Poseł PO miał pomysł posadzenia sadzonek w Kielcach, ale potrzebował zgody prezydenta. Odpowiedź zwala z nóg

Drzewa to spraw polityczna. Tak uważa prezydent Kielc.
Drzewa to spraw polityczna. Tak uważa prezydent Kielc. fot. Tymon Markowski/ Agencja Gazeta
Polityka jest wokół nas. A zaczyna się już od ... sadzonek. Tak twierdzi prezydent Kielc, który inicjatywę posadzenia dębów przez posła PO, Artura Gierada uznał za próbę "włączenia Kielc do protestu antyrządowego". To bareizm w czystej postaci.

Prezydent Kielc, Wojciech Lubawski jest od dzisiaj liderem wyścigu o tytuł najbardziej absurdalnej decyzji, w dodatku podszytej strachem przed obecną władzą. Bo jak inaczej wytłumaczyć włączanie sadzenia drzew do walki politycznej?
Na pomysł posadzenia drzew w pobliżu ulicy Klonowej w Kielcach wpadł poseł PO Artur Gierada. Wysłał oficjalne pismo w tej sprawie do prezydenta. To miała być proforma, a skończyło kabaretem. Odmowną decyzję prezydent Lubawski tłumaczy bowiem obawą o wciąganie drzewek w protesty antyrządowe. Prezydent Kielc jest członkiem Porozumienia Samorządowego, a w 2015 roku, został dodany przez prezydenta Andrzeja Dudę do Narodowej Rady Rozwoju.

Według Prezydenta Kielc sadzenie drzew może być uznane za " próbę włączenia naszego Miasta w protest antyrządowy".

Opublikowany przez Artur Gierada na 20 marca 2017
Część internautów zabawnie skomentowała dzisiejszą decyzję pisząc, że" najwyraźniej dęby nie pasują do ulicy Klonowej". Inni już w bardziej poważnym tonie zastanawiają się, gdzie są granice partyjniactwa. Tym bardziej, że jak wynika z filmu opublikowanego przez posła Gierdę, Kielce dotknęła niesławna już ustawa "Lex Szyszko".

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...