Po co oglądać film, skoro można zobaczyć zwiastun? Trailery, które zdradzają 2/3 fabuły to plaga dzisiejszych filmów

Jak opowiedzieć fabułę filmu w 3 minuty? Wiedzą o tym twórcy zwiastuna  "Szybkich i wściekłych 8"
Jak opowiedzieć fabułę filmu w 3 minuty? Wiedzą o tym twórcy zwiastuna "Szybkich i wściekłych 8" Fot. Kadr z filmu "Szybcy i wściekli 8"
Oglądanie trailerów jest trochę jak rosyjska ruletka - w gruncie rzeczy rzadko kto wychodzi z tego obronną ręką. Ile razy zdarzało wam się oglądać zwiastun, po którym przeklinaliście twórcę za zdradzenie najważniejszych wątków fabuły? Albo czuliście się oszukani, bo filmik promocyjny okazał się być dużo lepszy od pełnometrażówki? Nazwijcie to #problemem-pierwszego-świata, ale nic tak nie wkurza, jak zepsucie sobie zabawy z oglądania filmu przez kiepski trailer.

W trailerach, których każdy wielbiciel kinematografii w swoim życiu obejrzał zapewne tysiące, wychodzą na pierwszy plan dwie tendencje, czy strategie marketingowe, które gdzieś tam po drodze gubią szacunek dla zwykłego filmowego żuczka, który chce przecież tylko dowiedzieć się mniej więcej, o czym będzie interesujący go film. Pierwszą nazwijmy sobie roboczo "efekciarska kompilacja”, druga to coś w tylu "wyścig z czasem, czyli jak zmieścić całą fabułę w 3 minuty”.

"Efekciarska kompilacja” ma to do siebie, że chociaż zwykle się podoba, stwarza niebezpieczeństwo odbicia się czkawką podczas właściwego seansu filmowego, kiedy nagle okazuje się, że wszystko, co najbardziej wartościowe czy emocjonujące, już widzieliśmy. Przykładem może być "Ciemniejsza strona Greya” - twórcom trailera jakoś udało się wyciągnąć z tego mdłego romansu najlepsze sceny i połączyć je w dosyć efektowny filmik. Z kolei na drugim biegunie estetycznej wrażliwości estetycznej mamy na przykład "Sztukę kochania”, której zwiastun również zbiera wszystkie najbardziej wyraziste momenty filmu.
Przykładem z zupełnie innego uniwersum jest "Człowiek ze stali” z 2013 roku, po którego zwiastunie wciąż śnią mi się górskie, majestatyczne krajobrazy - które całkiem zginęły w nawale drętwych dialogów i fabule filmu. A ponieważ zbliża się premiera nowego z cyklu "Obcy”, którego trailer też okazał się być wprost oszałamiający, warto przypomnieć efekt zwiastuna "Prometeusza”, który przyciągnął do kin nawet tych, którzy nie należą do zagorzałych fanów opowieści o walce ludzi z obrzydliwie wyglądającymi kosmitami.

Efekciarskie trailery, czasami zupełnie nieprzystające do tego, co czeka nas w kinie, innym razem będące po prostu zbiorem najlepszych scen, to jednak nie jest najważniejszy powód, dla którego wielu z nas decyduje się spóźniać do kina o kwadrans, byle tylko uniknąć rytuału ich oglądania. O wiele gorsze są spoilery, zwiastuny zdradzające nie tylko, kim jest główny bohater, ale i co ten będzie robić na ekranie do mniej więcej 90. minuty filmu.

Trudna sztuka pakowania całej fabuły produkcji filmowej do 3-minutowego filmiku nie jest wcale trendem ostatnich lat. Pamiętacie, jak w kultowym "Terminatorze 2” Arnold Schwarzenegger powraca, by z jeszcze większą zaciekłością doprowadzić do końca swoją tajemniczą misję? Po jedynce "Terminatora” wiadomo było tylko, że jest maszyną do zabijania, wysłaną w przeszłość, by zlikwidować Sarę Connor. Twórcy trailera bez mrugnięcia okiem zdradzili widzom największy zwrot akcji części kolejnej, czyli to, że Terminator zmieni obóz i teraz będzie ochraniać syna Sary.

Z mroków lat 90. na pierwszy plan wybija się jeszcze klasyka kina akcji z zamachem terrorystycznym w tle, czyli "Speed: Niebezpieczna prędkość” z Sandrą Bullock w nafaszerowanym ładunkami wybuchowymi autobusie. Trailer tego filmu był doskonałym przykładem na to, jak powiedzieć widzowi nie tylko kto i w jakiej roli wystąpi w filmie, ale i jak będzie wyglądać zakończenie.
Powodów do zadowolenia nie mieli też prawdopodobnie ci, którzy przed seansem "Dziewczyny z pociągu” mieli okazje obejrzeć jego zwiastun. Dowiadujemy się z niego bowiem o kilku najważniejszych zwrotach akcji, jak to, że główna bohaterka ma problem z alkoholem, że jest podejrzana o morderstwo, a nawet kto okazuje się być czarnym charakterem tej historii.

W podobną pułapkę wpadli twórcy zwiastuna do "Ludzkich dzieci”, który bez ceregieli odkrywał największą tajemnicę filmu. Nie mówiąc o "Szybkich i wściekłych 8”, których zapowiedź ostatnio bombarduje nas niemal przed każdym seansem filmowym. Pomijając nagromadzenie eksplozji i pościgów, twórcy zwiastuna postawili sobie najwyraźniej za cel zaprezentowanie publiczności po prostu jego 3-minutowej wersji. Przykłady można mnożyć, ale warto przy tym pamiętać, że kiepski, nie spełniający swojej funkcji trailer niekoniecznie oznacza, że film też będzie poniżej oczekiwań.
Mimo niebezpieczeństw, trudno jest całkiem zrezygnować z trailerów - nie tylko ze zwykłej ciekawości i zniecierpliwienia, kiedy czekamy na ten konkretny, wymarzony tytuł. Zdarzają się przecież zwiastuny absolutnie wybitne, a jeszcze częściej naprawdę przyzwoite - takie, które mówią wszystko i nic, oddają klimat filmu, rozbudzają wyobraźnię i podsycają apetyt, nie odkrywając przy tym wszystkich kart. Taki jest na przykład trailer "Jackie”, „Łotra 1”, "La La Land”, "Logana” czy "Trainspotting 2”. A wcześniej chociażby "Ostatniej rodziny”, "Incepcji” czy "Requiem dla snu”… ale każdy z pewnością ma w głowie osobną ich listę.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...