To niewiarygodne, jak PiS wrabia innych w chaos edukacji. W tym mieście zrzucili całą winę na PO. Tak może być wszędzie

Bytów. Tu radni PiS oskarżają PO o to, że źle przeprowadza reformę edukacji.
Bytów. Tu radni PiS oskarżają PO o to, że źle przeprowadza reformę edukacji. Fot. Wikipedia/CC BY-SA 3.0
Przecieram oczy ze zdumienia, gdy to czytam: "Platforma Obywatelska chce wdrożyć reformę oświaty w gminie Bytów bez wymaganych konsultacji, z pominięciem głosu rodziców, nauczycieli i społeczności lokalnej". Przez chwilę myślałam, że to błąd redakcyjny. Ale nie. To oświadczenie Klubu Radnych PiS. Pełne wywodów o tym, jak bardzo źle Platforma wprowadza reformę. Aż trudno w to uwierzyć, ale to dzieje się naprawdę. W Polsce lokalnej, tam, gdzie PiS nie rządzi, już zaczęło się szukanie winnych za gigantyczny chaos, który obecny rząd nam funduje.

W Bytowie PiS nie rządzi. W mieście, które znajduje się na Pomorzu i liczy 16 tysięcy mieszkańców, nawet nie ma ani jednego radnego. Cały urząd z burmistrzem na czele to PO i lokalna opozycja. Radni PiS są za to w powiecie. I właśnie oni napisali to oświadczenie. Stosując dokładnie tę samą, identyczną wręcz terminologię i argumentację, której tysiące Polaków używa protestując przeciwko reformie PiS!

– Próbują wkręcić samorządy w chaos, który sami tworzą. To było do przewidzenia – mówi nam Mirosława Dawidowska, dziś dyrektor gimnazjum nr 1 w Bytowie.
"Mamy arogancję władzy"
PiS najwyraźniej chce uderzyć w samorządy za wszelką cenę. O lokalnych władzach pisze bowiem tak: "Wprowadzana w Bytowie reforma pokazuje, że władza nie cofnie się przed nikim: opinią rodziców, zdaniem mieszkańców i kuratorium oświaty. W Bytowie zamiast tego mamy arogancję władzy. Dziś mamy kolejny etap niszczenia elementów bytowskiej edukacji!".

Człowiek nie może uwierzyć, gdy to czyta. Taka bezczelność? Tak wielka buta? Kto wprowadzał tę niszczycielską reformę i zmuszał samorządy, by wprowadzały je w życie? Całe oświadczenie (znajduje się tutaj) pełne jest takich sformułowań. Wystarczyłoby tylko podmienić nazwę partii i wyszłoby dokładnie to, co myśli tylu Polaków – że to PiS nie cofnie się przed nikim, pokazuje swoją arogancję, niszczy edukację.

– Odnoszę wrażenie, że lokalni działacze PiS-u robią wszystko, aby winą za nieudaną reformę edukacji obarczyć samorządy – mówi nam wiceszef Rady Miejskiej Bogdan Adamczyk (nawet nie PO, tylko lokalna opozycja). Pyta, czy oglądam "Ucho Prezesa". I tłumaczy: – Satyrycy w dobitny sposób pokazali motywy takiego działania. Chciałbym się mylić, ale odnoszę wrażenie, że to celowe zabiegi. Oczywiście nie odbieram im prawa zabierania głosu na poziomie lokalnym, ale zbyt łatwo zapominają, kto w naszym kraju wprowadził takie zamieszanie. To nie było potrzebne.
"Czy tak powinno być w cywilizowanym świecie?"
Takiej sytuacji jeszcze chyba w Polsce nie było. Przynajmniej tak na piśmie, czarno na białym. Bo radni PiS alarmują: "Nie możemy dłużej obserwować chaosu wywołanego przez działaczy, którym podobno leży na sercu dobro rodzin. Popieramy rodziców, którzy nie zgadzają się na takie traktowanie dzieci. Wierzymy, że działacze PO zreflektują się i wycofają z niekorzystnych zmian w edukacji".

Albo taki fragment: "Pytamy się, czy tak powinna być wdrażana reforma w cywilizowanym świecie? Czy należy na siłę uszczęśliwiać rodziców i dzieci?".
W Bytowie jest jak w całej Polsce. Nie tylko przecież tu jest chaos, nie tylko tu reformę PiS zrzucił na samorządowców i obarczył odpowiedzialnością. W każdym mieście, każdej gminie, radzą sobie, jak mogą. Często stając na głowie, by wszyscy byli zadowoleni. Ale tak się nie da. Nigdzie w całej Polsce wszyscy z tej reformy nie są i nie będą zadowoleni.

