Czas na odjazdową zabawę

Berlin, fot. Sophienclub
Kto marzy o odjazdowej zabawie albo romantycznym wyjeździe we dwoje, aktywnym wypoczynku albo spokojnym zwiedzaniu galerii i muzeów, o kawie lub doskonałym piwie w niebanalnej knajpce, niech natychmiast pakuje manatki i rusza za Odrę, do Berlina.

W Berlinie na Kreuzbergu
W stolicy Niemiec można się bawić do białego rana – w klubach tańszych i droższych, z muzyką techno, hip-hop i house, ale też z nastrojowym jazzem, bluesem i rockiem. Najwięcej prawdziwie zwariowanych klubów jest na Kreuzbergu – dzielnicy Berlina będącej mixem wielu kultur i nacji, w której swoją przystań znaleźli alternatywni artyści i twórcy. Najłatwiej pomylić dzień z nocą w rejonie Dresdener Strasse, Wiener Strasse, Schlesische Tor, Oranienstrasse i Sonnenallee. Koniecznie trzeba odwiedzić SO36, Kit Kat Club, Berghein/Panorama Bar, Tresor i Watergate nad brzegiem Szprewy. Warto też zajrzeć do Das Hotel, Chalet, Five Elephant, Hasir, naleśnikarni Manouche, Ottorink Weinbar i Würgeengel. A w przerwie pójść na koncert – tylko w maju w Berlinie wystąpią: The Cranberries, Enrique Iglesias, Chris de Burgh, Bryan Ferry i Aerosmith, z tych najbardziej znanych.
Na rowerze i na plaży
A po szalonej zabawie, żeby szybko dojść do siebie, można wskoczyć na rower i z Placu Poczdamskiego ruszyć na szlak muru berlińskiego, wzdłuż dawnej granicy, dzielącej kiedyś miasto. Można się też wybrać nad pobliskie jeziora. Nad Ruhlesee (42 km od Berlina) na narty wodne i wakeboard, nad Liepnitzsee (32 km) w Parku Natury Barnim, żeby popływać łódką i kajakiem albo odpocząć na piaszczystej plaży. Z Ketzin/Havel (48 km) można popłynąć barką do Poczdamu i Berlina, a dzięki licznym kanałom zacumować w atrakcyjnych turystycznie częściach miasta, np. obok Tiergarten (ZOO) albo przy parku wyjątkowo pięknego zamku Charlotenburg.
W muzeach i w galeriach
Berlin to również świat wspaniałych galerii i muzeów. Sama berlińska Wyspa Muzeów to kilka dni zwiedzania. Jeżeli jednak nie ma czasu na wszystkie, to trzeba zobaczyć przynajmniej Muzeum Pergamońskie i Neues Museum, którego najpiękniejszym eksponatem jest popiersie Nefretiti z 1345 r.p.n.e., tajemniczej żony faraona Echnatona. W Gemäldegalerie można podziwiać płótna Botticellego, Caravaggia, Dürera, Rafaela i Rembrandta, a pasjonatów numizmatyki zaprasza Muzeum im. Bodego, w którym można również zobaczyć kolekcje malarstwa włoskiego, sztuki bizantyjskiej i rzeźby z kości słoniowej.
Z Görlitz do Bastei
Równie blisko polskiej granicy jak Berlin jest Drezno – ze Zgorzelca to tylko 110 km. Granicę przekracza się w urokliwym Görlitz, którego renesansowe kamieniczki w rynku, klimatyczne uliczki i knajpki nad rzeką, przyciągają rok rocznie tysiące turystów. I reżyserów z Hollywood – Quentin Tarantino i Eli Roth nakręcili tu np. sceny do „Bękartów wojny” z Bradem Pittem. Dalej jest Budziszyn/Bautzen, skąd najkrótszą drogą, w 50 minut, można dotrzeć do Drezna albo skierować się na południe, do serca Szwajcarii Saksońskiej. A zrobić to warto, bo to jedyna okazja, żeby poznać czar historycznych miasteczek tej bajkowej krainy – Bad Schandau z romantyczną doliną Kirnitz i wodospadem Lichtenheiner albo mające w sobie coś z miast włoskich Hohnstein. A dalej Königstein z potężną twierdzą górującą nad Łabą i na koniec górska warownia i punkt widokowy Bastei, bez wątpienia największa atrakcja turystyczna tego regionu.
Niemiecka Wenecja
Do Drezna można też dojechać od północy, np. po wycieczce do Berlina lub Poczdamu. W połowie drogi jest Spreewald, w pełni zasłużenie nazywanym Niemiecką Wenecją albo Wenecją Brandenburgii, co potwierdzi każdy, kto wpadnie tu choćby na chwilę. Cała kraina to gęsty las Rezerwatu Biosfery UNESCO, poprzecinany jedynym w swoim rodzaju labiryntem kanałów i kanalików, po których pływają płaskie łódki (kahn) i kajaki, mijając po drodze wioski i pojedyncze domki, wśród śpiewu ptaków i odgłosów zwierząt. Ale ponieważ nie samą wodą człowiek żyje, warto zacumować przy pierwszej z brzegu knajpce i zjeść tradycyjną zupę rybną z dodatkiem piwa lub wszechobecnego tu szprewaldzkiego ogórka, którego smak i zapach można wyczuć nawet w lodach.
Kolorowa Republika Neustadt
W samym Dreznie miejscem, do którego ciągną imprezowicze jak mrówki do miodu, jest Neustadt, jedna z dzielnic w centrum miasta. Większość kultowych klubów, pubów, knajpek i restauracji jest skoncentrowana na kilku krzyżujących się tu ulicach, w nocy oświetlonych kolorowymi lampami i neonami. Jazzclub Tonne, metalowy Heavy Duty, Irish Fiddler, shisha bary i puby – do wyboru, do koloru, na wyciągnięcie ręki. Dzięki takim klimatom każdy czuje się tu jak u siebie, zwłaszcza zagraniczni turyści i studenci.

