Oni nie muszą umierać. To bezsensowna śmierć. Kiedy zawodzi system, zostajesz im tylko ty

Około 50 proc. samobójców to osoby cierpiące na depresję.
Około 50 proc. samobójców to osoby cierpiące na depresję. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
W Polsce co półtorej godziny przynajmniej jedna osoba dokonuje samobójstwa. To niepotrzebna tragedia i porażka nas wszystkich. Zaczynając od decydentów, a kończąc na "zwykłych" ludziach, którzy nie pospieszyli tej osobie z pomocą. W Polsce ok. 1,8 proc. zgonów to samobójstwa. To więcej niż średnia europejska. Wśród osób pomiędzy 15. a 29. rokiem życia to druga najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce. Ci wszyscy ludzie mogli by dzisiaj cieszyć się życiem. To wiele niepotrzebnych tragedii.

Nie ma takiego problemu, którego nie da się rozwiązać, nie ma takiego bólu psychicznego, którego nie da się ukoić, złagodzić. Jednak nie wszyscy jesteśmy równie wytrzymali psychicznie i nie każdy z nas umie sobie poradzić w sytuacji załamania psychicznego. Czasami brakuje kogoś, kto pomoże, a to bezcenne, bo pomoc instytucjonalna kuleje.


Powszechna stygmatyzacja
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że zwykle nie dostaniemy się do psychiatry z dnia na dzień. Czasem trzeba poczekać w kolejce kilka tygodni. Zresztą nadal trzeba zmagać się ze stygmatyzacją. Szczególnie w mniejszych miejscowościach, na wsi, szukanie pomocy u psychiatry to nie lada odwaga, bo społeczeństwo w dużej mierze nadal nie dorosło i wytyka palcami tych, którzy choćby z powodu depresji czy lęków leczą się u tego specjalisty.

Zresztą stygmatyzują nie tylko zwykli "zjadacze chleba". Oto historia Alicji, która mieszka w średniej wielkości mieście na wschodzie Polski. Kobieta przez rok przyjmowała środki przeciwdepresyjne, zmagała się z lękami i depresją. Oczywiście zapis o leczeniu był również u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który przepisywał Alicji leki w ramach kontynuacji leczenia.

Dwa dni temu kobieta poszła na wizytę do lekarza POZ, ponieważ od trzech tygodni nie przechodzi jej przeziębienie, nadal ma gorączkę, boli ją głowa, męczy katar. Ot, zwykły problem z infekcją.

– Lekarz popatrzył w moją dokumentację i powiedział mi, że to niemożliwe. Nie mam przeziębienia od trzech tygodni. Nie zbadał mnie oczywiście. Stwierdził, że muszę leczyć się "na nerwy" – opowiada Alicja.

Jest jej przykro, no i oczywiście nadal ma katar i gorączkę, a po dobrym leczeniu, po depresji i lękach nie ma śladu. Teraz chce rozmawiać z kierownikiem przychodni by ten usunął wpis o leczeniu psychiatrycznym z jej karty i w końcu przepisał leki przeciwko infekcji.

Alicja, kiedy chorowała, nie miała myśli samobójczych, jednak nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Stany o podwyższonym ryzyku próby samobójczej:

- zaburzenia związane z traumatycznymi wydarzeniami np.: z dzieciństwa,
- wcześniejsza próba samobójcza lub historia śmierci samobójczej w rodzinie;
- depresja (trzeba szczególnie uważać w jej początkowym i końcowym okresie);
- ciężkie stany psychiczne (psychoza, schizofrenia, głęboka depresja) - te wymagające z reguły leczenia szpitalnego podnoszą ryzyko samobójstwa 5–10 razy, zaś stany lżejsze, nadające się do prowadzenia ambulatoryjnego, 3–4 razy. Zaburzenia psychiczne są najczęściej wymienianym czynnikiem ryzyka. Spośród dokonanych samobójstw w Wielkiej Brytanii zaburzenia psychiczne dało się stwierdzić u 27 proc. osób, w Polsce u 14 proc. Największe ryzyko podjęcia próby samobójczej zachodzi w ciągu miesiąca przed i w ciągu dwóch miesięcy od pierwszego kontaktu z lekarzem psychiatrą (tzw. wczesne próby).
- Nadużywanie alkoholu oraz środków psychoaktywnych. Ok. 25 proc. ofiar samobójstw spożywało alkohol bezpośrednio przed śmiercią. Ocenia się, że wzrost spożycia czystego alkoholu o jeden litr powoduje wzrost liczby samobójstw w niektórych krajach o nawet ok. 16 proc. 70 proc. osób hospitalizowanych, obciążonych depresją i alkoholizmem podjęło w ciągu życia próbę samobójczą.
- Choroby przewlekłe, nieuleczalne lub trudne w leczeniu. Osoby z przewlekłym bólem, po urazach mózgu, chore na nowotwory czy nosiciele wirusa HIV popełniają samobójstwa częściej niż osoby z populacji ogólnej. Choroby przewlekłe powodują ostre kryzysy związane z postawieniem diagnozy, uciążliwością leczenia czy ograniczeniami.
- Śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, stabilności finansowej, rozpad długoletniego związku.

