Paradowania w słuchawkach się nie wstydzą, a aparatu słuchowego już tak. Coraz więcej Polaków ma problemy ze słuchem

Jeśli często słuchasz głośnej muzyki przez słuchawki, możesz mieć problemy ze słuchem.
Jeśli często słuchasz głośnej muzyki przez słuchawki, możesz mieć problemy ze słuchem. Prawo autorskie: xixinxing / 123RF Zdjęcie Seryjne
W Polsce kłopoty ze słuchem ma 6 mln osób. Wszystkiemu winny tzw. hałas środowiskowy , na który narażonych jest nawet 70 proc. Polaków. Źle słyszą nie tylko seniorzy, ale też dzieci i młode osoby. Niestety większość, mimo że powinna nie chce nosić aparatu słuchowego.Uważają, że to wstydliwe. Tymczasem narażają się na pogłębienie niedosłuchu oraz wykluczenie zawodowe i społeczne.

Jak tłumaczył prof. Andrzej Obrębowski z Katedry i Kliniki Foniatrii i Audiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podczas debaty Rynku Zdrowia pt. "Niedosłuch w XXI wieku - problem cywilizacyjny i społeczny", za wzrost ilości osób z zaburzeniami słuchu odpowiada m.in. starzenie się społeczeństwa, wzrost zachorowań na cukrzycę i nadciśnienie, a nawet nadużywanie antybiotyków.



Niezdrowe słuchawki
Jest jeszcze jeden "winowajca" - słuchawki duszne. Profesor zaznacza, że to właśnie słuchanie głośnej muzyki przez słuchawki doprowadza do narastania problemów ze słuchem u młodych ludzi i dzieci.
Prof. Andrzej Obrębowski
Katedra i Klinika Foniatrii i Audiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu

Dzieci, które mają problemy ze słuchem mogą gorzej się rozwijać, mieć problemy z nauką i komunikacją z otoczeniem. Problem niedosłuch u dzieci pogłębia się tak bardzo, że w niedalekiej przyszłości aparat słuchowy będzie nosiło tyle samo uczniów, co dziś okulary.

Specjaliści szacują, że problemy ze słuchem ma teraz ok. 20 proc. dzieci i młodzieży.

Część dzieci problemy ze słuchem ma od urodzenia. Możemy te problemy wyłapać dlatego, że m.in. dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, mamy w Polsce świetny program badań przesiewowych słuchu u noworodków.

Jednak specjaliści podczas debaty podkreślali, że dobry wynik badania przesiewowego, nie gwarantuje że dziecko nie będzie miało później problemów ze słuchem. U 3,5 proc. noworodków istnieje ryzyko, że słuch pogorszy się z powodu niskiej masy urodzeniowej lub wdrażanego zaraz po urodzeniu leczenia.

Ważny jest czas
Grażyna Greczka z Biura Koordynatora Badań Przesiewowych Słuchu u Noworodków podkreślała, że w przypadku noworodków czas kiedy rozpocznie się leczenie niedosłuchu jest kluczowy.

– Tylko rozpoczęcie leczenia do 6. miesiąca życia daje szansę na prawidłowy rozwój słuchu i mowy – uważa Grażyna Greczka.

Po tym czasie leczenie nie daje już tak dobrych rezultatów i dzieci nie są w stanie normalnie funkcjonować. Bywa, że potrzebne jest wszczepienie implantu ślimakowego.

Problemy ze słuchem pojawiają się również u starszych dzieci. Sprawdzanie słuchu jest wykonywane dopiero u 6-latków podczas bilansu. Jednak prowadzone jest w sposób niedoskonały, bo tylko metodą szeptu. Specjaliści uważają, że należałoby tu włączyć badanie audiometryczne.