Tradycją tej dzielnicy jest też doroczny trzydniowy festiwal „Bunte Republik Neustadt” (Kolorowa Republika Neustadt), który w tym roku zaprasza od 16 do18 czerwca. W czasie tego studenckiego święta wszystkie ulice są pozamykane dla ruchu samochodowego, a w nocy dzielnica przekształca się w gigantyczną imprezownię, z każdym rodzajem muzyki na scenach i wszechobecnymi stoiskami z jedzeniem i piwem.
Belantis i Miśnia
Z Drezna można się wybrać do Lipska, na majowe koncerty Bryana Ferry i Depeche Mode albo do Belantis, największego parku rozrywki Saksonii. Wyjątkowym wyzwaniem dla odważnych jest tu 32 metrowy rollercoaster „Huracan” z pięcioma pętlami. A po drodze do Lipska warto się zatrzymać w Miśni, żeby w słynnym Muzeum Porcelany popatrzeć na niezwykłe dzieła sztuki – gigantyczne porcelanowe wazony, kolorowe figurki rycerzy, żołnierzy i postaci z mitologii greckiej, talerze, dzbany i zastawy i … na napis Polska w jednej z gablot. A w niej na portret naszego króla i elektora saskiego, Augusta II Mocnego.
Hamburg – Elbphilharmonie
W tym roku warto też się wybrać do Hamburga, zwłaszcza, że z Gdańska, Krakowa, Katowic i Warszawy można tu szybko dotrzeć samolotem. Trzeba przede wszystkim zobaczyć jeszcze lśniącą i pachnącą nowością Filharmonię nad Łabą (Elbphilharmonie). Olśniewająca, uroczyście otwarta 11 stycznia tego roku, przez niektórych już nazywana ikoną światowej architektury muzycznej, będzie bez wątpienia jednym z symboli Hamburga. Zbudowana na fundamencie starego spichlerza, na terenie rewitalizowanej dzielnicy HafenCity, ma tak zaprojektowaną salę koncertową, żeby dyrygent był w odległości nie większej niż 30 metrów od każdego z dwóch tysięcy słuchaczy. Za akustykę był odpowiedzialny Yasuhisa Toyota, który zaprojektował również salę koncertową Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.
Grzeszne i grzeczne uciechy
A już będąc w Hamburgu grzechem byłoby nie odwiedzić „ulicy grzechu” – Reeperbahn i przynajmniej dwóch kultowych lokali: „Die Ritze” i „Golden Pudel Club”, w których można poczuć smak nocnego życia w typowo niemieckim wydaniu. Charakterystycznego ryku 50 tysięcy silników na „Hamburg Harley Days” można będzie posłuchać od 23 do 25 czerwca, a w czasie obchodów 828 urodzin miasta, od 5 do 7 maja, podziwiać wielką paradę statków, jachtów i wszystkiego, co pływa po morzach i oceanach. Jest to największe takie portowe święto na świecie i jedno z najstarszych, bo biorące swój początek jeszcze w czasach panowania cesarza Fryderyka I Barbarossy. Można też pójść 17 maja na koncert Bryana Ferry, a 30 maja zobaczyć legendę rocka – zespół Deep Purple.

To trzeba zobaczyć!
Kopalnią pomysłów na weekendy w niemieckich miastach jest strona w języku polskim: www.germany.travel/cities

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...