Misiewicz zabiera głos w sprawie swoich zarobków w wys. 50 tys. zł. "Pisanie głupot powinno być z automatu karane"

Misiewicz zabiera głos w sprawie swoich zarobków w wys. 50 tys. zł. "Pisanie głupot powinno być z automatu karane"
Misiewicz zabiera głos w sprawie swoich zarobków w wys. 50 tys. zł. "Pisanie głupot powinno być z automatu karane" Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Poranne prasowe doniesienia musiały zdenerwować Bartłomieja Misiewicza. W emocjonalnym wpisie na Twitterze stwierdził: "Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu". A chodzi o informacje, że rzekomo zarabia miesięcznie 50 tys. zł.

Owe "brukowce" – jak stwierdził Misiewicz – to nie tylko dziennik "Fakt", ale też "Rzeczpospolita". Jak pisaliśmy, obie gazety podały informację o tym, iż były rzecznik MON jako pełnomocnik zarządu PGZ do spraw komunikacji będzie zarabiał sumę, o jakiej przeciętnemu Kowalskiemu nawet się nie śniło. Sam zainteresowany skomentował to tak:
Polska Grupa Zbrojeniowa też oświadczyła, że 50 tys. zł to przesada. Ale ile zarabia Misiewicz? Tego nie ujawnia. Taką odpowiedź z PGZ otrzymał dziennikarz RMF FM.
Spółka jednak zapowiedziała, że jeszcze dziś wyda w tej kwestii podobne oświadczenie.



Zarobki Bartłomieja Misiewicza nie pierwszy raz budzą emocje. Zimą okazało się, że są one wyższe niż zarobki prezesa PiS.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...