Od "Z Archiwum X” do "Belfra”. Gdyby nie Lynch i jego "Miasteczko Twin Peaks", te seriale nigdy by nie powstały

W najnowszym sezonie "Miasteczka Twin Peaks" w rolę agenta FBI Dale'a Coopera znów wcieli się Kyle MacLachlan.
W najnowszym sezonie "Miasteczka Twin Peaks" w rolę agenta FBI Dale'a Coopera znów wcieli się Kyle MacLachlan. Fot. Kadr z serialu "Twin Peaks"
Wielbiciele niepokojących fantazji Lyncha zacierają ręce, przed nami nowy sezon "Miasteczka Twin Peaks”, który polscy widzowie zobaczą już 22 maja na HBO i HBO GO. Od 1 maja będzie można przypomnieć sobie stare odcinki i przy okazji jeszcze raz przekonać się, ile dobrego twórcy serialu zrobili dla popkultury, a konkretnie - dla wielbicieli małego ekranu. Gdyby nie "Twin Peaks”, takie seriale jak "Forbydelsen” i "Dochodzenia” pewnie nigdy by nie powstały, a "Z Archiwum X” wyglądałoby zupełnie inaczej.

Na początku lat 90., na długo zanim odkryliśmy magię internetu, a w telewizji leciały głównie opery mydlane i w najlepszym razie "Allo Allo”, serial "Miasteczko Twin Peaks” był jak powiew świeżości, zwiastujący prawdziwą serialową rewolucję. Przez trzy kolejne dekady twórcy i widzowie odrabiali lekcję zadaną przez Davida Lyncha i Marka Frosta. Nie trzeba szukać daleko - polski "Belfer” z Maciejem Stuhrem swój sukces zawdzięcza w dużej mierze odwzorowaniu schematu, który zainicjowała produkcja Davida Lyncha i Marka Frosta.
Jego podstawową cechą jest umieszczenie zagadki kryminalnej w jakiejś niewielkiej społeczności, której każdy członek jest związany z innymi najróżniejszymi interesami. W tak ciasnej sieci zależności każdy ma coś na sumieniu, przez co zagadka robi się jeszcze bardziej zawiła, a detektywi często gubią trop. Przy okazji widzowie mogą się przekonać, że żadna postać nie jest kryształowo szlachetna, wielu prowadzi podwójne życie, ale nawet ci do cna zepsuci mają przebłyski człowieczeństwa - dzięki temu postaci są mniej papierowe, a całość wygląda na bardziej realistyczną.



W dużej mierze dzięki "Twin Peaks” standardem stało się też ujmowanie jednej zagadki kryminalnej w jeden sezon. Markowi Frostowi zawdzięczamy nacisk na to, by w czasie jednego sezonu widzowie mogli dobrze poznać bohaterów - ci prowadzeni są w taki sposób, by w różnych sytuacjach odsłaniane były przed nami ich różne, często pozornie sprzeczne cechy. Frost w "Twin Peaks” rozwinął tym samym sposób narracji, który zainicjował w "Posterunku przy Hill Street”, serialu, nad którym pracował w latach 80.
Czasami inspiracje serialem są widoczne jak na dłoni - jak w przypadku wspomnianego "Belfra” i czeskiego "Pustkowia”, których osią również jest zbrodnia dokonana w małej mieścinie, a tłem ciemne sprawki potężnej firmy, która próbuje zaburzyć panujący tam od pokoleń porządek. Czy jest to tartak ("Miasteczko Twin Peaks”), czy firma zajmująca się obrotem ziemi ("Belfer”), czy, jak w tym ostatnim, kopalnia - ich funkcja jest ta sama - ma wprowadzać zamęt, dzielić ludzi i zarazem wiązać ich śliskimi nićmi wspólnych, niekoniecznie legalnych i moralnych interesów.

Innym razem inspiracje serialem są nieco bardziej subtelne. Paranormalne fascynacje Lyncha, które realizuje między innymi w "Miasteczku Twin Peaks”, wpłynęły na Crisa Cartera tak dalece, że do swojego "Z Archiwum X” postanowił zatrudnić Davida Duchovny’ego, który u Lyncha wystąpił w roli Denise Bryson, transgenderowego kolegi Dale’a Coopera.

