Pustelnik XXI wieku spod Częstochowy. Przystojny, wie co to fejs, przyciąga wiernych, ale... arcybiskup ma pretensje

Pustelnia czy sekta? Wątpliwości miał bp. Czaja. Pewne jest, że ojciec Daniel przyciąga tysiące wiernych do maleńkiego kościoła wśród lasów.
Pustelnia czy sekta? Wątpliwości miał bp. Czaja. Pewne jest, że ojciec Daniel przyciąga tysiące wiernych do maleńkiego kościoła wśród lasów. Fot. screen/facebook.com/ODaniel-Modlitwa-o-Uzdrowienie-i-Uwolnienie
Ojciec Daniel z pustelni w Czatachowej nie żyje jak św. Antoni w pniu spróchniałej wierzby. Nie jest tak brzydki, jak wspomniany z obrazu "Kuszenie św. Antoniego" Hieronima Boscha. Wie też co to "fejs", czy "jutub". Modlitwy transmitowane są nawet przez internet. Natomiast to, co łączy go z patronem, to charyzma. Jest tylko jedno, ale... Arcybiskup Wacław Depo napisał do wiernych jeżdżących na spotkania z o. Danielem: "Powstrzymajcie się".

Pustelnik bez kościelnej zgody
Wspólnota Pustelników pw. Ducha Świętego w Czatachowej przyciąga tysiące modlących się z Polski i spoza kraju. Głównie przyjeżdżają z powodu charyzmatycznego duchowego o. Daniela Galusa. Pustelnikiem został w maju 2007 r. "Z czasem jednak wokół Pustelni zaczęła tworzyć się grupa osób, która obecnie znana jest jako Wspólnota Miłości i Miłosierdzia Jezusa, natomiast ks. Daniel – nie z polecenia, ale z własnej inicjatywy – rozpoczął posługę duszpasterską w duchu wspólnot charyzmatycznych" – czytamy w komunikacie częstochowskiej kurii.
Arcybiskup dodaje, że działalność duchownego i wspólnoty nie posiada kościelnego zatwierdzenia. Podobnie jak fundacja działająca przy niej – też nie jest kościelna. Obecnie specjalna komisja pracuje nad statutem wspólnoty i ma orzec, co dalej z jej działalnością. Dlatego arcybiskup dodaje: "wydaje się być właściwie powstrzymanie się od organizowania wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez ks. Daniela Galusa oraz Wspólnotę Miłości i Miłosierdzia Jezusa".



Podpał zwolennikom pustelnika
Komunikat arcybiskupa częstochowskiego Wacława Depo był szokiem dla wielu wiernych.
Ostro komentowali decyzję arcybiskupa.
Natomiast sama pustelnia przyjęła komunikat ze spokojem i odwołuje spotkania modlitewne.

Umiłowani Bracia i Siostry przepraszamy ale do czasu wyjaśnienia sprawy związanej z Naszą Wspólnotą Miłość i Mił...

Opublikowany przez Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa na 5 kwietnia 2017
Zły czai się modlitwie
To nie pierwszy raz pustelnia w Czatachowej wzbudziła kontrowersje biskupów. Wcześniej w 2014 r. obecny biskup opolski Andrzej Czaja miał wątpliwości, czy Galus dalej jest pustelnikiem. – Tu nagle z pustelni powstało "forum romanum" – czytamy w opolskim "Gościu". Na spotkaniu z wspólnotą wiernych z Czatachowej stwierdził, że: "wątpliwość moją budzą także nieprzejrzyste praktyki modlitwy uwolnienia, które skutkują manifestacjami złego ducha. Odradzał wówczas w angażowanie się w nie, aby nie ściągnąć na siebie działania złego". Zlecił nawet teologom sprawdzenie miesięcznika wydawanego przez pustelnię "Ogień Jezusa". W sumie teologicznie przyczepić się nie można, ale o. Galus jest wspominany na każdym kroku.
– To swoisty kult jednostki, który budzi niepokój, bo jest przecież jednym ze znamion sekty – mówił bp Czaja.

