To oni mają być w Polsce "wyższą klasą średnią". Po Millenialsach, Generacji Z i Y, mamy pokolenie Henryków

To oni mają być w Polsce "wyższą klasą średnią". Po Millenialsach, Generacji X i Y, mamy pokolenie Henryków
To oni mają być w Polsce "wyższą klasą średnią". Po Millenialsach, Generacji X i Y, mamy pokolenie Henryków Fot. 123RF Zdjęcie Seryjne
Może to być i Henryk, i Henryka. Określenie to bowiem nie dotyczy płci. Wywodzi się od angielskich słów High Earner Not Rich Yet (zamożni, ale wciąż na dorobku), w skrócie – Henry. Na Zachodzie grupa ta już dość dawno została przebadana. W Polsce wzięto ją pod lupę po raz pierwszy. I tym wynikom warto się bacznie przyjrzeć.

– Sporo w nich sprzeczności – przyznaje w rozmowie z naTemat Marta Bierca, Team Manager z GfK Polonia. To właśnie ten ośrodek przebadał Pokolenie Henryków, a jednym z głównych kryteriów doboru ankietowanych były ich zarobki.
Marta Bierca
GfK Polonia

Przebadana grupa to osoby pracujące i zarabiające co najmniej 3 tys. zł miesięcznie na rękę. Jednocześnie są to ludzie, którzy jeszcze nie dorobili się jakiegoś wielkiego majątku – to mają jeszcze przed sobą. Jeśli chodzi o wiek to są to osoby raczej młode i trochę dojrzalsze.

Bo wiek nie jest tu kryterium najistotniejszym – Pokolenie Henryków to grupa konsumentów jakby pomiędzy Generacją Z, Y i Millenialsami. Istotniejszy jest ich styl życia, a on jest pochodną pieniędzy i stosunku do nich. Jak wynika z badania, są to ludzie, którzy lubią żyć wygodnie, z rozmachem, ale niekoniecznie rozrzutnie. Bo z jednej strony – kręci ich to, co podnosi poziom adrenaliny, ale z drugiej – do spraw finansowych raczej podchodzą z rozwagą. No i polityka obchodzi ich raczej... niespecjalnie.



Na kredyt, ale z rozmachem
– Są ciekawi świata, chociaż krajową polityką zajmują się mniej niż przeciętni Polacy. Mocno skupieni na sobie, cenią niezależność, mniej zależy im na spokoju, a bardziej na emocjach i ciekawym życiu – opowiada o Henrykach współautorka badań Alicja Wysocka-Świtała, Partner Zarządzający z Clue PR.
Parę liczb z tego badania pokazuje, że Pokolenie Henryków całkiem sporo odróżnia od reszty społeczeństwa. Na przykład aż 45 proc. Henryków uważa, że bez odpowiednich pieniędzy nie można być szczęśliwym. To o 7 proc. więcej niż w gronie pozostałych przebadanych Polaków.

Pieniądze szczęście dają
No i tu kolejna sprzeczność: choć pieniądze dla nich mają duże znaczenie, to ponad połowa (51 proc.) z nich nie chce być definiowana poprzez pryzmat tego, co posiada. To zaś jest o 10 proc. mniej niż – jak to określono w badaniu – wśród przeciętnych Polaków. No i zdecydowanie lubią wydawać pieniądze, choćby te pożyczone. 44 proc. Henryków uważa, że warto oszczędzać. Można uznać, że jest to tylko 44 proc., bo przeciętny Polak jest do oszczędzania znacznie bardziej skłonny (68 proc.).
Do tego badanie wykazało, że Henrykowie bardziej niż pozostali interesują się choćby podróżami, filmami, jedzeniem i gotowaniem, elektroniką, motoryzacją, czy muzyką. Mniej niż innych interesuje ich natomiast czytanie, wygląd zewnętrzny lub religia.

Pokolenie Henryków łakomym kąskiem dla firm
Po co to całe badanie? Czy chodzi wyłącznie o samo poznanie nowej grupy konsumentów? Oczywiście, że nie. Przedstawicielka GfK Polonia przyznaje, że z tymi wynikami ośrodek zgłosi się do różnych klientów, bo z badania płynie dla nich sporo ciekawych wniosków.
Marta Bierca
GfK Polonia

W tym badaniu uzyskaliśmy różne dodatkowe informacje choćby odnośnie marek samochodów, kosmetyków, czy jakichś sprzętów technologicznych. No i okazało się, że pokolenie Henryków to jest grupa bardziej zorientowana na produkty bardziej prestiżowe, z wyższej półki. Niekoniecznie je już posiada, ale przynajmniej posiadać by chciała.

I to właśnie po to ankieterzy zajrzeli Henrykom do szaf i popytali o ich aspiracje i obawy. Pokolenie Henryków jest bowiem baaardzo atrakcyjną grupą jako konsumenci i – jak uważają autorzy badań – wkrótce to ono może się stać "tak wyczekiwaną w Polsce wyższą klasą średnią".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...