Wszystkie "bomby termobaryczne" pod Antonim Macierewiczem. Która wybuchnie pierwsza i wyrzuci go z rządu?

Szef MON Antoni Macierewicz staje się powoli cieniem swojej politycznej potęgi
Szef MON Antoni Macierewicz staje się powoli cieniem swojej politycznej potęgi Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Ostatnie tygodnie to istny poligon polityczny dla szefa MON Antoniego Macierewicza. Przybywa frontów, na których musi bronić swojej pozycji w rządzie PiS. Poza krytyką ze strony najważniejszych osób w państwie "bombę termobaryczną" podłożył mu dr Wacław Berczyński, szef podkomisji smoleńskiej, chełpiąc się, że to "on wykończył caracale”. Im więcej takim bomb będzie tykało pod szefem MON, tym więcej argumentów będzie miał prezes Kaczyński – by planując rekonstrukcję rządu uwzględnić w niej zmianę ministra obrony narodowej.

Oto najgroźniejsze bomby, które mogą doprowadzić do termobarycznego wybuchu w rządzie PiS. Wybuchu o trudnych do przewidzenia konsekwencjach politycznych.

1. Bomba Misiewicza wciąż tyka

Bartłomiej Misiewicz pod wpływem presji mediów i partii zrezygnował wprawdzie z członkostwa w PiS, ale jego problem wcale nie został rozwiązany. Należy się spodziewać kolejnych rewelacji dotyczących bliskiego współpracownika szefa MON i łączących ich relacji. W środę poseł PiS Marek Suski zdradził, że Misiewicz wcale nie miał zarabiać w Polskiej Grupie Zbrojeniowej 50 tys. złotych, jak podawały media, ale połowę tej kwoty. To i tak więcej niż zarobki prezydenta. Do naszej redakcji i pewnie nie tylko do naszej wpływają informacje o kolejnych synekurach, które Misiewicz miałby wkrótce objąć. Na razie okazują się być one zwykłymi plotkami. Ale należy się spodziewać, że Macierewicz nie pozwoli długo przebywać na bezrobociu swojemu pupilowi. Tym bardziej, że były rzecznik MON też się zapewne zabezpieczył i dysponuje wiedzą, która może być dla ministra prawdziwą bombą z opóźnionym zapłonem. Ich oparta na wzajemnej lojalności relacja została na pewno wystawiona na ciężką próbę. A listów Macierewicza w sprawie Misiewicza podobnych do tego ujawnionego przez Pawła Kukiza jest na pewno więcej.

2. Bomba Berczyńskiego, czyli przetarg na caracale

Wiele osób zachodzi w głowę, czy dr Wacław Berczyński zdawał sobie sprawę z konsekwencji swoich słów, gdy mówił w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej", że to "on wykończył Caracale”? Czy – przecież niepytany – powiedział to z rozmysłem, by zaszkodzić szefowi MON? Tak czy inaczej kategoryczne sprostowanie MON, w którym resort w rzeczywistości zarzuca szefowi podkomisji smoleńskiej kłamstwo, to kolejna bomba tykająca pod Macierewiczem. Po pierwsze rujnuje całą wiarygodność Berczyńskiego jako szefa komisji i ustalenia tego gremium w sprawie katastrofy smoleńskiej. Po drugie Berczyński, którego protegował przecież Macierewicz, może narazić rząd PiS na ogromne straty finansowe. Jak zauważył Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Do Rzeczy" w swoim felietonie dla wp.pl, jeśli okaże się, że prawdziwa decyzja w sprawie zerwania przetargu na Caracale zapadła nie ze względu na warunki offsetowe, ale "wskutek nacisku osoby nie tylko nieupoważnionej, ale wręcz pozostającej w relacjach służbowych z głównym konkurentem Airbusa, z Boeingiem”, to Polska może się nie wypłacić Francuzom za zerwany przetarg.