A początki były skromne
Pustelnia w Czatowej położona jest wśród lasów na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Powstała w latach 90-tych. Założył ją o. Stefan Legawiec. Tak wspominał początki dla "Gościa" – Nie miałem nic. Tylko Pismo Święte i konserwę rybną. I ani grosza przy duszy. Długo szukałem tak odludnego miejsca. Ziemie przekazał mu mieszkaniec wsi. Legawiec sam wybudował na niej budę i stróżówkę. Teraz pustelnia raczej odbiega od typowych wyobrażeń od życia pustelniczego. To nie chatka św. Bogumiła wśród rozlewisk Warty, czy samotnia błogosławionej Juty w Bielczynach.
Co ciekawe Bogumił, aby zostać pustelnikiem zrezygnował z funkcji arcybiskupa, a Juta była autentyczną księżniczką. A jeśli wierzyć legendzie, na msze do Chełmży chodziła przez jezioro. Teraz budynki w Czatachowej przypominają bardziej typową wiejską plebanię w pastelowych kolorach. Wszystko jednak zbudowali pustelnicy sami. Zdaniem miejscowych, pustelnicy nie mieszkają w tym budynku tylko w chatkach ukrytych w lesie. Natomiast pewne jest, że mają dostęp do internetu. Na żywo transmitowane są spotkania z modlitwą o "uwolnienie, uzdrowienie i wylanie Ducha Świętego". Działająca przy pustelni wspólnota ma rozbudowana stronę internetową, liczne filmy na YouTube.com. Posiada także profil na Facebooku, który polubiło ponad 40 tys. osób. Tam też znalazła się uwag admina.

UWAGA WAŻNE ! Kochani przyjaciele Jezusa i sympatycy Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa. www.mimj.pl o.Daniel nie...

Opublikowany przez O.Daniel Modlitwa o Uzdrowienie i Uwolnienie na 26 listopada 2015


Rozmówczyni o ojcu Danielu
Na stronie internetowej jest kilka telefonów do sekretariatu pustelni i wspólnoty, wszystkie do kobiet. Trochę to dziwne, bo – jak czytam na blogu "Zakony na świecie" – na teren pustelni nie mogą być wpuszczane kobiety, a mężczyźni tylko w szczególnych przypadkach.
Dzwonię pod jeden z numerów. Rozmówczyni odpowiada jednak niechętnie: "W niedziele po mszy można porozmawiać z ojcem Danielem. Wszystko wyjaśni".

Sekta czy pustelnia?
Pustelnia położona jest na końcu Czatachowej. Wieś ciągnie się długo. Domy położone są wzdłuż głównej drogi. Opinie wśród mieszkańców na temat działalności ich pustelników są podzielone. – Tam nie ma pustelników. Przyjeżdża mnóstwo ludzi. To sekta. Ja chodzę do kościoła w Żarkach – opowiada jeden z nich.
Świadectwo ze strony wspólnoty z Czatachowej

Przez kilka lat grzeszyłam samotnie nieczystością. Spowiadałam się, a potem znowu upadałam. To było silniejsze ode mnie. Byłam przerażona i zdruzgotana, gdy doszły do tego myśli demonologiczne. Byłam w Czatachowej ponad dwa lata temu i podczas modlitwy wstawienniczej ojciec Daniel powiedział do mnie i osoby obok: Pan was uzdrawia. Potem podczas rozmowy ojciec Daniel obiecał mi modlitwę, gdy powiedziałam mu o mojej udręce. I nie od razu, ale niebawem odszedł ten grzech. I to zupełnie. Nawet pokus nie odczuwam. Chwała Panu! Czytaj więcej

Natomiast sołtyska, Zenona Cembrzyna ma wyważone zdanie. – Jedni mają opinie krytyczne, a drudzy pełne uwielbienia do ojca Daniela. Z pewnością jest to osoba wybijająca się ponad przeciętność, a takie budzą różne opinie. Chyba trzeba przyjechać i samemu sobie wyrobić zdanie – stwierdza Cembrzyna.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...