oznacza to jednak, że wszystkie internetowe przychodnie spełniają te same standardy. Pierwsze pytanie, jakie warto sobie zadać przed wysłaniem zapytania brzmi: kto będzie miał do tych informacji dostęp. - Prawdziwa przychodnia internetowa, w rozumieniu umocowanego prawnie podmiotu leczniczego, to taka, która wszystkie dane medyczne przechowuje i przekazuje bezpiecznie, nie przetwarza ich w celach marketingowych ani nie publikuje w sieci - tłumaczy Hanna Niemierka, dyrektor operacyjny portalu eDoktor24.pl – pierwszej polskiej przychodni specjalistycznej działającej zdalnie.

Przed konsultacją warto sprawdzić, w jaki sposób będzie przebiegać wymiana informacji pomiędzy pacjentem a wybranym specjalistą. Rzetelne placówki internetowe nie pozwolą na przesyłanie wrażliwych danych medycznych drogą mailową. Inwestują raczej we własne platformy wymiany informacji. Jak przekonuje dyrektor eDoktor24.pl. - Historia konsultacji jest dostępna po zalogowaniu się na naszym portalu. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku konsultowania wyników badań. Nie możemy dopuścić, aby ktokolwiek poza pacjentem i lekarzem miał do nich dostęp - tłumaczy Hanna Niemierka.

Profesjonalnie i dyskretnie
Niuanse technologiczne to tylko jedna strona medalu, bo jak w każdej sytuacji medycznej, kluczowe znaczenie dla jakości usługi mają kompetencje specjalistów. Warto zwrócić uwagę, czy dana przychodnia publikuje wyczerpujące opisy każdego z lekarzy, dokumentujące doświadczenie zawodowe oraz umożliwiające zlokalizowanie “fizycznego” miejsca pracy.

O jakości danej placówki może również świadczyć liczba specjalistów, którzy z daną przychodnią współpracują oraz wachlarz reprezentowanych przez nich specjalizacji. Przykładowo, w przychodni eDoktor24 zdrowotne wątpliwości rozwieje ponad 50 lekarzy i specjalistów, w ramach prawie 30 specjalizacji, między innymi ginekolog, kardiolog, alergolog, a nawet chirurg plastyczny. Istnieje również możliwość skorzystania z porady dietetyka czy psychologa, co zdaniem samych specjalistów, jest dla pacjentów bardzo komfortowe:
Mgr Piotr Modzelewski
psycholog

Kontakt zdalny pozwala mi pomóc tym pacjentom, którzy mają trudność w konsultacjach stacjonarnych. Niestety przyznanie się do nadużywania substancji, trudności w związku, złego samopoczucia psychicznego, trudności w kontrolowaniu gniewu i agresji nie należy do łatwych. Polacy boją się nadal specjalistów od zdrowia psychicznego, boją się etykiety choroby psychicznej. Zmienia się to na korzyść, ale powoli.

Podobne odczucia ma dietetyk Joanna Grzymisławska: - Dla wielu moich pacjentów kontakt zdalny jest bardzo komfortowy. Nie dla każdego mówienie o swoich problemach z odżywianiem jest proste. Forma chatu, rozmowy telefonicznej czy nawet videokonsultacji pozwala zachować więcej anonimowości. Dzięki temu pacjentowi łatwiej jest odpowiedzieć na bardziej dyskretne pytania i szczerze opowiedzieć o swoim problemie. W dietetyce ma to naprawdę duże znaczenie - tłumaczy.

Jak opowiedzieć złamanie?
O ile łatwo sobie wyobrazić, że w wiadomości tekstowej opisujemy problemy ogólne, a za pośrednictwem videochatu pokazujemy lekarzowi wysypkę, to już dokładne opisanie bardziej złożonych dolegliwości może być problematyczne. – Zgadza się, ale właśnie dlatego powinniśmy porozmawiać z lekarzem, czy specjalistą, który wie o co zapytać – mówi Hanna Niemierka. – Kontakt na żywo, z użyciem komunikatora czy telefonu jest niezwykle cenny gdy chcemy, żeby lekarz przeprowadził z nami wywiad medyczny i pomógł ukierunkować nasze dalsze działania. Wielu z nas nie wie nawet do jakiego specjalisty się zwrócić po poradę. „W realu” też najpierw idziemy do lekarza internisty, który kieruje nas dalej. Zdalny kontakt pozwala nam działać od razu.

Jak wyjaśnia ortopeda, dr Wojciech Żakiewicz, większość swoich konsultacji prowadzi w oparciu o przesyłane przez pacjentów wyniki badania RTG czy rezonansu magnetycznego. – Wymogi formalno-prawne nakazują, aby wynik, na przykład zdjęcie rentgenowskie, został opisany przez radiologa. Moja praca nie różni się więc w tym przypadku od konsultacji stacjonarnej, podczas której również oglądam zdjęcia na ekranie komputera - tłumaczy dr Żakiewicz. Specyfika problemów medycznych nie pozwala na wykluczenie kontaktu bezpośredniego – tłumaczy – ale w wielu przypadkach fizyczny kontakt z lekarzem nie jest konieczny.

Inny specjalista - ginekolog Cezary Zalewski - zgadza się, że jeśli rzeczywiście zmagamy się z chorobą, wizyty w gabinecie nie unikniemy. Dodaje jednak, że jego internetową praktykę w pierwszej kolejności odwiedzają ci, którzy do tej realnej mają, dosłownie, daleko: - Bardzo często udzielam porad osobom mieszkającym za granicą. Część z nich przed wizytą u tamtejszego lekarza powstrzymuje bariera językowa. Korzystają więc z naszej platformy, aby upewnić się, czy ich obawy są uzasadnione i czy rzeczywiście wizyta u specjalisty jest konieczna. Inni kontaktują się już po wizycie w zagranicznej przychodni czy szpitalu mówiąc, że było “inaczej niż w Polsce”. Chcą upewnić się więc, że sposób w jaki ich potraktowano, był właściwy - tłumaczy specjalista.

Jeśli chodzi o pacjentów “krajowych”, doktor Zalewski zauważa, że często zwracają się do niego osoby, które z prawdziwego gabinetu dopiero co wyszły: - Są to pacjenci, którzy podczas wizyty u swojego lekarza nie dostali wyczerpującej odpowiedzi, albo nie zadali pytania, które przyszło im na myśl po jakimś czasie - tłumaczy specjalista.

Jeśli chodzi o formę zapytań, najczęściej udziela odpowiedzi pisemnie, co służy obu stronom: - Z punktu widzenia lekarza jest to metoda wygodna o tyle, że ma więcej czasu na sprawdzenie i przemyślenie problemu. Pacjent, z kolei, formułując pytanie na piśmie, również musi poświęcić trochę czasu, dokładniej go opisać - twierdzi dr Zalewski, wracając tym samym do zagadnienia możliwie jak największej indywidualizacji kontaktów na linii pacjent-lekarz w internecie.

Im szybciej nauczymy się właściwych zasad tej współpracy, tym dla naszego zdrowia i komfortu psychicznego, lepiej. - Zdalny kontakt z lekarzem to przyszłość medycyny - przekonuje Hanna Niemierka. - Tak jak coraz częściej decydujemy się na rezerwację wizyty online, tak wkrótce naturalnym będzie po prostu zapytać lekarza online zamiast wierzyć opiniom innych chorych - podsumowuje.

Artykuł powstał we współpracy z eDoktor24.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...