Koledzy Giertycha z Młodzieży Wszechpolskiej żałują, że pomaga Tuskowi. "Porzucił świat idei na rzecz świata pieniędzy"

Przyjaciele z Młodzieży Wszechpolskiej nie mogą przeboleć, że talent Romana Giertycha "marnuje się" w kancelarii prawnej a nie w polityce.
Przyjaciele z Młodzieży Wszechpolskiej nie mogą przeboleć, że talent Romana Giertycha "marnuje się" w kancelarii prawnej a nie w polityce. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jakże daleko Roman Giertych znalazł się od skrajnie prawicowej Młodzieży Wszechpolskiej. Ale są jeszcze tacy, którzy pamiętają jak wspólnie z Giertychem zakładali tę organizację. Nie mogą przeboleć, że ich dawny towarzysz dziś stoi u boku Donalda Tuska.

"Tusk nie mógł wybrać lepiej niż Giertycha na swojego pełnomocnika. Romek jest jak predator i choć można mieć żal, że porzucił świat idei na rzecz świata pieniędzy. Nie można mu odmówić ani ponadprzeciętnej inteligencji, instynktu ani skuteczności, porównywalnej jedynie własnie z predatorem na polowaniu" – komentuje na Facebooku Stanisław Kryściński z Olsztyna, dziennikarz i przyjaciel Giertycha z młodzieńczych lat. Nie tylko przypomina dawne dzieje, ale też ubolewa, że Giertych tak się oddalił przyjaciół.



– Stwierdzenia te nie wynikają jedynie z wieloletniej przyjaźni, która nas łączyła w okresie zakładania Młodzieży Wszechpolskiej, ale zwyczajnie stwierdzam fakty. I żal tylko, że służy głównie mamonie i nienawiści do wszystkiego co łączy się z Jarosławem Kaczyńskim. To taki trochę dramat, jak dramat Kmicica z Potopu, który poszedł na służbę Radziwiłła, a ten okazał się zdrajcą. Pozostaje Romkowi życzyć, żeby jego talent kiedyś mógł na nowo służyć Polsce – dodaje.

Przypomnijmy, że Roman Giertych był w 1989 roku założycielem Młodzieży Wszechpolskiej. U szczytu kariery politycznej znalazł się kilkanaście lat później jako szef Ligi Polskich Rodzin i minister edukacji narodowej w rządzie PiS. Karierę polityczną zakończył, by wrócić do praktyki prawniczej. Jest znanym na rynku pogromcą tabloidów, ale też reprezentuje polityków PO. A co z tą mamoną?

W rozmowie z naTemat Giertych przyznał, że kancelaria przynosiła ponad 3 mln zł zysku.

– To nie jest tak, że liczy się tylko biznes. Teoretycznie mógłbym zostać posłem czy senatorem i nadal prowadzić kancelarię. Obecnie moja praca wymaga dużego zaangażowania. Nie mógłbym pozostawić klientów z niedokończonymi sprawami – tłumaczył wtedy w rozmowie z naTemat.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...