Rosjanie i Chińczycy też chcieli "głosować" w referendum ws. Brexitu? Londyn potwierdza cyberataki na systemy wyborcze

Wygląda na to, że nie tylko Brytyjczycy chcieli "głosować" w referendum w sprawie tzw. Brexitu. Ataki na systemy wyborcze przeprowadzili prawdopodobnie także Rosjanie i Chińczycy.
Wygląda na to, że nie tylko Brytyjczycy chcieli "głosować" w referendum w sprawie tzw. Brexitu. Ataki na systemy wyborcze przeprowadzili prawdopodobnie także Rosjanie i Chińczycy. Prawo autorskie: samot / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jak donosi renomowany brytyjski dziennik "The Guardian", postępowanie referendalne w sprawie tzw. Brexitu w istotny sposób zostało zakłócone przez obce państwa. Szczególny wkład w działania skierowane w systemy wyborcze mogli mieć Rosjanie i Chińczycy. Informacje w tej sprawie mediom przekazali brytyjscy parlamentarzyści, którzy odpowiednią wiedzę uzyskali od służb specjalnych. W Londynie przypomina się też, że Moskwa i Pekin w podobny sposób miały działać w sprawie amerykańskich i francuskich wyborów prezydenckich.

Dziś okazuje się, że to działania obcych państw w cyberprzestrzeni doprowadziły do paraliżu systemu rejestrującego wyborców przed referendum w sprawie tzw. Brexitu. Wówczas sądzono, iż to efekt zmasowanego zainteresowania głosowaniem wśród osób, które przypomniały sobie o rejestracji w ostatniej chwili. Teraz brytyjskie służby potwierdziły, iż system padł w wyniku działań hackerskich. Londyn nie wskazuje sprawców jednoznacznie, ale przypomina się, iż odpowiednie narzędzia i doświadczenie w takich atakach mają głównie Rosjanie i Chińczycy.



W Wielkiej Brytanii twierdzą, iż tym razem skończyło się tylko na wspomnianym paraliżu systemu rejestracyjnego i cyberataki nie miały wpływu na wynik głosowania w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej. Jednocześnie na Wyspach biją na alarm i podkreślają, iż w przyszłości tego typu działania mogą przynieść znacznie poważniejsze konsekwencje. Przypomina się też, że podobne ataki na proces wyborczy miały miejsce podczas niedawnych wyborów prezydenckich w USA, oraz są prowadzone przeciwko Francji, która już 23 kwietnia będzie wybierała swojego prezydenta.

źródło: "The Guardian"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...