Czy żona radnego zostanie ukarana za to, że go nagrała? Prawniczki tłumaczą, że to nie będzie łatwa sprawa

Fot. Shutterstock.com
Wydawałoby się, że sprawa jest prosta. Są nagrania, na których słychać, jak radny z Bydgoszczy, do niedawna członek PiS i pobożny obrońca tradycyjnej rodziny, znęca się nad swoją żoną. Wyrok skazujący z art. 207 Kodeksu karnego - za znęcanie się właśnie - powinien być błyskawiczną oczywistością. Jednak prawniczki, z którymi rozmawiam ostrzegają, że wcale nie musi być prosto, a odpowiedzialność może ponieść... żona Piaseckiego.

Mec. Kamila Kwaterska, prawniczka z Warszawy, nie dotrwała do końca nagrania. – Nieprzyjemnie jest słuchać, gdy poniżana jest inna kobieta – tłumaczy dodając, że postanowiła sobie tego oszczędzić, skoro nie jest zaangażowana w sprawę. Mec. Danuta Wawrowska, prawniczka ze Słupska z doświadczeniem prokuratorskim, współorganizatorka antyprzemocowej akcji "One Billion Rising", wysłuchała nagrania do końca, choć dopiero za drugim podejściem. – Chciało mi się płakać. Byłam zdruzgotana, że można tak traktować drugiego człowieka – tłumaczy.

Wołanie o uniewinnienie
Pełnomocnik radnego Piaseckiego, mec. Piotr Bartecki, określił nagrania jako "wołanie [Piaseckiego] o miłość" - mówi, że takie rzeczy zdarzają się w każdym związku. Co na to prawniczki? Mec. Kwaterska twierdzi, że gdyby była pełnomocnikiem w tej sprawie, to powstrzymałaby się od jej komentowania poza salą sądową.

Mec. Wawrowska jest mniej dyplomatyczna. – O czym my tu rozmawiamy? Jakie wołanie o miłość, skoro regularnie ją bije, a co drugie słowo to przekleństwo?  – denerwuje się prawniczka ze Słupska. Podkreśla, że takie zachowanie nie jest normalne - to przestępstwo znęcania się, o którym mówi art. 207 Kodeksu karnego. Aby prokuratura zaczęła je ścigać, kobieta musi iść na policję i sama złożyć wniosek. Bez tego prokurator, nawet najbardziej współczujący, ma związane ręce.

Sądowa wisienka na torcie
Jednak, jak podkreślają prawniczki, kobiety doświadczające przemocy też często mają związane ręce. Jak mówi mec. Kwaterska, podjęcie kroków prawnych jest często ostatnim etapem walki o siebie. – Najtrudniej jest podjąć decyzję o odejściu. Aby to zrobić, potrzeba siły, a o tę trudno, gdy jest się ofiarą przemocy. Często dopiero "odbudowanie się" przy pomocy psychologa umożliwia dokonanie radykalnych zmian, tak oczywistych dla zewnętrznych obserwatorów - tłumaczy Kwaterska.

Z kolei mec. Wawrowska zwraca uwagę na to, że cała determinacja kobiety będzie na nic, jeśli kobieta nie ma dokąd pójść i za co żyć po rozstaniu ze sprawcą przemocy. Jeśli tylko on pracuje zarobkowo, a ona jest gospodynią domową, to jest w bardzo ciężkiej sytuacji, zwłaszcza jeśli para ma dzieci na utrzymaniu. W Polsce panuje przyzwolenie na niepłacenie alimentów na dziecko, więc kobieta zostaje na lodzie. – Pamiętam jedną z klientek, która wycofała zawiadomienie o tym, że mąż się nad nią znęca. Nie miała gdzie mieszkać, a ponieważ zajmowała się domem na cały etat, miała też długą przerwę na rynku pracy. Wiedziała, że sobie nie poradzi, a on przeprosił. To tak a propos tego, dlaczego kobiety nie odchodzą od sprawców – zauważa z przekąsem mec. Wawrowska.
Nielegalna przemoc, nielegalne nagranie
Mec. Kwaterska zwraca uwagę na to, że nagrania są coraz częściej wykorzystywane w sprawach rodzinnych czy pracowniczych. Wtóruje jej mec. Wawrowska - kiedyś trzeba było dysponować dyktafonem, dziś wystarczy smartfon - bardziej dyskretne urządzenie, którym można osiągnąć to samo. I choć mec. Wawrowska podkreśla, że sąd przyjmie jako dowód nagranie drugiej osoby bez jej wiedzy i zgody, to mec. Kwaterska zwraca uwagę na mniej oczywisty aspekt takiej sytuacji.

– Każdy z nas ma konstytucyjne prawo do prywatności, nawet osoby, które oceniamy bardzo negatywnie. Był niedawno przypadek orzeczenia rozwodu z winy męża na podstawie nagrania z podsłuchu założonego przez zdradzaną żonę. I choć sąd cywilny orzekł rozwód z winy męża, to sąd karny w innym postępowaniu uznał ją za winną bezprawnego uzyskania i ujawnienia informacji – czyli tego, że nagrała mężczyznę bez jego zgody i udostępniła to nagranie innym osobom – wyjaśnia Kwaterska. – To błędne koło. Nagrywanie przemocowca bez jego zgody jest nielegalne, ale takie nagranie to często jedyny dowód, który można przedstawić w sądzie, by nie było "słowa przeciwko słowu".

Kwestia czasu
Czy wiadomo ile taka sprawa może potrwać? Mec. Kwaterska ocenia, że sprawy karne - a do tego gatunku należy sprawa o znęcanie się – są zamykane w pierwszej instancji zazwyczaj w ciągu roku. Ale potem, jeśli oskarżony się odwoła, może być druga instancja, która zajmie drugie tyle.

Mec. Wawrowska dodaje, że nawet bardzo sprawny sąd może mieć utrudnione zadanie, gdy oskarżony zaczyna stosować sztuczki. Jedną z nich jest nagłe zapadnięcie na zdrowiu akurat w momencie, gdy ma się rozpocząć rozprawa. To może znacznie wydłużyć proces, nawet jeśli sąd w końcu położy kres taktyce przeciągania.

– Sprawy, takie jak radnego Piaseckiego, byłyby rozpatrywane znacznie szybciej, gdyby rząd przestrzegał prawa zawartego w Konwencji antyprzemocowej. Niestety prezydent Andrzej Duda, prawnik z wykształcenia, publicznie wzywa do tego, by to prawo łamać – konkluduje Wawrowska.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...