Polscy dziennikarze napisali list do "niemieckich przyjaciół". Nie zabrakło w nim ostrych słów w kierunku PiS

Polscy dziennikarze przepraszają Niemców.
Polscy dziennikarze przepraszają Niemców. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
"Drodzy niemieccy przyjaciele, wiemy, jak bolesne i krzywdzące są wszystkie te kłamstwa i oszczerstwa padające pod Waszym adresem. Zapewniamy, że są one tak samo bolesne dla nas, obrońców polskiego państwa prawa i polskiej demokracji" – czytamy w liście podpisanym przez Towarzystwo Dziennikarskie, które skupia ponad stuosobową grupę polskich dziennikarzy, m.in. z "Newsweeka" czy "Gazety Wyborczej".

Sygnatariusze listu dokonują swoistego rozliczenia z działaniami Prawa i Sprawiedliwości skierowanymi w stronę naszych sąsiadów – zwłaszcza że rząd niewątpliwie robi wszystko, żeby te stosunki zepsuć.



"Na pierwszych stronach prorządowych polskich mediów widzimy obraźliwe fotomontaże przedstawiające niemieckich przywódców i liderów Unii Europejskiej w mundurach Wehrmachtu w scenerii z czasów II wojny światowej. Z ust najważniejszych polityków polskiego obozu rządowego padają wobec Niemiec, państwa sojuszniczego i przyjaznego Polsce, oskarżenia o dominację i narzucanie swej woli Europie" – czytamy w nim. Dziennikarze przypominają również o nagonce wobec koncernu Ringier Axel Springer i o planach "wyrugowania niemieckich wydawców z polskiego rynku prasowego".

Cała treść listu:

Drodzy Przyjaciele,
budowane od lat partnerstwo i przyjaźń polsko-niemiecka są dziś zagrożone przez falę kłamliwej i agresywnej propagandy antyniemieckiej, zainicjowanej przez polskie władze i przywodzącej na myśl komunistyczną propagandę lat 60.

Na pierwszych stronach prorządowych polskich mediów widzimy obraźliwe fotomontaże przedstawiające niemieckich przywódców i liderów Unii Europejskiej w mundurach Wehrmachtu w scenerii z czasów II wojny światowej. Z ust najważniejszych polityków polskiego obozu rządowego padają wobec Niemiec, państwa sojuszniczego i przyjaznego Polsce, oskarżenia o dominację i narzucanie swej woli Europie.

Rzeczniczka partii rządzącej w głównym wydaniu „Wiadomości” państwowej telewizji zarzuca państwu niemieckiemu ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski i pyta: „Czy jesteśmy wolnym krajem czy kolonią niemiecką?”. Zapowiada zmianę prawa, która miałaby wyrugować niemieckich wydawców z polskiego rynku prasowego. Posuwa się nawet do pogróżek pod adresem prezesa koncernu prasowego Ringier Axel Springer strasząc go prokuraturą.

Drodzy niemieccy Przyjaciele,
wiemy, jak bolesne i krzywdzące są wszystkie te kłamstwa i oszczerstwa padające pod Waszym adresem. Zapewniamy, że są one tak samo bolesne dla nas, obrońców polskiego państwa prawa i polskiej demokracji. Choć nie jesteśmy osobiście odpowiedzialni za tę nikczemną kampanię propagandową, której ofiarą padamy także my, kierujemy do Was słowa przeprosin i ubolewania.

My, sygnatariusze tego listu jesteśmy dziennikarzami, publicystami i redaktorami mediów przywiązanych do idei demokracji i państwa prawa. Podziwiamy społeczeństwo i państwo niemieckie za respektowanie standardów demokratycznych i moralnych i za solidarność z prześladowanymi.

Jesteśmy przekonani, że większość polskiej opinii publicznej okaże się odporna na szerzoną w złej wierze antyniemiecką propagandę i że będzie to tylko bolesny i wstydliwy epizod w historii przyjaznych stosunków polsko-niemieckich.

Towarzystwo Dziennikarskie

List trafił do mediów niedługo po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość przyspieszyło prace nad ustawą dotyczącą repolonizacji mediów.

Z kolei dwa tygodnie temu nowy minister spraw zagranicznych Niemiec złamał tradycję i w pierwszą podróż do Europy Wschodniej nie przyjechał do Polski. To dowód sypania się naszych sąsiedzkich relacji.

Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...