W słowiańskiej duszy nie gra Ikea. Ten portal zrobi z ciebie rzemieślnika albo pokaże, gdzie go znaleźć

Fot. SLOV
Życie w zgodzie z naturą na wsi spokojnej, wsi wesołej to marzenie co drugiego mieszczucha. W praktyce rzucenie wszystkiego i wyjechanie w Bieszczady to nie tylko rekreacyjne wypasanie owiec i praktyczna nauka peklowania, ale ciężka praca, której, bądźmy szczerzy, nie wszyscy miejscy wygodniccy podołają. Okazuje się jednak, że powrót do korzeni można równie dobrze zafundować sobie nie ruszając się z miejskiej dżungli - wystarczy trochę poszperać w internecie.

Kursów stolarki, garncarstwa, wypieku chleba czy ogrodnictwa w miastach organizuje się ostatnimi czasy mnóstwo. Z drugiej strony, jak to zwykle w czasach klęski urodzaju bywa, znalezienie warsztatów, na których rzeczywiście nauczymy się czegoś pożytecznego od osoby mającej do przekazywania ludowych mądrości smykałkę wymaga z reguły kilku prób i błędów. Uniknięcie zbyt wielu pierwszych i drugich ma nam ułatwić platforma SLOV.pl, której założyciele postawili sobie za cel parowanie rzemieślników i ich potencjalnych klientów.



- SLOV to inicjatywa, która od dawna dojrzewała we właścicielu jednej z warszawskich agencji reklamowej FACEADDICTED, wchodzącej w skład międzynarodowej sieci AMIN Worldwide - tłumaczy Anna Kalinowska, jedna z koordynatorek projektu. - Pomysł zrodził się z częstych wycieczek do klientów z innych miast i podziwiania przestrzeni pomiędzy Warszawą a innymi większymi destynacjami. Początkowo, marzenie o wiejskim pensjonacie ewaluowało w program pomocy tzw. wymierającym zawodom, czyli rzemieślnikom, którzy są ostatnim pokoleniem posiadającym konkretne umiejętności i kompetencje. Obecnie SLOV jest rozwijany merytorycznie i sieciuje rzemieślników, ekspertów, blogerów, a także młode pokolenie zajmujące się rękodziełem i recyclingiem - dodaje.
SLOV w niedalekiej przyszłości ma być również platformą, za pośrednictwem której będziemy mogli uwolnić nasze mieszkania spod skandynawskiej dyktatury herbu “biała sklejka”. Portal ma promować twórców, produkujących przedmioty i meble “z duszą”.
Anna Kalinowska
SLOV.pl

SLOV stawia na ludzi - ich umiejętności i potencjał, a dopiero potem na sprzedaż przedmiotów. Podczas wielu rozmów z rzemieślnikami okazało się, że klienci odwykli od produktów "na zamówienie" i poszukują gotowych modeli. SLOV stawia sobie za zadanie odwrócenie tych tendencji i powrót - właśnie do korzeni, kiedy rzemieślnik pracował z "projektem" klienta. Chcemy oferować np. usługi bednarskie, parkieciarstwo oparte na umiejętności układania kilkudziesięcioletnich drewnianych klepek, rzemieślnicze usługi budowlane aż do ręcznie zdobionych mebli i elementów wystroju wnętrz. Z drugiej strony marzymy o produkcji krótkich serii sygnowanych przez SLOV, tj. naturalnie robione kosmetyki. Nazwa SLOV ma nawiązywać do słowiańskiej tradycji i kultury, z którą polskie rzemiosło i obyczajowość są nierozerwalnie związane.

Mimo, że strona komercyjna przedsięwzięcia jest jeszcze w fazie rozwojowej, SLOV ma już spore zasługi na polu rzemieślniczej edukacji mieszczuchów. W zeszłym roku z ich inicjatywy warszawskie wiślane bulwary opanowali amatorzy rzemiosła, oraz “korporacyjni uciekinierzy” - czyli ci, dla których przysłowiowe Bieszczady rzeczywiście stały się domem. SLOV FOLK STORY, bo o tej imprezie mowa, była pierwszą cykliczną imprezą podczas której można było poznać historie powrotu do korzeni, spotkać się z twórcami, artystami i rzemieślnikami oraz zapytać ich o wszystkie frapujące przeciętnego korpoludka kwestie.
Niemal równolegle ze SLOV FOLK STORY odbywały się warsztaty rzemiosła Z RĘKI DO RĘKI, których celem było “przekazywanie tradycji rzemieślniczych i dbałość, aby pozostały one w naszym zasięgu”. W myśl tej zasady można było więc wziąć udział w warsztatach stolarskich, w trakcie których założyciele pracowni Rękoczyn najpierw o drewnie opowiadali, a potem nadzorowali, jak kursanci poradzą sobie z samodzielnym złożeniem stojaka na rowery.
- Nie chcemy, żeby SLOV stanowił jedynie sposób promocji produktów - precyzuje ideę przedsięwzięcia Anna Kalinowska. - Chcemy promować tworzenie relacji między ludźmi. Widzimy, że uczestnicy naszych warsztatów chcą stać się częścią sieci, którą tworzymy, być jej aktywnymi uczestnikami. To dla nich coś więcej, niż tylko kolejna forma spędzania wolnego czasu - dodaje.
Jeśli macie ochotę sprawdzić, czy idea “SLOV life” przemówi również do was, zajrzyjcie latem nad Wisłę, gdzie odbędą się kolejne edycje SLOV FOLK STORY oraz warsztatów Z RĘKI DO RĘKI. Kto wie, może okaże się, że w głębi duszy macie w sobie to coś, żeby rzucić wszystko i...

Artykuł powstał we współpracy ze SLOV.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...