Koniec sporu w lubelskim IPN? Historyk nie straci pracy za to, że nie zgodził się nazwać ulicy imieniem dezertera

1 marca obchodzimy dzień Żołnierzy Wyklętych. Zdjęcie poglądowe.
1 marca obchodzimy dzień Żołnierzy Wyklętych. Zdjęcie poglądowe. Fot. IPN
Wieloletni pracownik lubelskiego IPN Maciej Sobieraj pozostanie na stanowisku, choć sprzeciwił się nazwaniu ulicy imieniem żołnierza wyklętego (Leonarda Zub-Zdanowicza), którego uznał za wojennego dezertera. – Ale problem wolności słowa pozostaje otwarty – mówi nam Sobieraj. – Ta sytuacja w złym świetle stawia kierownictwo IPN – ocenia marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który stanął w obronie historyka.

Sporna ulica
Jakiś czas temu na lubelskiego historyka IPN Macieja Sobieraja wylała się fala hejtu i nienawiści. Poszło o nazwę jednej z lubelskich ulic. Podczas posiedzenia zespołu ds. nazewnictwa ulic Sobieraj sprzeciwił się nazwaniu jednej z nich imieniem Leonarda Zub-Zdanowicza. Powołując się na dokumenty Armii Krajowej, wyjaśnił, że Zub-Zdanowicz w czasie wojny był dezerterem. Po tym historyk dwukrotnie trafił na dywanik dyrektora lubelskiego IPN-u. Usłyszał, że kierownictwo straciło do niego zaufanie i że może pożegnać się z pracą. – Zaczęła się też brutalna nagonka w internecie – opowiada nam Sobieraj.

Szybko w obronę wzięli go inni pracownicy naukowi i marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. –To skandaliczna sprawa. Nie można cenzurować poglądów – stwierdza w rozmowie z naTemat Borusewicz. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu podkreślił, że Sobieraj miał prawo do "przedstawienia swojej opinii, którą oparł na faktach i dokumentach". Dalej w mocnych słowach odniósł się do sytuacji w IPN: "Obecne kierownictwo IPN idzie w bardzo złą stronę. W związku z tym wysłałem list do prezesa IPN" – napisał Borusewicz. Na razie odpowiedzi nie otrzymał.

17 marca dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie wezwał historyka Macieja Sobieraja i poinformował go, ...

Opublikowany przez Bogdan Borusewicz na 22 marca 2017
W obronie lubelskiego historyka stanęli także jego koledzy po fachu – wybitni intelektualiści. W liście otwartym podkreślili, że "ingerencja w wolność wypowiedzi naukowca jest niedopuszczalna".
Fragment oświadczenia w obronie historyka Macieja Sobieraja

Nawet jeśli krytyka wyrażona przez pana Sobieraja dotyczyłaby osoby mniej kontrowersyjnej, to ingerencja w wolność wypowiedzi naukowca jest niedopuszczalna. Nie do przyjęcia są zarówno podawane powody zwolnienia ("utrata zaufania kierownictwa"), jak i działania formalne podjęte wobec p. Sobieraja przez jego zwierzchników. Próba cenzurowania wypowiedzi naukowca narusza wartość podstawową, jaką jest autonomia nauki. Wszystko to przypomina najgorsze praktyki z okresu PRL.

Pod oświadczeniem podpisali się m.in. prof. Antoni Dudek, ks. prof. Andrzej Szostek, sędzia i były wiceminister sprawiedliwości Jacek Czaja a także niektórzy profesorowie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

IPN odpuszcza

A tymczasem lubelski IPN w wysłanym do naszej redakcji oświadczeniu tłumaczy, że Maciej Sobieraj pozostanie pracownikiem instytutu. Ale z tonu nie spuszcza. Dyrektor oddziału Dariusz Magier zachowanie historyka nazywa "nieetycznym". Z pisma dowiadujemy się także, że Sobieraj swoją wypowiedzią na temat nazwy ulicy podważył stanowisko instytutu. Opowiadając się zaś przeciwko nazwaniu jej imieniem Leonarda Zub-Zdanowicza "wpłynął na niezgodny z intencjami IPN wynik głosowania".

Oświadczenie Dariusza Magiera

dyrektor IPN Oddział w Lublinie

Podczas posiedzenia Zespołu ds. Nazewnictwa Ulic i Placów Publicznych w Mieście Lublin (...) głos zabrał Pan Maciej Sobieraj, członek Zespołu, a jednocześnie pracownik Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Lublinie, który w swej wypowiedzi podważył stanowisko Instytutu i – sam głosując przeciwko – wpłynął również na niezgodny z intencjami IPN wynik głosowania. Na nieetyczność tego zachowania względem pracodawcy zwróciłem uwagę w rozmowie z Panem Maciejem Sobierajem, wskazując, że pracownicy Instytutu są z nim identyfikowani i nawet po godzinach pracy wpływają na jego wizerunek.

Oddział IPN w Lublinie w organizowanych konferencjach oraz wydawanych publikacjach niejednokrotnie dawał dowody otwarcia na różnorodność historycznych narracji. Natomiast Pan Maciej Sobieraj pozostaje pracownikiem Instytutu.

Sobieraj wyjaśnia tylko, że przyjmuje oświadczenie do wiadomości. – Muszę sprawę dogłębniej poznać – tłumaczy. Dodaje, że drugi raz zrobiły dokładnie to samo. Co z nazwą ulicy? 4 kwietnia ma się odbyć posiedzenie. – Nazwa Leonarda Zub-Zdanowicza została odrzucona. Jest wniosek by nazwać tę ulicę m.in. imieniem Hanki Ordonówny (polska piosenkarka, aktorka – red.) – mówi Sobieraj.

Maciej Sobieraj w Instytucie Pamięci Narodowej jako historyk pracuje od 17 lat. Jest także członkiem zespołu ds. nazewnictwa ulic i placów. W rozmowie z Onet.pl, Sobieraj tłumaczył, dlaczego nie chciał się zgodzić, by ulicę nazwać imieniem Leonarda Zub-Zdanowicza. "Przedstawiłem dokumenty komendanta okręgu lubelskiego Armii Krajowej, razem ze stanowiskiem naczelnego wodza, dotyczące sprawy podległości oficerów pod siły zbrojne w kraju, czyli AK. Cichociemni zrzucani nad Polską mieli służyć w Armii Krajowej. Tymczasem Zub-Zdanowicz przeszedł do Narodowych Sił Zbrojnych". Czytaj więcej

Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...