"Zasłaniają się ogólnopolską reformą"
Tutaj są dwa gimnazja. Jedno przekształci się w szkołę podstawową, drugie zostanie całkowicie wygaszone. Już to nie spodobało się PiS, choć przecież właśnie o to w tej reformie chodziło. Ich reakcja? "Władze miejskie bez konsultacji społecznych, zasłaniając się przy tym ogólnopolską reformą oświaty, wygaszają Gimnazjum nr 2 pozbawiając nauczycieli pracy i zamykając jedną z najlepszych szkół w mieście" – czytamy.

Czy ktokolwiek słyszał o jakichkolwiek konsultacjach prowadzonych przez MEN przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu tej reformy? W całej Polsce?

Drugie gimnazjum w Bytowie zmieni się w szkołę podstawową. Od podstaw, od pierwszej klasy. Ale część dzieci z dwóch pozostałych podstawówek, też tu trafi: 3 oddziały 4-klasisów i 3 oddziały 7-klasistów. I właśnie to wywołuje największe emocje PiS i części rodziców. Bo w tamtych szkołach odbyło się losowanie, które klasy mają przejść do nowej podstawówki. Podobno – jak słyszę – nie było innego wyjścia. Powstała nowa rejonizacja, nowe obwody. Gdyby nie przeniesiono całych grup razem, klasy musiałyby być rozbite, bo dzieci – ze względu na adres zamieszkania – trafiłyby do różnych szkół.

Można zrozumieć, że rodzice się burzą. Ale tak samo burzą się w wielu innych miastach, gdzie siłą 7-klasiści będą przenoszeni do budynków po gimnazjach, do których sami nigdy swoich dzieci by nie posłali. Wszędzie ta reforma wzbudza emocje. I wszędzie słychać, że szkoły nie są z gumy. PiS wymyślił reformę, trzeba znaleźć sposób, jak ją przeprowadzić. Nie wszędzie jest to takie proste.

Jak zrobić to najmniej boleśnie
– Już w październiku ubiegłego roku zaczął działać zespół w gminie powołany przez burmistrza, który zajął się wprowadzaniem reformy w życie. Z udziałem dyrektorów szkół, przedstawicieli gminy i starostwa. Zastanawialiśmy się, jak sprawnie i najmniej boleśnie przeprowadzić dzieci przez tę reformę i przenieść je do mojego budynku – mówi nam dyrektor Dawidowska. Od września będzie kierować nową podstawówką.

– Wszyscy stwierdzili, że najbardziej sprawiedliwe i najmniej krzywdzące będzie przeprowadzenie losowania – mówi. I tak się stało. – Nadal uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Dzieci pozostają w swojej grupie. Zmieniają tylko budynek. Od 4 klasy i tak miałyby nowych nauczycieli – dodaje.

Gdy dyrektor zorganizowała spotkanie dla rodziców, przyszło ich sporo. Szkoła się podobała. Nikt nie miał uwag, zastrzeżeń, nikt nie protestował. – Szkoła jest czysta, zadbana, rodzice po tym spotkaniu mówili, że fajna i że się cieszą – mówi dyrektor. Bytów nie jest duży, podobno odległość do szkoły jednej czy drugiej w tym przypadku nie ma dla dzieci wielkiego znaczenia.

"Kto z PO bierze odpowiedzialność?"
A jednak komuś się nie spodobało, co PiS zaraz podchwycił. Radni grzmią, że władze miasta postanowiły przenieść dzieci bez konsultacji. Że z losowania zostały wyłączone klasy integracyjne. "Kto z PO bierze odpowiedzialność za stres dzieci, rodziców i ogólny chaos podczas zmian oświatowych?" – pyta PiS.

I ręce opadają. Bo jednocześnie tutejszy PiS wysuwa swoje postulaty. Kompletnie nierealne w rzeczywistości zdecydowanej większości szkół publicznych w całej Polsce. Ale, uwaga, za wzór stawia szkoły...niepubliczne.
Z oświadczenia radnych PiS

"Platforma rządzi w mieście od ponad 10 lat. W tym czasie spadła w Bytowie liczba urodzeń dzieci, zaś do szkół poszło kilkuset uczniów mniej! Władze nie zrobiły praktycznie nic, aby wspierać i promować rodziny wielodzietne. Zadajemy pytanie: czy w klasach musi być 23-24 uczniów? Czy władze są zadowolone z wyników egzaminów uczniów z przepełnionych klas? Czy nie można – wzorem klas w szkołach niepublicznych i w innych samorządach – utworzyć klasy 14-16 osobowe?". Czytaj więcej

– W naszym mieście PiS nie ma przedstawicieli w Radzie Miejskiej. Starają się więc zaistnieć w inny sposób. Wykorzystują nawet niezadowolenie rodziców, jednocześnie ani słowem nie przyznają, że głównym sprawcą zamieszania jest pani minister ich partii – podsumowuje Bogdan Adamczyk.

Czy w miastach, gdzie PiS ma większą moc, też tak krytykują tę reformę i zrzucają winę na inne partie?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...