Królowa rock’n’rolla żyje. Sprawdzamy, jak się miewa cudownie wskrzeszona w mediach Tina Turner

Fani Tiny Turner, a właściwie Anny Mae Bullock, już 8 raz będą wspólnie świętować jej urodziny - 25 listopada w Amsterdamie.
Fani Tiny Turner, a właściwie Anny Mae Bullock, już 8 raz będą wspólnie świętować jej urodziny - 25 listopada w Amsterdamie. Fot. Beata Kitowska / AG
Kiedy myślę o Tinie Turner, widzę filigranową panią z dziką fryzurą i idealnymi nogami, wyśpiewującą na scenie piosenki w taki sposób, jakby miał być to jej ostatni koncert w życiu. Taka była, gdy byłam dzieckiem i również taka jest dzisiaj. Może czas pomyśleć o koszulkach z napisem "Tina Turner is not dead”, bo amerykańska gwiazda wbrew doniesieniom mediów żyje i ma się świetnie.

Co prawda od jakiegoś czasu odpoczywa od mocnych, rockowych brzmień, ale nie oznacza to, że zrezygnowała z kariery. W lutym Tina Turner odwiedziła studio nagrań w Zurichu. Artystka szlifuje nagrywa piosenki w ramach swojego najnowszego projektu "Beyond IV”, które zaowocuje wydawnictwem jeszcze w 2017 roku. Spokojny, relaksujący krążek będzie zawierać między innymi pieśni wykonywane przez mnichów buddyjskich. Muzykę dla Tiny napisze zdobywca Emmy, Kareem Roustom.
Turner wybrała wyciszone życie praktykującej buddystki, niemniej wcale nie unika mediów. W 2013 roku, jako 73-latka stała się najstarszą kobietą, która kiedykolwiek zdobiła okładkę Vogue’a, kradnąc ten tytuł Meryl Streep, która trafiła na okładkę magazynu w wieku 62 lat.

Wokalistka wciąż koncertuje. Na przełomie 2008 i 2009 roku wybrała się w długa trasę koncertową po Europie i Ameryce Północnej z okazji 50-lecia na scenie. Zrealizowany w jej ramach koncert w holenderskim Arnhem zgromadził wówczas 33 tys. fanów. Niezapomniany jest też jej koncert u boku Beyoncé podczas ceremonii wręczenia Grammy w 2008 roku. Najbliższe koncerty z okazji trasy "Totally Tina” zaczynają się już w kwietniu. Gwiazda do października odwiedzi aż 14 brytyjskich miejscowości.
Chociaż teraz chętniej pokazuje się w otoczeniu orkiestry symfonicznej, Tinę Turner cały świat zna przede wszystkim jako niepokorną showmenkę, przecierającą szlaki rocka lat 80. ubiegłego wieku. Takie przeboje, jak "Simply The Best", "GoldenEye”, "Let’s Stay Together” czy "What’s Love Got to Do With It” uczyniły ją niekwestionowaną rekordzistką w liczbie sprzedanych płyt w dziejach (około 180 milionów), jeśli chodzi o wokalistki rockowe.

Tina jest też najczęściej nagradzaną artystką rockową - ma na koncie aż 8 nagród Grammy. Jakby tego było mało, Tina trafiła do Księgi Rekordów Guinessa jako artysta solowy, który sprzedał najwięcej biletów na świecie. Kiedyś z pewnością przejdzie do historii jako niekwestionowana królowa rock’n’rolla. Teraz wciąż cieszymy się jej wspaniałym głosem i niegasnącą energią.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...