Rutkowski: "Gdy polska kobieta sama przylatuje do Egiptu, to rezydenci przekazują sobie, że mają tzw. łup do zrobienia"

Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Mogło dojść do zbiorowego gwałtu; rezydent ma zadrapania na twarzy i rękach; a Magdalena Żuk wcale nie wypadła z trzeciego piętra szpitala. Krzysztof Rutkowski, który zajmuje się sprawą Polki, która w ostatnią niedzielę zginęła w Egipcie, w rozmowie z naTemat mówi o nieujawnianych dotąd szczegółach sprawy.

Jest głośna sprawa śmierci i od razu pojawia się Krzysztof Rutkowski. Rodzina Magdy poprosiła Pana o pomoc?



Tak, wczoraj rodzina zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc. Skontaktowała się ze mną osoba z kręgu przyjaciół pani Magdy. Przekazałem jej informację, że mogę działać tylko i wyłącznie na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez rodzinę.

Jedna z hipotez głosi, że kobieta mogła mieć problemy psychiczne. Spotkał się Pan już z rodziną, co Pan od nich usłyszał?


Mogło dojść też do załamania psychicznego w wyniku traumatycznego przeżycia w Egipcie. Trzeba wziąć pod uwagę, że w rodzinie pani Magdy nikt nie leczył się psychiatrycznie. Sama 27-latka była normalną, zdrową, wysportowaną dziewczyną. W związku z powyższym jakiekolwiek spekulacje na temat choroby psychicznej, to absolutna bzdura.

Ważnym świadkiem w sprawie jest partner Magdy. Jak Pan ocenia jego zachowanie?

Dziwię się, że upublicznił nagranie. Po co to zrobił? Dla mnie to irracjonalne zachowanie. Poza tym, partner pani Magdy do tej pory nawet telefonicznie ze mną nie rozmawiał. Unika kontaktu i to też nie jest normalne.

Do jakich ustaleń doszła policja w Egipcie?


Policja w Egipcie jest mocno sparaliżowana zachowaniami ze strony tzw. rezydentów, którzy mają powiązania i układy. Policjanci nawet nie są w stanie wszystkich przesłuchać. Policja bierze pod uwagę jeden wariant – samobójstwo.

Rezydent budzi Pana podejrzenia?


Rozmawiałem z rezydentem, który jest bardzo wystraszony. On słyszał o naszych działaniach również na terenie Egiptu. Rutkowski dla nich jest pewnego rodzaju postrachem. Nie chcę nikogo oskarżać, niemniej na jego twarzy i rękach są ślady zadrapań.


Kiedy ciało zostanie przetransportowane do Polski?


Myślę, że z początkiem przyszłego tygodnia.

Co Pana zdaniem stało się tej feralnej nocy?


Mogło dojść do pobicia, gwałtu, nawet do gwałtu zbiorowego. Zachowanie Magdy mogło być spowodowane takim właśnie przeżyciem.

"Tak poważne obrażenia nie powinny wystąpić u wysportowanej osoby po upadku z drugiego piętra" – powiedział Pan dziennikarzom. Co Pan miał na myśli, dopuszcza Pan udział osób trzecich?


Magda była tancerką. Miała mocno wysportowane uda. Mało tego, informacje podane w mediach, że wyskoczyła z trzeciego czy drugiego piętra są błędne. Z informacji, które my uzyskaliśmy, było to pierwsze piętro i wyskoczyła na trawę. Proszę mi powiedzieć, czy ktoś skacząc z pierwszego piętra ma tak mocne obrażenia wewnętrzne?

Podobno zgłaszają się do Pana kobiety, które miały podobne doświadczenia podczas wakacji w Egipcie. Co mówią? Pomagają w śledztwie?


Tych kobiet zgłasza się bardzo wiele. Sądzę, że Magda stanie się ikoną osoby, która poświęciła swoje życie, by pokazać prawdę o Egipcie, o krajach arabskich. Gdy polska kobieta sama przylatuje do Egiptu, to rezydenci przekazują sobie, że mają tzw. "łup do zrobienia". Dostajemy wiele informacji, że w Egipcie do drinków podawane są tabletki odurzające. Objawy, które miała Magda potwierdzają się u osób, które wcześniej tam były i zasmakowały przyjemności wypicia drinka od Egipcjanina.