Przypomnijmy, że Dale Cooper, centralna postać "Miasteczka Twin Peaks”, to młody, przystojny agent FBI, który ma skłonność do niekonwencjonalnego prowadzenia swoich spraw. Cooperowi wreszcie trafia się zagadka, za którą będą stać moce nie pochodzące z tego świata. Kiedy po trzech latach na małym ekranie pojawia się Mulder i zaczyna robić dokładnie to samo, tylko już odpowiednio przygotowany, trudno mówić o przypadku. Dodajmy do tego jeszcze umieszczenie wielu zagadek, z którymi zmaga się para pracująca w Archiwum X, w malutkich miasteczkach i przynajmniej na początku - w otoczeniu mrocznych lasów, tak charakterystycznych dla "Twin Peaks”.
Jeśli już przy lasach skrywających mroczne tajemnice jesteśmy, bez serialu Lyncha i Frosta nie powstałaby kolejna produkcja, która zyskała miano "kultowej” - mowa oczywiście o "Zagubionych”. Ich twórcy chyba za cel postawili sobie zrealizowanie wszystkich, wyśnionych i nie wyśnionych, koszmarów Lyncha. Ocalali rozbitkowie lotu Oceanic 815 spotykają w gęstych lasach pozornie bezludnej wyspy moce tak ciemne i tajemnice tak zawiłe, że w końcu musiała na tym ucierpieć fabuła. Niemniej twórcom udało się przez jakiś czas utrzymywać widzów w atmosferze paranoi bardzo podobnej do tej z "Twin Peaks”.

Jeden z twórców "Zgubionych", Damon Lindelof wspominał zresztą, że co tydzień oglądał "Miasteczko Twin Peaks” ze swoim ojcem i nagrywał odcinki na kasety, żeby mogli potem do nich wracać. — Idea serialu telewizyjnego, będącego tajemnicą i grą rodzącą tysiące teorii w sposób oczywisty było główną inspiracją - co jest eleganckim określeniem na to, że po prostu to ją ukradliśmy - dla "Zgubionych” — przyznał w jednym z wywiadów.

Oniryczny klimat "Twin Peaks” czuć też w produkcji o losach trupy cyrkowej "Carnivale” z początków nowego millenium - zbyt dziwnej, by mogła zyskać szerszą publiczność i ostatecznie przerwanej po dwóch sezonach. Nawiązanie do zabawy snami à la Lynch widać też w produkcji zupełnie innego rodzaju, "Rodzinie Soprano”, gdzie główny bohater ma powtarzające się spotkania w świecie snów, podczas których uświadamia sobie różne rzeczy. Tak samo jak to miało miejsce u Lyncha, sny Tony'ego miały funkcję wyjaśniającą, ale czasem też wyprzedzały fabułę.
Wpływy serialu Lyncha i Frosta są dostrzegalne też choćby w "Hannibalu” - Bryan Fuller przyznał wprost, że zastanawiając się nad postacią Thomasa Harrisa po prostu wyobrażał sobie "co zrobiłby z nią David Lynch”. Co prawda w produkcji nie uświadczymy nadprzyrodzonych mocy - za całą grozę wystarczy mordercza osobowość Hannibala Lectera - ale klimatem niekiedy zbliża się do "Miasteczka”, szczególnie kiedy pogrążamy się w koszmarach mieszających się z rzeczywistością.

Czasami wspomina się o wpływach produkcji na "Gotowe na wszystko”, które też zaczynają się od niewyjaśnionego morderstwa, "Detektywa”, "Happy Town”, "Wielkie kłamstewka" i wiele, wiele innych produkcji. Wkrótce będziemy mogli przypomnieć sobie, jak smakuje ciasto wiśniowe i kawa w miasteczku Twin Peaks - premiera już w maju.

Miasteczko Twin Peaks” było emitowane po raz pierwszy w latach 1990-1991. Powstały wówczas dwa sezony, które złożyły się na trzydzieści odcinków opowiadających o przygodach agenta FBI Dale'a Coopera starającego się wyjaśnić zagadkową śmierć Laury Palmer. W nowym sezonie serialu, który będzie liczyć 18 odcinków, ponownie zobaczymy Kyle'a MacLachlana jako Coopera, a David Duchovny jeszcze raz zagra transseksualistę Brysona. U ich boku znów pojawi się Miguel Ferrer, Kimmy Robertson czy Harry Goaz. Nie zabraknie też nowych postaci, granych między innymi przez Monicę Bellucci, Richarda Chamberlaina, Laurę Dern, Ashley Judd, Jennifer Jason Leigh czy Tima Rotha.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...