Polak trzecim najlepszym bramkarzem na świecie! A tak naprawdę to Polka, która gra w samym PSG

Katarzyna Kiedrzynek motywuje nie tylko kobiety.
Katarzyna Kiedrzynek motywuje nie tylko kobiety. Fot. Jan Kowalski / Agencja Gazeta
Katarzyna Kiedrzynek w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarzy Zawodowych została trzecią najlepszą bramkarką na świecie. Tymczasem zaczynała kopać piłkę z chłopakami na osiedlowym boisku w Lublinie. Teraz gra w paryskim klubie – Paris Saint–Germain. Budzi zawiść, ale też podziw i inspiruje. Bartłomiej Gignal, ojciec dwóch nastoletnich piłkarek: – Ona przełamuje stereotypy o piłce nożnej kobiet. To jest ważne w takich wiejskich środowiskach jak nasze.

Żabka, jak mówią rodzice na 10-letnią Kingę Gignal, szarpnęła ojca za rękaw i powiedziała: – Tata, chodź. Tam jest Kasia! Ku zdziwieniu ojca Kingi rzeczywiście w tłumie stała Katarzyna Kiedrzynek. To było rok temu w Łodzi na meczu reprezentacji polskich piłkarek. – Bardzo życzliwie z nami porozmawiała. Nie zachowywała się, jak gwiazda, chociaż nią jest – opisuje Bartłomiej Gignal. To on wraz z innymi rodzicami założył w 2015 roku Akademię Sportu w gminie Świątniki Górne. – Szczerze powiedziawszy założyłem ją, aby moje córki mogły grać w piłkę – opowiada. Teraz w klubie piłkę kopie 80 piłkarek. Od dwóch lat jeżdżą na mecze polskiej reprezentacji kobiet w piłce nożnej. Byli też na ostatnim meczu w Pruszkowie i tam też Żabka wypatrzyła bramkarkę PSG.
– Zaczęła krzyczeć: "Kasia, Kasia!" Odmachnęła w geście pozdrowienia – śmieje się ojciec piłkarki. Jego zdaniem takie osoby jak Kiedrzynek wynoszą kobiecy sport na wyżyny, burzą stereotypy o nim. A z nimi ojciec Żabki spotyka się często, gdy zachęca rodziców, aby pozwalali córkom chodzić na treningi. – Padają odpowiedzi, że "po co jej kopanie piłki, ona ma wkrótce rodzić" i to mówią o trzynastoletniej dziewczynie! Albo typu, że "gotowanie bardziej jej się przyda" – opowiada Gignal.



Z chłopakami na Kalinie
Kinga ma 10 lat, tyle samo miała Katarzyna Kiedrzynek, gdy zaczęła przygodę z piłką nożną. Polska bramkarka wychowała się na lubelskiej Kalinowszczyźnie, gdzie na osiedlowym boisku zajęcia prowadził Jan Puchala. – Podeszła do mnie dziewczynka i spytała, czy może grać. I że przyprowadzi koleżankę. Opowiedziałem, że grać nie, ale trenować tak – opowiada. Puchala jest znanym w Lublinie trenerem. Szybko zauważył, że ma do czynienia z talentem. – Dobrze grała lewą, jak i prawą nogą. Na treningach swoimi umiejętnościami ośmieszała chłopaków – wspomina. W tym czasie Katarzyna wolała być w polu i walczyć o piłkę z chłopakami.
– Kasia przyprowadziła do mnie swojego tatę. Pomagał mi potem urządzić boisko w Wąwozie – Puchala opowiada z entuzjazmem, aż trudno uwierzyć, że ma 75 lat. W końcu jednak trener i ojciec namówili ją Kasię, aby stanęła na bramce. Może pomógł też przykład starszej siostry, która została bramkarka, ale w drużynie piłki ręcznej. Po wprowadzeniu Katarzyny w świat piłki trener poradził jej, aby poszła do kobiecej sekcji Motor Lublin. Katarzyna nie zapomniała o swoim pierwszym trenerze. Zaprosiła go na mecz Polski z Białorusią. – Porozmawialiśmy chwilę. Zaczęła opowiadać mi o ostatnim meczu PSG, a ja wtedy, że widziałem w telewizji. Obroniła sześć sytuacji na sześć. Wyraziłem moje uznanie dla niej – podkreśla Puchala.

