Donald Tusk po ponad ośmiu godzinach przesłuchania: Cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny

Donald Tusk po wyjściu z budynku prokuratury odpowiadał na pytania dziennikarzy
Donald Tusk po wyjściu z budynku prokuratury odpowiadał na pytania dziennikarzy Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Dokładnie osiem godzin i 20 minut spędził w prokuraturze Donald Tusk, który był przesłuchiwany jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy między Służbą Kontrwywiadu Wojskowego i rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa, o której miał nie wiedzieć. – Cała sprawa ma charakter wybtnie polityczny – podkreślił szef Rady Europejskiej po wyjściu z budynku prokuratury.

Zgromadzeni pod budynkiem odśpiewali Donaldowi Tuskowi gromkie "sto lat" w związku z urodzinami, które będzie wkrótce obchodził. Polityk powiedział, że nie jest uprawniony do ujawniania informacji ze śledztwa. – Prokurator uprzedził – zgodnie z przepisami – że nie można w żaden sposób naruszać tajemnicy śledztw. Sprawa dotyczy poważnych kwestii, więc muszę pozostać dyskretny. Nie mogę narzekać na gościnność prokuratury. Dostałem kawę, herbatę, wodę – żartował. Dodał, że stawił się przed śledczymi z uwagi na szacunek dla państwa polskiego.
– Z całą pewnością wielogodzinne przesłuchanie nie ułatwia wykonywania obowiązków, ale to też mój publiczny obowiązek. Nie jestem tu od tego, by użalać się nad swoim losem – mówił Tusk. Przewodniczący RE wyjaśnił, że proponował, by przesłuchanie odbyło się w Brukseli, w placówce konsularnej, ale prokuratura tłumaczyła, że z powodów technicznych nie mogło się tak stać.



"Sprawa ma charakter polityczny"
– Cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny – podkreślił Tusk. – Zdaję sobie sprawę, że najlepiej byłoby, gdybyśmy mieli sobie wyjaśniać w sposób cywilizowany zawsze w Polsce wszystkie sprawy i wątpliwości. Poinformowałem także, że mój urząd objęty jest pełnym immunitetem – zgodnie z prawem europejskim – opowiadał dziennikarzom Tusk.
– Przedstawiłem też dokumentację, ale nie zamierzałem z tego korzystać. Skorzystam z immunitetu wtedy, kiedy dojdę do wniosku, że sprawy są celowo wykorzystywane przeciwko mnie po to, aby utrudnić lub uniemożliwić sprawowanie mi funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Jeśli tak, to nie będę się wahał – zaznaczył.
Pełnomocnik Tuska mec. Roman Giertych w TVN24 ocenił, że przesłuchanie trwało tak długo bo było ręcznie protokołowane. – 20 lat temu wielokrotnie mi się to zdarzało ale nie w ostatnich latach – zaznaczył. Podkreślił, że cała sprawa ma charakter polityczny bo "ma związek z planami politycznymi, które są konsekwentnie realizowane". – Jako obywatel mogę powiedzieć, że Donald Tusk jest traktowany jako polityczne zagrożenie - tłumaczył. Dodał, że prokuratura wezwała Tuska pod groźbą aresztu, choć - jego zdaniem - jest to zabronione w związku z europejskim immunitetem.

Śledczy nie przewidują kolejnych wezwań
Pół godziny po zakończeniu przesłuchania Tuska konferencję prasową zorganizowała także prokuratura. - Okoliczności zostały wyjaśnione - podkreślono. Śledczy nie przewidują dalszego przesłuchania Tuska. – Zeznania Donalda Tuska były niezbędne do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy - mówił prokurator. Dodał, że zaproszenie miało charakter standardowy, zgodny z procedurami.

– Tak długo, jak będę miał wrażenie, że chodzi o wyjaśnianie kwestii, to będę do dyspozycji. Jeśli to się zamieni w procedury, które uniemożliwią mi pracę, będę korzystał z immunitetu – stwierdził Tusk jeszcze przed przesłuchaniem.
Były premier był przesłuchiwany w związku ze śledztwem dotyczącym byłych szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Generałowie Janusz Nosek i Piotr Pytel są oskarżeni o podpisanie umowy o współpracę z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa bez zgody premiera Donald Tuska.

Z doniesienia współpracownika Macierewicza
Doniesienie złożył obecny szef SKW Piotr Bączek, bliski współpracownik Antoniego Macierewicza. Generałowie odmówili składania zeznań. Dochodzenie nazwali "politycznym odwetem" i "absurdem".
Dochodzenie jest tajne, ale zdaniem "Gazety Wyborczej" zgoda Donalda Tuska była, więc zarzuty wobec generałów są bezpodstawne. Teraz oskarżenie będzie chciało dowieść, że same kontakty z FSB przed zgodą premiera były przestępstwem. PiS liczy, że prokuratura zarzuci Tuskowi, że wyraził zgodę bez konsultacji z MON. Przyznał to Tomasz Siemoniak, który stał na czele ministerstwa w 2012 roku.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...