Radny z Bydgoszczy bił żonę. Jego adwokat : "tylko raz w roku”, to było "wołanie o miłość”

Jeszcze niedawno Piasecki przekonywał, że nigdy żony nie uderzył. Dziś jego adwokat twierdzi, że to co robił żonie było "wołaniem o miłość".
Jeszcze niedawno Piasecki przekonywał, że nigdy żony nie uderzył. Dziś jego adwokat twierdzi, że to co robił żonie było "wołaniem o miłość". Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG R
Tym nagraniem od kilku dni żyje cała Polska. Słychać na nim jak bydgoski radny Rafał Piasecki znęca się fizycznie i psychicznie nad swoją żoną, wyzywa ją i bije tylko dlatego, że zapomniała wziąć od znajomych kwiatka, którego wcześniej jej podarował. Adwokata dobrał sobie idealnie.

Mecenas Piotr Bartecki przekonuje, że media niepotrzebnie robią sensację, bo choć nagrania są drastyczne pod względem językowym, to już nie są takie w sensie samego przekazu. Mecenas przekonuje, że to było "wołanie o miłość” w wykonaniu radnego. Stwierdza też, że żona Rafała Piaseckiego ma w sumie 4 podobne nagrania, z czterech lat, co daje średnią jednej awantury rocznie. "To zdarza się w każdym związku, nie można za to przeprowadzać linczu”.

A internauci nie mogą się nadziwić. Oburzeni pytają, czy słowa adwokata oznaczają, że ma być publiczne przyzwolenie na jedno zbicie żony rocznie i czy takie wołanie o miłość to nowy standard. Wielu komentujących mężczyzn przy okazji stwierdza, że gdyby spotkali Piaseckiego na ulicy, to też by w jego kierunku "zawołali o miłość bliźniego”.
Sam Piasecki nie komentuje sprawy. Milczą też politycy Prawa i Sprawiedliwości, partii z której ramienia startował w wyborach samorządowych. Po pierwszych doniesieniach na temat przemocy, jakiej Piasecki dopuszczał się względem żony radny zrezygnował z członkostwa w PiS.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...