Wybuch, bomba termobaryczna, trotyl. Ten wykasowany przez PiS raport mówi jedno wielkie NIE

To nie wirtualna prezentacja MON. Eksperci badają wrak zbierając próbki i poszukując śladów wybuchu.
To nie wirtualna prezentacja MON. Eksperci badają wrak zbierając próbki i poszukując śladów wybuchu. Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji
Aby na nowo zacząć mówić o wybuchu bomby w Tupolewie trzeba było zlikwidować odrębną Naczelną Prokuraturę Wojskową, zamknąć jej istniejącą stronę internetową, a wraz z nią wygumkować z internetu poprzednie ustalenia prokuratorów i policji.

W internecie jednak nic nie ginie, a dzięki stronie niezniknelo.com bez trudu odnajdziecie raport zaprzeczający rocznicowym bredniom polityków i członków podkomisji smoleńskiej i dr. Wacława Berczyńskiego. Opinia fizykochemiczna Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji z 23 grudnia 2013 r.

Wrażliwe miejsca samolotu
Co zrobiono, aby sprawdzić czy katastrofę smoleńską spowodował wybuch bomby? Kilkoma urządzeniami przeskanowano wrak Tupolewa w poszukiwaniu drobin znanych współcześnie materiałów wybuchowych. Z miejsca katastrofy zebrano kilkaset próbek: z ziemi, drzew (w tym słynnej brzozy), fragmenty samolotu zatopione w ciałach ofiar, a nawet to, co wyciekło z ciał po ekshumacji. Zbadano także fragmenty poszycia leżące na drzewach – te, które dziś są podstawą teorii o rozpadaniu się samolotu w powietrzu.

Eksperci wytypowali też wrażliwe miejsca samolotu, na które mogłyby działać materiały wybuchowe. To m.in. skrzydło, kabina, podłoga. Z nich dodatkowo zebrali dziesiątki fragmentów wraku: zniszczonych potencjalną falą uderzeniową, okopconych lub nadtopionych. Sprawdzili fotele zniszczonego samolotu (porównali odczyty urządzeń z oryginalnymi fotelami z drugiego Tupolewa).

Ani trotylowa, ani żadna inna
Opinia to jedno wielkie NIE dla wypowiadanych bzdur o wybuchu bomby. Jakiejkolwiek – trotylowej, termobarycznej, czy z użyciem 14 współcześnie znanych materiałów wybuchowych.
Czy to bomba? Biegli odpowiadają:

W żadnym z badanych śladów nie ujawniono obecności pozostałości materiałów wybuchowych oraz substancji będących produktami ich degradacji z wyjątkiem pojemnika z lekarstwem Nitromint, w którym stwierdzono obecność roztworu nitrogliceryny nie posiadającego właściwości wybuchowych. (...) Nie ujawniono drobin substancji o składach i wyglądzie charakterystycznym dla pozostałości powybuchowych materiałów pirotechnicznych.

Podpisali się pod tym dwaj eksperci ekspert z zakresu badania materiałów i urządzeń wybuchowych: dr inż. Wojciech Pawłowski oraz inż. Łukasz Matyjasek.

Na tle ich raportu słowa Jarosława Kaczyńskiego, że "teraz wiemy z bardzo wysokim stopniem pewności, że doszło do wybuchu" brzmią wprawdzie dramatycznie, ale zupełnie niewiarygodnie. Bo wiemy z pewnością, że nie doszło do żadnego wybuchu.

Śmierć w zamachu nadaje sens
Dlaczego zamach i bomba przy okazji rocznicy tragedii w Smoleńsku brzmią lepiej niż katastrofa? To już wyjaśnili w naTemat psycholodzy.
Mikołaj Winiewski
Psycholog społeczny i badacz teorii spiskowych

Jedną z funkcji myślenia spiskowego, czy też wiary w spiski, jest uporządkowanie chaotycznego, niezrozumiałego świata, nadanie sensu pozornie bezsensownym wydarzeniom. Śmierć wielu wpływowych i znanych w jednej katastrofie wymagała wyjaśnienia i nadania jej sensu. Śmierć w zamachu zdecydowanie lepiej nadaje sens tej tragedii niż katastrofa komunikacyjna wynikająca z serii zaniedbań.

Zdaniem eksperta, drugim mechanizmem, który odgrywa kluczową rolę, jest wiara w spisek jako element konfliktu międzygrupowego. Ci którzy wierzą, iż w Smoleńsku nastąpił zamach, opowiadają się zdecydowanie po jednej stronie niezwykle gorącego konfliktu politycznego. Badania prowadzone w różnych krajach i w kontekście wielu różnych spiskowych teorii wskazują, że niejednokrotnie akceptacja, czy też odrzucanie takich wyjaśnień, jest związane z poglądami politycznymi, czy też przynależnością do grupy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...