Nowa wersja kontrowersyjnej odżywki do paznokci zamknie usta nawet najbardziej zagorzałym hejterkom

Eveline 8w1 w wersji standardowej i sensitive fot. Maciej Stanik
Trudno znaleźć dziewczynę, która nie używała nigdy Nail Therapy 8w1. Ponieważ kultowa odżywka wyratowała z opresji i nasze, kolektywne, redakcyjne paznokcie, do wypróbowania nowej wersji podeszłyśmy z odrobiną dziecinnej ekscytacji. Przede wszystkim miałyśmy przetestować czy odżywka spodoba się dziewczynom, które narzekały na standardową wersję.

Aż 60% Polek nie używa kosmetyków do pielęgnacji ciała. Co innego paznokcie. Obserwując niesłabnącą popularność hybryd i (o zgrozo!) tipsów, trudno się dziwić rozbudowanym na forach urodowych wątkom, dotyczącym preparatów wzmacniających płytkę paznokcia.


Etykietki obiecują cuda na kiju – najnowsze odkrycia amerykańskich naukowców, nanotechnologię, komórki macierzyste i ekstrakt z rzadkiej rośliny z Tybetu. I to wszystko za jedyne 5,99 zł.

Większość kobiet doświadczonych nietrafionymi zakupami w drogeriach nauczyła się z dystansem podchodzić do kwiecistych opisów składów i obietnic składanych w reklamach. Co innego, kiedy kosmetyk poleca nam koleżanka. Kupujemy w ciemno, nawet jeśli zapach, opakowanie i cena budzą wątpliwości. Nie obchodzi nas czy w środku są sfermentowane mrówki, róża damasceńska czy szczypta piachu z plaży w Ustce. Ważne, żeby działało.

Odżywki Eveline bestsellerem kosmetycznym stały się właśnie dzięki poczcie pantoflowej. Sama kupiłam Nail Therapy 8w1 po tym, jak opowiedziała mi o niej koleżanka, a potem poleciłam odżywkę siostrze. Testowanie nowej wersji u osób, które są zadowolone ze starej nie miało większego sensu, znalazłyśmy więc znajome u których klasyczna wersja odżywki Eveline nie sprawdziła się właśnie ze względu na uczulenie lub bardzo zniszczoną płytkę paznokcia.
Nail Therapy 8w1 Sensitive w przeciwieństwie do poprzedniczki, nie zawiera formaldehydu, substancji chemicznej, która zapewnia spektakularny efekt utwardzenia, ale uczula niektóre kobiety. Cykl malowania odżywką wydłużył się w stosunku do klasycznej wersji z 3 do 5 dni – codziennie dodaje się jedną warstwę, żeby potem zmyć ją zmywaczem i zacząć od początku. Ponieważ substancje aktywne zawarte w nowej odżywce są łagodne, nie trzeba robić przerwy w stosowaniu preparatu.

Na pierwszy ogień testów idzie Aga, miłośniczka hybrydowych wzorków. Jej naturalne paznokcie po wielomiesięcznym maratonie pod lakierem hybrydowym były bardzo delikatne. Za delikatne na Nail Therapy 8w1, do którego się zraziła, mimo że zanim zaczęła robić paznokcie hybrydowe była fanką kosmetyku.

– Wiem, że hybryda do najzdrowszych nie należy, ale od malowania paznokci dostaję szału, suszysz i suszysz, a zawsze o coś i tak zahaczysz. No ale wiadomo, że kiedyś płytka musi odpoczywać – opowiada.

W przerwach od manicure'u hybrydowego stosowała odżywkę z apteki z dodatkiem ziół. Aga przyznaje, że była delikatna, ale nie widziała większych efektów. Utwardzała na moment płytkę, ale po zmyciu ta znów była wrażliwa. Miała wrażenie, że paznokcie regenerują się, ale raczej własnym tempem, a nie dzięki odżywce. Pierwsze efekty testowanej Nail Therapy 8w1 Sensitive zauważyła po dwóch tygodniach stosowania.

– Paznokcie stały się gładkie i twarde. Myślałam, że czeka mnie teraz kilka miesięcy ze zwykłymi lakierami, a tu niespodzianka. To będzie moja najkrótsza w życiu przerwa od hybrydy. Z kosmetykami jest trochę tak, że czasem wypatrujesz efektów w takim skupieniu, że już nie wiesz czy coś się rzeczywiście zmieniło, czy po prostu tak długo patrzyłaś się te połamane paznokcie albo popękane naczynka, że zaczęłaś dostrzegać poprawę. Tutaj efekt jest ewidentny, a mam już spore porównanie – kwituje Aga.
Olę poprosiłam o przetestowanie odżywki, ponieważ pamiętałam jak zanudzała mnie mrożącą krew w żyłach opowieścią, jak to odkryła, że jest uczulona na formaldehyd przy okazji stosowania 8w1. W wersji Nail Therapy Sensitive został on zastąpiony naturalnym aldehydem. Ola trochę się obawiała, że nawet organiczny odpowiednik substancji podrażni jej paznokcie, ale nic takiego się nie stało. Na pełen efekt czekała cztery tygodnie.

– Mogłabym przestać stosować odżywkę po tym miesiącu, bo nie miałam swoim wcześniej łamliwym paznokciom nic do zarzucenia, ale polubiłam rozjaśniający efekt. Szczerze powiedziawszy lakiery w podobnym odcieniu kojarzyły mi się z tandetą, chyba za sprawą lekko opalizujących lakierów do niemodnego już frencza. Do tego odżywka schnie szybciej, niż zwyczajne lakiery, więc pomalowanie paznokci trwa dosłownie 5 minut. No i nie wysusza skórek, jak poprzedniczka – komentuje Ola.

Pytam, czy poleciłaby odżywkę znajomym. Śmieje się, że już to nawet zrobiła, bo pamiętała, której z koleżanek też nie pasował poprzedni produkt Eveline. Najwyraźniej poczta pantoflowa zadziała na korzyść marki i w tym przypadku.
Nie wszystkie kobiety marzą o osiągnięciu reklamowego ideału, każda natomiast chciałaby wyglądać trochę lepiej, niż wygląda. Najlepiej nie pakując w to dużo czasu i wielkich pieniędzy. Eveline nie bez przyczyny stało się liderem w sprzedaży odżywek do paznokci – ich produkt spełniała trio wymaganych od kosmetyku idealnego – szybko i niedrogo wzmacniała paznokcie i przyspieszała ich wzrost. Teraz marka ma szanse zdobyć nową, dotychczas oporną grupę wyznawczyń. Wypadałoby też wspomnieć o cenie Nail Therapy 8w1 Sensitive. Ta, jak to w przypadku Eveline, jest przystępna – 12,95 zł

Materiał powstał we współpracy z Eveline Cosmetics

Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...