"Z punktu widzenia drogi mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi" – to oni zaczepiają cię z murów i chodników. Poznaj Loesje

"Którędy wychodzi się na ludzi" – jeden z tekstów stworzonych na warsztatach Loesje, zdjęcie zrobione w Poznaniu
"Którędy wychodzi się na ludzi" – jeden z tekstów stworzonych na warsztatach Loesje, zdjęcie zrobione w Poznaniu Fot. Screen z Facebooka Loesje Poland
Tworząc plakaty, oczywiście poruszamy tematy polityczne. Tego nie da się uniknąć i warsztaty są po to, by móc podzielić się opiniami na interesujące tematy, łącznie z tymi politycznymi, religijnymi, społecznymi – mówi w rozmowie z naTemat Joanna Michnicka, animatorka kultury, trenerka z Loesje Polska. Ale dodaje, że w przypadku tekstów, które trafiają na mural czy plakat, zawsze kierują się apolitycznością i areligijnością.

Kim jest Loesje i dlaczego wpadła na pomysł, by zapraszać ludzi do wspólnego pisania?



Joanna Michnicka: – Loesje jest grupą ludzi, którzy działają na całym świecie. Wszystkie plakaty zostały nazwane imieniem jednej dziewczyny. Bo Loesje to holenderskie imię żeńskie.

Istniała naprawdę?


Niektórzy mówią, że istniała, inni że nie. Ta grupa zawiązała się w latach 80. w Holandii pod wpływem sytuacji polityczno-społecznej. Chcieli pozostać anonimowi. Wybrali jedno imię – Loesje, którym podpisywali wszystkie plakaty.

Od jak dawna działacie w Polsce?


Najprawdopodobniej na początku lat 90. odbył się w Polsce pierwszy warsztat. Być może ktoś przyjechał z zagranicy, gdzie widział warsztaty Loesje i przeprowadził je także w naszym kraju. Natomiast nasze pierwsze działania to lata 2004-2006. Zaś pierwsza publikacja została wydana w Kielcach. Pamiętam, jak tam się rozkręcały Loesje, byłam wtedy w liceum. Po kilku latach ludzie z Kielc przywieźli ideę Loesje do Warszawy. Teraz w Kielcach nie działa żadna stała grupa, a jedynie w Warszawie i Krakowie. W tych dwóch miastach prowadzimy regularnie warsztaty. A w innych pojawiamy się na zaproszenia bibliotek, szkół.

"Loesje jako osoba kieruje się wartościami kształtującymi jej myśli oraz słowa. Te wartości to przede wszystkim wolność wyrażania własnej opinii, wolność słowa, tolerancja, umiejętność pozytywnej krytyki, sprzeciwianie się autorytetom". Podążając tymi wartościami siłą rzeczy angażujecie się w życie publiczne, w politykę?


Jeśli chodzi o całą ideę, to poza tym co już zostało wspomniane, Loesje jest apolityczna i areligijna. Tworząc plakaty oczywiście poruszamy tematy polityczne, bo tego nie da się uniknąć. Poza tym warsztaty są od tego, aby móc podzielić się opiniami na interesujące tematy. Najpierw spotyka się grupą ludzi, która rozmawia również o polityce, religii, tematach społecznych. Natomiast już w przypadku wyboru tekstu na plakat, kierujemy się apolitycznością i areligijnością.

Ale często zdarzają się hasła komentujące rzeczywistość, również polityczną. Np. "Nie krzywdź drzew bo dostaniesz z liścia".

http://bit.ly/2hEm6bM

Opublikowany przez Loesje Poland na 22 lutego 2017

To akurat dość stary tekst – z 2014 roku. Teraz po prostu wpasował się tematycznie. Kiedy widzimy tekst na ulicy, na plakacie, to nie wiemy, jak powstał, kto go stworzył, jaki był temat. Dlatego tak ważne, by Loesje były w przestrzeni publicznej. Wtedy ludzie mogą przystanąć, zobaczyć i zinterpretować. A każdy to robi w inny sposób. Dla mnie plakat o Marco Polo: "W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin jakie są twoje plany na dziś" (Loejse nie używa interpunkcji, bo to narzuca interpretację) jest pozytywny, a znam wiele osób, które mówią, że nastraja je negatywnie.

Loesje na niedzielę prosto z Pasażu •• hasła Loesje na płótnach goszczą tu jeszcze do końca marca: http://bit.ly/PasazLoesje

Opublikowany przez Loesje Poland na 26 marca 2017


Zabiegacie o to, by stworzone na warsztatach treści trafiały na murale?


Zależy od projektu. Teraz większość murali Loesje znajduje się na Pradze Północ, Pradze Południe, Targówku, jest kilka na Muranowie (w Warszawie – red.) . To dzięki finansowaniu miasta stołecznego Warszawy powstało wiele murali. Złożyliśmy projekt i dostaliśmy wsparcie na ich wykonanie.

Dostajecie komentarze od odbiorców tekstów?


Często w mediach społecznościowych dostajemy feedback, zwykle bardzo pozytywny. Bardzo dobrze odbierany jest tekst z Dworca Wschodniego – "Z punktu widzenia drogi mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi". Ludzie piszą, że to ich pozytywnie nastraja na cały dzień. A mieliśmy dyskusje, czy to jest fajne miejsce, czy nikogo ten tekst nie obrazi.