3. Bomba w listach prezydenta Dudy

Już gołym okiem widać, że stosunki między prezydentem Andrzejem Dudą a Macierewiczem przeszły z fazy wzajemnej wrogości w fazę politycznej wojny o zwierzchnictwo nad armią. Wyciekł właśnie kolejny list, jaki prezydent wysłał do szefa MON. Wynika z niego, że Macierewicz nie reagował na pilne pisma Biura Bezpieczeństwa Narodowego od grudnia 2015 r. do października 2016 r. Niektóre z pism miały "szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa". Co ważne, szef BBN odpowiada bezpośrednio przed prezydentem RP. Wyciek tego listu do mediów nie jest zapewne przypadkowy. Ale gorzej z punktu widzenia Macierewicza, jeśli wycieknie coś więcej. A można założyć w ciemno, że jeśli listy prezydenta, na które nie odpowiadał szef MON, miały szczególną klauzulę z uwagi na bezpieczeństwo państwa, to zawierały "bombowe" informacje. Czy prezydentowi puszczą nerwy i pogrąży Macierewicza?

4. Bomba Kaczyńskiego na kongresie PiS

O tym, że stosunki między prezesem PiS i Macierewiczem bardzo się pogorszyły, świadczy choćby publiczny sposób "załatwienia sprawy Misiewicza". Ale to zapewne tylko początek. Prezes póki co – zgodnie ze słowami Ludwika Dorna – tylko "podtapia Macierewicza", osłabia jego pozycję i czeka, jak ten zareaguje. Na razie kolejny raz zdecydował o przesunięciu kongresu PiS, który ma być dużym wydarzeniem, i na którym – jak spekulowano – Kaczyński nie tylko miał przedstawić dalsze plany PiS, ale nawet ogłosić rekonstrukcję rządu. Planowany według "Rzeczpospolitej" na drugą połowę kwietnia kongres został przesunięty na czerwiec. Prezes będzie się zapewne do tego czasu przyglądał politycznemu zapleczu Macierewicza, a być może także sondował u Tadeusza Rydzyka, szefa Radia Maryja, możliwość jego odwołania z rządu.

5. Bombka opozycji, czyli wniosek o odwołanie Macierewicza

Szef klubu PO Sławomir Neumann powtórzył w środę, że będzie wniosek PO o odwołanie Antoniego Macierewicza z funkcji ministra obrony, jeżeli PiS nie będzie się chciał "pozbyć tego szkodnika polskiej armii". W ubiegłym tygodniu, w dniu, w którym partyjna komisja PiS zajęła się sprawą Bartłomieja Misiewicza, PO zaapelowała o zdymisjonowanie Macierewicza. Choć wiadomo, że taki ewentualny wniosek zostanie w Sejmie odrzucony, bo PiS ma większość, to już debata nad nim może być bardzo ciekawa. Opozycja, podobnie jak w trakcie debaty nad konstruktywnym wotum zaufania dla rządu, będzie chciała wykorzystać okazję i wypunktować wszystkie grzechy ministra. A jest ich bardzo dużo.

6. Macierewicz sam jest bombą termobaryczną

Ale najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że Macierewicz sam rychtuje bombę, która prędzej czy później pozbawi go stanowiska w rządzie PiS. Swoimi decyzjami osłabia pozycję Polski w strukturach NATO i zdolność bojową polskiej armii oraz jej funkcje obronne. Szef MON obniża także morale żołnierzy i sprowadza ich służbę ad absurdum, np. gdy każe im odczytywać apele smoleńskie. Albo jak w środę – w czasie święta Dowództwa Garnizonu Warszawa – gdy zwrócił się do żołnierzy: – Spada na was wielki obowiązek strzeżenie popiersia tego, który poległ w obronie Rzeczpospolitej .



Chodziło oczywiście o byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Im więcej takich decyzji, tym atmosfera wokół Macierewicza będzie się stawała coraz bardziej wybuchowa.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...