To nie jest po prostu nudny serial o naukowcu. "Geniusz" odsłania nieokiełznaną stronę Alberta Einsteina

Serial emitowany jest w każdą niedzielę o godzinie 21:30 na National Geographic.
Serial emitowany jest w każdą niedzielę o godzinie 21:30 na National Geographic. Fot. Kadr z serialu "Geniusz"
Coraz bardziej mroczne i niebezpieczne Niemcy lat 30., gorące romanse i erupcje emocji podczas rozwiązywania największych zagadek ludzkości. I aż trudno uwierzyć, że nowa produkcja National Geographic to serial o życiu naukowca. "Geniusz”, przybliżający widzom losy Alberta Einsteina, miał swoją premierę w niedzielę - i jest świetny!

Spodziewałam się dużo więcej stania przy tablicy i dyskutowania w szacownym gronie nad deterministyczną albo probabilistyczną interpretacją mechaniki kwantowej, a dużo mniej dramatycznych zwrotów akcji, ucieczek w ostatniej chwili i damsko-męskich napięć. Tymczasem "Geniusz" to serial dla każdego, i zainteresowanego nauką, i spragnionego wiedzy na temat codziennego życia jednego z największych geniuszy w historii, i połykacza sensacyjnych opowiastek.



O tym, że nie będzie to serialowy panegiryk, ale historia o człowieku z krwi i kości, świadczy już pierwsza scena z Einsteinem - zastajemy go akurat w chwili, gdy oddaje się rozpuście ze swoją śliczną asystentką, kiedy jego żony nie ma akurat w pobliżu. Od razu staje się jasne, że ten Einstein nie jest aniołem i prócz pięknego umysłu posiada jeszcze całą paletę cech nieco mniej godnych pochwały.
W serialu zobaczymy w zasadzie dwóch Einsteinów - młodego i starszego. Ten pierwszy okaże się być niepokornym, rozgorączkowanym studentem, który za nic w świecie nie chce klepać na głos formułek i z chęcią udowadnia swoim nauczycielom, jak ograniczony jest zasób ich wiedzy. Jego kreatywność i sposób myślenia nie mieszczący się w żadnych standardach uderza w mur pruskiego systemu edukacji - i choć wiadomo, że ostatecznie zwycięsko wyjdzie na tym Einstein, to jako młody, nierozumiany przez innych człowiek lekko nie ma.

W rolę młodego Einsteina wcielił się Johnny Flynn i wypada w tym koncertowo. Być może z czasem proporcje się zmienią, ale w pierwszym odcinku to właśnie sceny z młodości geniusza są bardziej dynamiczne, mniej jednoznaczne i przez to ciekawsze.

Einstein w starszym wieku, ten z charakterystycznym nieładem na głowie, też ma sporo powodów do zmartwień. Partia Adolfa Hitlera rośnie w siłę, narastają nastroje antyżydowskie, zamordowany zostaje przyjaciel naukowca.Życie Einsteina też jest w niebezpieczeństwie i on również wkrótce będzie musiał podjąć decyzję, która zaważy o jego losie. Jednocześnie odzywa się duch z przeszłości, którego naukowiec chyba wolałby nie słyszeć. W roli Einsteina w średnim wieku występuje fantastyczny Geoffrey Rush, zdobywca Oscara za rolę w "Blasku", znany też między innymi z "Jak zostać królem", "Konesera" i "Piratów z Karaibów".
Ponieważ mimo wszystko jest to serial o naukowcu, muszą znaleźć się w nim też sceny, w których Einstein zaczyna pokrętnymi ścieżkami dochodzić do swoich największych teorii. Spór o to, czy - jak chciał Newton - czas jest absolutny, czy też, do jakiego wniosku doszedł Einstein, nie jest on odporny na zasadę względności, jest wprowadzany w jak najbardziej przystępny i obrazowy sposób.

Jest to kolejna po "Pięknym umyśle", "Teorii wszystkiego" czy "Grze tajemnic" próba przeniesienia historii życia wielkiego naukowca na ekran i jak na razie trzeba przyznać, że udana. Serial powstał na podstawie biografii autorstwa Waltera Isaacsona pt. "Einstein. Jego życie, jego wszechświat”. Planowane są też dalsze sezony "Geniusza", które będą pokazywać losy kolejnych wielkich naukowców.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...