Zdarza się, że ktoś czuje się urażony treścią plakatu?

Osoby, które przychodzą na warsztaty, najczęściej kierują się takimi wartościami, jak same Loesje. Nawet jeśli jest jakaś burzliwa dyskusja, to bardzo rzadko zdarza się, że ktoś czuje się później oburzony, obrażony. Staramy się tak formułować końcowy tekst, żeby nikogo nie urażał.

Chcecie konkurować z innymi twórcami, którzy swoją twórczością także komentują rzeczywistość, jak np. Andrzej Rysuje?

Na konkurowaniu zupełnie nam nie zależy. Komentujemy na bieżąco rzeczywistość, ale nie działamy tak szybko. U nas to dłuższy proces: zanim zrobimy warsztaty, potem redakcję tekstów. Ale mamy też bardzo duże zasoby w archiwum Loesje. A czasami te teksty, mimo że mają kilka miesięcy, są aktualne.

Szczęśliwego nowego tygodnia! http://bit.ly/2dVwTvb

Opublikowany przez Loesje Poland na 27 marca 2017

Jak wyglądają warsztaty kreatywnego pisania, każdy może na nie przyjść?


Są dwa rodzaje warsztatów: kreatywnego pisania Loesje i redakcji końcowej. Zawsze na początku jest krótka rozgrzewka, bazująca na skojarzeniach, żeby uczestnicy mogli się przełamać, pobawić słowem. Po niej wybieramy tematy, każdy może zaproponować swój. Potem na kartkach piszemy teksty, które przychodzą nam do głowy na dane tematy. One mogą być bardzo chaotyczne, nieuporządkowane – to nie muszą być gotowe materiały na plakaty. Następnie wybieramy te, które spodobały nam się najbardziej.

Na zupełnie innym warsztacie przeprowadzamy redakcję końcową. Podczas tego spotkania przyglądamy się tekstom, redagujemy je, by mogły trafić na plakaty. Warsztaty redakcji końcowej to typowa burza mózgów: dyskutujemy, czasami jest gorąco, czasami musimy sobie odpuścić jakiś tekst. Na ogół powstają 2-3 teksty, które później są u nas na stronie, skąd każdy może je pobrać, wydrukować i powiesić w domu, szkole, pracy, na klatce schodowej, tablicach ogłoszeń. Na warsztaty może przyjść każdy, choć najlepiej jeśli będą to osoby, które ukończyły gimnazjum (16+).

Uczestnicy warsztatów nie mają problemu z publicznym wygłaszaniem swoich pomysłów?


Na rozgrzewce i podczas większej części warsztatów dyskutujemy, ale na kartkach. Można więc uznać, że jest to anonimowe. I myślę, że to też ludzi zachęca, bo nie muszą przed 15 osobami nic wygłaszać. Nie muszą też pisać na każdy temat.

Słowo na niedzielę http://bit.ly/1Ofd8bU

Opublikowany przez Loesje Poland na 19 lutego 2017


Z czego się utrzymujecie, warsztaty są odpłatne?


Warsztaty, które prowadzamy na co dzień (około dwa razy w miesiącu) są otwarte i bezpłatne. Często zdarzają się także spotkania płatne, kiedy np. jakaś firma nas wynajmuje, czy zaprasza biblioteka. Mają fundusze na to, byśmy do nich dojechali i możemy dostać wynagrodzenie. Na stronie mamy całą ofertę, w której prezentujemy, jak można wykorzystać warsztaty Loesje nie tylko do kreatywnego pisania, ale i do tworzenia innych tekstów.

Żadna firma nie chciała Was zaangażować np. do kampanii reklamowej?


Nie ma możliwości, by plakaty Loesje wykorzystywać w formie komercyjnej. Zdarzają się oferty od agencji reklamowych, natomiast jesteśmy niezależną grupą i nie angażujemy się w żadne komercyjne projekty. Chyba że przeprowadzamy warsztaty dla firm, ale z tego nie powstają teksty Loesje.

A jak z frekwencją na warsztatach?


Po liczbie uczestników widać, że warsztaty są coraz bardziej popularne. Zawsze pytamy, skąd dowiedzieli się o spotkaniach. Okazuje się że od znajomych, na uczelni albo zobaczyli mural i wpisali hasło "Loesje" w wyszukiwarkę. Kiedyś zdarzało się, że na warsztaty przychodziły 1-2 osoby i nie dało się ich przeprowadzić. Teraz przeważnie zawsze jest dużo ludzi.

Loesje

Loesje to holenderskie imię żeńskie, w tłumaczeniu na język polski to po prostu Lusia. Loesje powstały w listopadzie w 1983 roku w holenderskim Arnhem. Przez parę tygodni o jej narodzinach donosiły uliczne plakaty. Loesje to grupa ludzi działających na całym świecie, a jednocześnie postać, poprzez którą chcą oni inspirować innych. Idea ruchu powstała w grupie przyjaciół, których celem było powołanie do życia nowej inicjatywy, będącej odpowiedzią na problemy, którymi przez ówczesną sytuację polityczną żyła Holandia. Dziś lokalne grupy Loesje działają w kilkudziesięciu krajach (m.in. w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Estonii, Nepalu czy Stanach Zjednoczonych). Czytaj więcej

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...