Dlaczego ten Syryjczyk nie dziękuje Trumpowi za atak? "Żadne rakiety nie rozwiązały jeszcze konfliktu"

Riad Heidar, Syryjczyk mieszkający w Polsce komentuje atak rakietowy USA na wojska rządowe w Syrii.
Riad Heidar, Syryjczyk mieszkający w Polsce komentuje atak rakietowy USA na wojska rządowe w Syrii. PulsMiasta TV / YouTube.com
Za takie bestialstwo jak użycie broni chemicznej przeciwko dzieciom cisną mi się na usta najgorsze słowa. Nie jestem w stanie opisać żalu, jaki czułem widząc ojca przytulającego martwe dzieci. Widzimy te wojnę na żywo, jak syryjski naród jest rozrywany na strzępy, a miasta zamieniają się ruiny. Jednak rakiety niczego nie załatwią – mówi w rozmowie z naTemat Riad Heidar, lekarz syryjskiego pochodzenia, który od 40 lat mieszka w Polsce.

Popiera Pan decyzję prezydenta Donalda Trumpa o ataku rakietowym na bazę wojskową?

Riad Heidar: Kara dla sprawców zbrodni będzie w piekle. Ten atak sprawi jednak, że jakiekolwiek rozmowy pokojowe zostaną wstrzymane na wiele tygodni. Wiemy przecież, że w zbombardowanej bazie stacjonowali także żołnierze rosyjscy. Nawet jeśli Rosjanie zostali jakoś ostrzeżeni, to znowu sprawa Syrii pojawiła się na szachownicy polityków. Donald Trump i Władimir Putin będą pokazywać teraz swoje wpływy, ambicje, każdy będzie chciał wyjść z tego konfliktu jako zwycięzca. Rozegrają szachy z żywymi ludźmi jako pionkami. Za nimi są jeszcze kolejni zaangażowani gracze: Turcja, kraje arabskie, a za nimi jeszcze różne klany. Każdy będzie chciał teraz osiągnąć własne cele. To tylko opóźni rokowani pokojowe, a jedynie jakiekolwiek porozumienie może zakończyć ofiary.

Ma pan wątpliwości czy rakiety dosięgły zbrodniarzy?

Tak naprawdę nie wiemy, czy to Assad użył broni chemicznej. W Syrii zdarzały się już prowokacje mające na celu podsycać konflikt. Co do pewności informacji służb USA, to wszyscy pamiętamy jak to było z wojną w Iraku, gdzie wywiad USA był pewny co do broni masowego rażenia gromadzonej Saddama, a okazało się to fikcją.

Nie cieszy pana taki odwet?

USA ostrzegły Rosjan, a ci mieli zaś ostrzec personel Assada, z którym współpracują. Zapewne sam syryjski prezydent był w chwili ataku bezpieczny. Kto wie, może świetnie się bawił. Po co więc cała ta akcja? Chyba dla pokazania światu, że Trump jest stanowczy. Ja już nie wierzę w takie popisy, bo rakiety nie zakończyły jeszcze żadnego konfliktu. Mogą to zrobić tylko działania polityczne.
Co relacjonują pańscy krewni i znajomi z Syrii?

Że żyją jeszcze tylko i wyłącznie z powodu chwilowego braku śmierci. Przypadkiem nie zostali zabici kulą lub odłamkiem. Tylko przypadkowo nie stali się ofiarą porwania, rabunku, albo porachunków grup przestępczych. Kto może, ucieka stamtąd, gdzie się da. Syryjczycy są teraz rozrzuceni na wszystkie strony świata. Najgorsze jest w tym to, że zaledwie kilka lat temu Syria była krajem tolerancyjnym religijnie. Nie rozumiem jak w XXI wieku można było dopuścić do takiej masakry.

Riad Heidar przyjechał do Polski w 1972 roku. Jako stypendysta syryjskiego rządu, ukończył studia medyczne w Lublinie. Pracuje w szpitalu Białej Podlaskiej jako pediatra neonatolog. Jego żona jest radiologiem. Ma trzech synów. Karierę w Polsce poświecił na pracę nad leczeniem noworodków. Z Pomocą Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy udało mu się stworzyć jeden z najlepszych oddziałów neonatologii w Polsce.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...