To się prezesowi nie spodoba. Ringier Axel Springer wyprzedził "repolonizację mediów" dokupując brakujące udziały Onetu

Mark Dekan, szef Ringier Axel Springer wyprzedził ewentualną repolonizację Onetu.
Mark Dekan, szef Ringier Axel Springer wyprzedził ewentualną repolonizację Onetu. Media Impact Polska / YouTube.com
Politycy PiS tyle opowiadali o repolonizacji mediów, a właśnie przegapili niezwykłą okazję. W rękach Scrips Network, amerykańskiego właściciela TVN wciąż pozostawał pakiet 25 proc udziałów portalu Onet. Czyszcząc strukturę polskich spółek Amerykanie zdecydowali się na ich sprzedaż. Z opcji szybciutko skorzystał Ringier Axel Springer, który jest już 100-procentowym właścicielem jednego z największych polskich portali.

Mark Dekan wyjątkowo nielubiany w PiS szef szwajcarsko-niemieckiego wydawcy (m.in. dziannika Fakt i portalu Onet) odniósł ważny sukces, o krok wyprzedzając zapowiadaną repolonizację mediów w Polsce. Kierowany przez niego Ringier Axel Springer Media AG stał się właśnie jedynym właścicielem Onetu, dokupując brakujące 25 proc udziałów w internetowym biznesie.



O transakcji donosi serwis Wirtualnemedia.pl. To zakończenie interesów Ringier Axel Springer sprzed lat. Przypomnijmy, że czerwcu 2012 roku kupił od TVN, 75 procent udziałów w Onecie płacąc za 960 mln zł. Pozostały pakiet wciąż pozostawał w rękach dawnych właścicieli. Następnie wraz z ich biznesem telewizyjnym wpadł w ręce amerykanom ze Scripps Networks Interactive.

Teraz obie firmy dogadały się i to ponad głowami rządzących polityków, którzy właśnie zaczęli mówić o konieczności ograniczania działalności zwłaszcza niemieckich wydawców na polskim rynku. Pisaliśmy, o tym, że do repolonizacji mediów miały być użyte pieniądze zgromadzone w spółkach kontrolowanych przez państwo. Plotkowano o poufnych negocjacjach z wydawcą prasy lokalnej grupy Polska Presse. 25 procent udziałów w Onecie na pewno byłoby cennym nabytkiem. Sprzedaż tej części biznesu, opcje transakcji, warunki finansowe itd regulowało wprawdzie osobne porozumienie, ale wiedząc o przygotowywanej transakcji na pewno politycy PiS wtrąciliby się do biznesu.

Mark Dekan stał się obiektem ataków prorządowych mediów, po tym jak opublikował list do pracowników spółek w Polsce odnoszący się do politycznego zwycięstwa Donalda Tuska w Brukseli. "Razem z Tuskiem wygrali Polacy – wszyscy ci, którzy są dumni z przynależności do Unii Europejskiej. (...) obok Jarosława Kaczyńskiego znalazała się dobra reputacja Polski jako rzetelnego partnera w UE. (...) większość naszych czytelników i użytkowników należy do tej miażdżącej większości, która popiera członkostwo Polski w UE. Podpowiedzmy im co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu" - napisał wówczas Ringier Axel Springer. I od razu stał się bohaterem materiału w Wiadomościach, które zarzuciły mu, że instruuje dziennikarzy jak mają pisać.

Choćby Fakt wali w polityków jak w bęben, wyciągając afery z Misiewiczem, grzejąc kompromitującymi wypadkami rządowych limuzyn. Zamieszcza na okładkach zdjęcia minister edukacji Anny Zalewskiej z rozdziawioną buzią, recenzując jej reformę szkół tytułami "kłamie", "obłuda", "hipokryzja".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...