Oby nagranie Karoliny Piaseckiej wywołało lawinę – teraz jest najlepszy czas na mówienie o przemocy. Piszcie do nas

Mimo że od słynnej kampanii Niebieskiej Linii minęło dużo czasu, jest ona niestety wciąż aktualna.
Mimo że od słynnej kampanii Niebieskiej Linii minęło dużo czasu, jest ona niestety wciąż aktualna. Fot. fragment plakatu kampanii Nebieskiej Linii
Kiedy przeglądasz się tylko w oczach oprawcy, twoja sytuacja wydaje się zrozumiała, a ty na nią zasługujesz. W końcu jesteś "debilem" "k..wą" i "pi..dą". Kiedy do swojego piekła wpuścisz kogoś trzeciego, jest szansa, że zobaczysz siebie jako ofiarę, która nie zasłużyła na to, przez co musi przechodzić. Karolinie Piaseckiej należą się ogromne podziękowania, za to, że zdecydowała się upublicznić swoje nagranie. Oby inne kobiety, które są w podobnej sytuacji, odważyły się na to samo. Teraz jest najlepszy moment.

Kilka tygodni temu, swój finał miał fantastyczny serial "Wielkie kłamstewka". Jedną z bohaterek jest Celeste Wright grana przez Nicole Kidman. Jej życie wygląda jak zestaw obrazków z katalogu ekskluzywnych mebli. Piękna ona, piękny i zakochany w niej on, rozkoszne bliźniaki i okazały dom z tarasem wychodzącym na ocean. Jedyną rysą na tym obrazku jest to, że mąż Celeste ją bije i gwałci. Bije to chyba nawet zbyt subtelne słowo – on ją tłucze, okłada, osacza.



Mimo że Celeste ma milion możliwości ucieczki – pieniądze na kupienie mieszkania, przyjaciółki, które z pewnością by się nią zaopiekowały, wykształcenie i bezproblemową możliwość ponownego podjęcia pracy – ona jednak tkwi w tym układzie. Co więcej, jest święcie przekonana o swojej współwinie – przecież go prowokuje, nie stara się wystarczająco, a gdy on zaczyna ją bić, ona oddaje. Przebudzenie następuje dopiero, kiedy małżeństwo zgłasza się do terapeutki. I dopiero ona uświadamia Celeste, że przemoc nie jest naturalnym rytmem każdego związku, a ich relacja nie jest przez to wyjątkowa. Agresja jest patologiczna i nie należy przypisywać jej żadnych magicznych właściwości.

Kobieta jest w Polsce darzona szczególnym szacunkiem

Bardzo popularnym kontrargumentem wobec kobiet, które podejmują dyskusję na temat dyskryminacji w Polsce jest śpiewka patriotycznych obrońców kobiecej czci "pojedź sobie do Arabów, już tam ci pokażą, czym jest szacunek wobec kobiet". Jestem ciekawa, czy po aferze z byłym radnym PiS ta ludowa przyśpiewka ewoluuje na "obyś spotkała takiego Piaseckiego na swojej drodze". To, że szacunek wobec kobiet w Polsce jest głównie fasadowy i deklaratywny świadczy nie tylko fakt, że próbuje się przehandlować nasze prawa reprodukcyjne z biskupami, zabiera dostęp do antykoncepcji czy robi cyrki przy wprowadzeniu konwencji antyprzemocowej.

Statystyki pokazują, że co 4 polska kobieta doświadczyła przemocy domowej. Kobiety są mordowane we własnych domach (według raportu Centrum Praw Kobiet w wyniku przemocy domowej życie może tracić 400-500 kobiet rocznie). Każdy pojedynczy przypadek nie jest gorąco opisywany przez media z krzyczącym nagłówkiem "Kolejny polski mężczyzna zatłukł swoją żonę na śmierć", dlatego wciąż panuje dziwne przekonanie, że największym niebezpieczeństwem dla żeńskiej części naszego społeczeństwa są na przykład imigranci. Ale żadne statystyki ani tłumaczenia nie działają na wyobraźnie tak mocno, jak nagranie, na którym słychać kata i ofiarę.

Przełamać wstyd i zawstydzić kogo trzeba
Upublicznienie materiału, na którym się wyje, płacze, jest się obrażaną, traktowaną jak śmieć, nie jest łatwe. Dziś, kiedy reakcja na działania Karoliny Piaseckiej jest tak zdecydowana i opinia publiczna jasno opowiedziała się po stronie ofiary, nikt nie dziwi się, że żona byłego radnego PiSu wykonała taki ruch. Ale kiedy wyobrazimy sobie kobietę, która po latach poniżania decyduje się zamieścić tak intymny materiał na YouTubie i nie wie, jaki będzie odzew, łatwo zrozumieć, że wymaga to nie lada odwagi.

W kraju, w którym kobietę zgwałconą przez obcego mężczyznę współobwinia się o to przestępstwo, co może się wydarzyć, kiedy przeciwko mężowi wystąpi żona. Jednak społeczeństwo prawie jednoznacznie opowiedziało się po stronie ofiary. To bardzo cieszy.

Piszcie do nas
I właśnie dlatego właśnie teraz jest idealny moment na to, by mówić o swoich historiach związanych z przemocowcami. I nie chodzi o pornografię cierpienia, ale o pokazanie innym kobietom, wciąż trwającym w patologicznych związkach, że nie są same. Że są scenariusze wyjścia z tego zaklętego kręgu. Adresy, pod które można zapukać, prawniczki i prawnicy, którzy znają się na rzeczy, fundacje i organizacje. Od opisania w naTemat historii Karoliny Piaseckiej, na moją skrzynkę przychodzą kolejne opowieści od dziewczyn, które odważyły się otworzyć i chcą, by ich historie przeczytały inne kobiety. To nie są opowieści biedy i alkoholu. To często znani i lubiani, wykształceni i bogaci. Przemoc jest chorobą, która nie zna ograniczeń klasowych czy głębokości portfela.

A i nie każda ofiara jest piękną i wykształconą Celeste, która jest uwikłana tylko emocjonalnie, a nie np. finansowo. Piszcie, a my będziemy wasze historie publikować, żeby pokazać wszystkim nieprzekonanym, że nie trzeba być Celeste – można być Karoliną, Kaśką, Olą i nie musieć godzić się na przemoc.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...