Źródło: Serwis Zdrowie PAP

Próbują wiele razy
– Około 50 proc. osób, które popełniają samobójstwo, to właśnie osoby z zaburzeniami depresyjnymi – mówiła prof. Agnieszka Gmitrowicz z I Katedry Psychiatrii UM w Łodzi, podczas debaty o prewencji samobójstw w Polsce.

Profesor informowała również, że mamy duży problem z samobójstwami wśród dzieci i młodzieży. Częściej popełniają też samobójstwo osoby, które mają już za sobą próby samobójcze. Na jedno samobójstwo przypada 20 prób samobójczych, a u młodzieży nawet ponad 100.

Osoba, która chce popełnić samobójstwo, to osoba, która się waha, a często tez komunikuje o tym, że chce targnąć się na własne życie. I tu jest moment, kiedy możemy pomóc, porozmawiać, zapewnić wsparcie. Oczywiście najlepszy jest kontakt ze specjalistą ale nie zawsze jest możliwy, a tak naprawdę każdy z nas może uratować takiej osobie życie. Specjaliści mówią, że nie można lekceważyć komunikatów o tym, że ktoś chce się zabić, a w sytuacjach podbramkowych nie ma co się wahać i trzeba zwyczajnie wezwać pogotowie. To jest stan zagrożenia życia.
Dr Tomasz Szafrański
Psychiatra

Każdy z nas może wysłuchać, porozmawiać. Starać się pokazać, że ta osoba nie jest sama. My wszyscy możemy coś zrobić, nie tylko psychiatra.

Zdaniem lekarza, oczywiście konieczna jest też poprawa dostępu i finansowania opieki psychiatrycznej. Bez tego na pewno się nie obejdzie, bo o ile już doczekamy się na psychiatrę i skorzystamy z porady lekarskiej, o tyle psychoterapia uznawana jest w Polsce za luksus i właściwie dostępna jest tylko prywatnie.

– Mój psychiatra zalecił mi, oprócz leczenia farmakologicznego, psychoterapię. Jednak nie było mnie na nią stać. Jedno spotkanie z psychoterapeutą to w moim mieście koszt 80 zł. Trzeba spotkać się przynajmniej raz w tygodniu, przez długi okres czasu. Nie stać mnie na to. Zresztą do psychiatry też musiałam chodzić prywatnie – mówi nasza rozmówczyni Alicja.

Po pierwsze nie hejtuj
Jednak dofinansowanie systemu ochrony zdrowia i tym samym opieki psychiatrycznej nie zrobi z Polski krainy, gdzie ludzie nie targają się na własne życie. Każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia i dołożyć swoją cegiełkę do uratowania komuś życia.

Zacznijmy od wszechobecnego hejtu w Internecie. Może warto zastanowić się nad pisaniem kolejnego paskudnego komentarza na czyjś temat? Może trzeba uczyć nasze dzieci by nie dokuczały rówieśnikom? Może trzeba zastanowić się zanim wylejemy przysłowiowe wiadro pomyj na głowę swojego podwładnego, albo będziemy codziennie dokuczać koleżance z pracy? To tak niewiele, a może uratować życie.

Co do dzieci i młodzieży, to oczywiście powinniśmy zrobić wszystko, żeby mieć kontakt z własnym potomstwem. Czasami warto zacisnąć zęby i przestać w końcu wiecznie krytykować, wymagać nie wiadomo czego i zwyczajnie poświęcić czas dziecku, a nie tylko utrzymywać je i mieszkać z nim w jednym domu. Nawet najlepsze ciuchy i super wakacje nie zastąpią rozmowy, zaufania, przyjaźni i miłości.

Osoba, która zamierza odebrać sobie życie często:

- opowiada o śmierci, mówi, że chce się zabić;
- szuka sposobów pozbawienia się życia, np. wyszukuje na stronach internetowych informacji na ten temat, gromadzi leki;
- ma poczucie beznadziei, powtarza, że nie ma żadnego powodu, by żyć;
- mówi o “bólu psychicznym”, wycofuje się z życia, unika kontaktów społecznych;
- porządkuje swoje sprawy (pisze testament, płaci zaległe rachunki, żegna się ze znajomymi, następuje nagła poprawa stanu psychicznego);
- podaje, że jest ciężarem dla innych;
- jest zaniepokojona, pobudzona psychoruchowo;
- ma zaburzenia snu (ktoś nie może zasnąć lub budzi się bardzo wcześnie);
- jest impulsywna, rozdrażniona, chce się na kimś zemścić;
- ma obniżony nastrój lub duże wahania nastroju;
- nie widzi rozwiązania problemów;
- ma poczucie winy, niedostosowania;
- samooskarża się.

Źródło: Serwis Zdrowie PAP

Specjaliści mówią też o dużej roli mediów w zapobieganiu samobójstwom. Uważają, że dziennikarze bardzo ostrożnie powinni informować o samobójstwach. Nie powinni podawać metod, szczegółów itp., bo to zwyczajnie nakręca jeszcze więcej tragedii i sprawia jeszcze większy ból rodzinie i bliskim, którzy stracili kogoś właśnie w ten sposób. No i sprzyja naśladownictwu, które prowadzi do śmierci albo kalectwa, bo przecież zamach na własne życie nie zawsze jest skuteczny.

Od autorki: Jeśli szukasz pomocy dla kogoś, kto jest w kryzysie lub sam masz problem, możesz znaleźć pomoc tutaj: www.pokonackryzys.pl

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...