Jak długo może trwać takie śledztwo?


Myślę, że 2-3 tygodnie nam wystarczą.

O sprawę Magdaleny Żuk zapytaliśmy także specjalistów:

Jerzy Pobocha
dr n. med psychiatra i biegły sądowy w sprawach o morderstwo

Hipotezy w tej sprawie mogą być różne. Ale raczej tę o schizofrenii należy odrzucić. Jeśli rodzina tłumaczy, że Magdalena Żuk była osobą pogodną, zdrową, to ryzyko wystąpienia schizofrenii jest niewielkie. Przy tej chorobie już dużo wcześniej zauważamy pewne objawy. W związku z tym sądzę, że była to najprawdopodobniej jakaś ostra przyczyna, czyli zdarzenie typu gwałt, czy np. jakieś powikłania polekowe, ponarkotyczne.

prof. dr hab. Piotr Girdwoyń
kryminolog z Uniwersytetu Warszawskiego

Do końca nie wiemy np., jak wygląda protokół sekcji zwłok, a to podstawowa kwestia. Dopóki zwłoki nie wrócą do Polski, nie ma co spekulować. Sprawa jest niewątpliwie dość tajemnicza, sądząc po tych nagraniach opublikowanych w sieci. By ją rzetelnie wyjaśnić, to przede wszystkim trzeba sprowadzić zwłoki do kraju, poddać je oględzinom, sekcji i uzyskać opinię medyka sądowego, co do tego, jaka była przyczyna śmierci. Dopiero na tej podstawie uzyska się informacje, które pozwolą dalej prowadzić postępowanie. Ta sekcja pozwoli także na odpowiedź na pytanie, czy np. w ciele tej osoby znajdują się jakieś ślady substancji psychoaktywnych. Jest podejrzenie, że ktoś mógł jej coś podać, czy ona sama coś zażyła. Trzeba sprawdzić, czy miała kontakt z lekami, narkotykami, alkoholem. Ważne jest także, by ustalić, czy są jakieś obrażenia, w szczególności świadczące o tym, że mogła być wiązana, przetrzymywana. Poza tym należy sprawdzić, czy są na jej ciele ślady ewentualnego przestępstwa seksualnego.

O tym, co już wiadomo
Krzysztof Rutkowski poinformował dziś rano w rozmowie z Radiem Zet, że dotarł do raportu medycznego, który sporządzono w Egipcie. – Wynika z niego, że w ciele Magdaleny Żuk doszło do niewydolności nerek oraz zatoru płucnego, który był efektem wypadnięcia z okna z drugiego piętra szpitala w Hurghadzie – powiedział Rutkowski. Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura w Jeleniej Górze. Według wstępnych założeń doszło do zabójstwa, choć prokurator Marek Gorzkowicz nie wyklucza, że w trakcie postępowania może dojść do zmiany kwalifikacji prawnej czynu.
W ostatnią środę media obiegła przykra informacja o śmierci 27-letniej Magdaleny Żuk, która wybrała się w samotną podróż do Egiptu. Dziewczynie miał towarzyszyć partner, ale okazało się, że jego paszport stracił ważność. Dziennikarze opisywali, że rodzinie trudno było się skontaktować z Magdą. Jeśli już to robiła, to za pośrednictwem telefonu rezydenta biura podróży.

Partner Magdy upublicznił 14-minutowe nagranie rozmowy. Markus pyta 27-latkę o to, co się stało. Kobietę ledwo można zrozumieć, ale słychać dokładnie, jak mówi: "Zabierz mnie stąd, proszę...". Kolejnego dnia Magda trafiła do szpitala. – Lekarz nam powiedział, że wyskoczyła i bardzo się połamała. Ale jedni mówią, że z drugiego piętra, inni, że z trzeciego. Nigdy nie miała problemów psychicznych. Być może ktoś ją wyrzucił z okna – tłumaczy "Wirtualnej Polsce" siostra Magdy, Małgorzata.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...