To była Kasia
W Motorze Lublin grała do 16 roku życia. Wkrótce przeszła do nowego klubu. – Dostrzegłem ją podczas meczu Pucharu Polski. Byliśmy już niezłą drużyną, a Motor bardzo słabą. Ten mecz wygraliśmy 4:0, ale powinniśmy zakończyć go wynikiem dwucyfrowym. Motor wyszedł z honorem tylko dzięki bramkarce. To była Kasia – Mirosław Staniec, trener Górnika Łęczna opowiadał dziennikarzom "Rzeczpospolitej". Oprócz gry w tym klubie Katarzyna została powołana do reprezentacji Polski. – Byłem wtedy selekcjonerem kadry. Myślę, że przyłożyłem rękę też do jej rozwoju, bo zabrałem ją na mecze do Francji, gdzie została zauważona – opowiada Roman Jaszczak, prezes konińskiego klubu piłkarek "Medyk".
Zapewnia, że potrafił ułożyć sobie z nią relacje. W ten sposób Jaszczak odnosi się do słynnego konfliktu Katarzyny Kiedrzynek z trenerem reprezentacji biało-czerwonych w 2015 r. Bramkarka wycofała się wówczas z grania w narodowej drużynie. Wróciła po zmianie trenera. – Kasia jest uparta – śmieje się Jaszczak i dodaje: – Takie jednak charaktery odnoszą sukcesy. Piłka nożna nie jest dla grzecznych dziewczynek. Z pewnością inspiruje wiele dziewczyn.

Skok na głęboką wodę
Jesienią ubiegłego roku lifestylowy dodatek magazynu "L'Equipe" zaprosił na sesję zdjęciową bramkarzy Paris Saint-Germain. Polka pozowała na tle makiety boiska piłkarskiego w płaszczu Bossa, sukience z kolekcji Alexandra Wanga. Tymczasem wyjeżdżając z Polski w 2013 roku strasznie się bała nowego miejsca. Nie znała słowa po francusku.
Miała też być tylko "zapasową" bramkarką, ale oprócz wielkiego talentu wykazała się ogromną pracowitością. Treningi wypełniają większość jej dnia. W chwilach wolnych po prostu gra w wirtualny futbol w FIF-ę. Prowadzi dość ascetyczne życie, ale jak powtarza 25-latka przyjechała do Francji, aby trenować. Życie podporządkowała karierze. Na razie otacza ją miłość kibiców Paris Saint–Germain. Często po treningach, czy meczach czekają pod bramą stadionu na zawodniczki, a bramkarce z Polski śpiewają z francuskim akcentem: – "biało-czerwoni". PSG przedłużył jej kontrakt do 2018 r. Raczej nie musi martwić się o przyszłość. Ostatnie wyróżnienie, czyli trzecie miejsce w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarzy Zawodowych pokazuje jej pozycję w świecie kobiecego futbolu. W głosowaniu na najlepszą jedenastkę 2016 roku wzięło udział ponad 3000 zawodniczek z 47 państw.

Fanki, liderki i strzelające gole
Kiedrzynek ma w Polsce liczne grono fanek. – Lubię oglądać mecze z jej udziałem. Jest z pewnością motywującą osobą. Udowodniła też, że kobieta może zarabiać na życie grając w piłkę – opowiada Magda Goral, która była piłkarką, a teraz stała się lokalną liderką i przedsiębiorczynią w Lisewie k. Grudziądza. Czasem wraca na murawę pokopać piłkę. Podobnie, jak Karolina Szumska, która prezesuje warszawskiemu klubowi AKS Zły. – To jest z pewnością wzór zwłaszcza dla klubu jak nasz, który promuje hasła równościowe. Mam nadzieję, że któraś z naszych dziewczyn zrobi taką karierę – mówi Szumska. Z pewnością inspiruje takie osoby jak Żabka, czyli Kinga Gignal. – Kasia jest miła. Dobrze grała w meczu Polski z Finlandią. Ja wolę strzelać gole i być w ataku. Jak dorosnę, zdobędę Puchar Świata – zapewnia Żabka.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...