To żaden wstyd. Aparat jak biżuteria
O ile o leczeniu niedosłuchu u dzieci decydują rodzice i raczej nie mają problemu z zakupem dziecku aparatu słuchowego, jeśli taki jest konieczny, to już osoby dorosłe, które same decydują kiedy ten niedosłuch zaczną leczyć, czekają do ostatniej chwili. Lęk i wstyd przed noszeniem aparatu powoduje, że po aparat sięgają dopiero ci, którzy mają przez niedosłuch problemy ze zwykłym, codziennym funkcjonowaniem. Takie osoby mają już problemy z rozumieniem mowy.

Prof. Edward Hojan, członek Rady Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, uważa że dzięki postępowi technologicznemu aparaty są coraz mniej widoczne, coraz mniejsze i coraz bardziej doskonałe, dlatego nie ma się czego wstydzić i jeśli aparat jest potrzebny to nie warto narażać swojego zdrowia na szwank z powodu bezpodstawnych leków i wstydu.
Prof. Edward Hojan
Członek Rady Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Założenie aparatu dopiero przy głębokim niedosłuchu często nie przynosi oczekiwanej poprawy. Decyzja podjęta na wczesnym etapie choroby, poprawia ogólne funkcjonowanie, relacje w pracy i z rodziną, a także kondycję psychiczną. Wiele osób z nieleczonym niedosłuchem boryka się z depresją.

Warto więc zwrócić uwagę na naszych rodziców i dziadków. Ich słuch pogarsza się dość niezauważalnie, z roku na rok potrafią słyszeć coraz gorzej. Sami często nie zauważają tego. Problem wyłapują bliscy, których osoba starsza często zaczyna prosić o powtórzenie wypowiedzi. Wśród osób po 60. roku życia na niedosłuch cierpi aż 70 proc. seniorów.

Częściowa refundacja
Starsze osoby, oprócz stygmatyzacji z powodu noszenia aparatu słuchowego, obawiają się też że zwyczajnie nie będzie ich stać na takie urządzenie. Jednak sytuacja nie jest taka zła, ponieważ NFZ częściowo refunduje zakup aparatu słuchowego. Dotyczy to osób, u których niedosłuch przekroczy wartość 40 decybeli, a u dzieci - 30 decybeli.

NFZ dopłaca do dwóch aparatów, jeśli niedosłuch jest obustronny. W przypadku osób dorosłych refundacja NFZ wynosi 1,4 tys. zł, u dzieci dzieci 2 tys. zł. Dzieciom refundowany aparat przysługuje raz na trzy lata, dorosłym powyżej 26. roku życia - raz na 5 lat.

Wsparcie NFZ jest bardzo ważne, bo wydatek z tytułu zakupu aparatu słuchowego, to kwota rzędu kilkuset złotych do nawet 10 tys. zł. Według specjalistów, z dofinansowania NFZ przy zakupie aparatu słuchowego korzysta prawie 80 proc., które kupują to urządzenie.

Tu nie warto oszczędzać i kupować urządzenia z niesprawdzonego źródła. Ponieważ wiele osób potrzebuje aparatu słuchowego, na rynku pojawiło się wielu oszustów, którzy sprzedają urządzenia bardzo niskiej jakości, często wzmacniacze, a nie aparaty słuchowe. Oczywiście o doborze tego odpowiedniego, dla danej osoby, nie ma tu mowy. Takie nieprofesjonalne urządzenie może jeszcze pogłębić problemy ze słuchem.

Musi być szeroki wybór
Uczestnicy debaty zwracali też uwagę na niebezpieczeństwa jakie niosą, proponowane przez resort zdrowia, rozwiązania dotyczące refundacji wyrobów medycznych. Zdaniem specjalistów, wprowadzenie takich samych zasad, jak w przypadku leków, może przyczynić się do ograniczenia wyboru wśród aparatów słuchowych. Obecnie specjalista, może dobrać unikalne urządzenie, spośród bardzo wielu oferowanych przez rożnych producentów. Po zmianie prawa, ten wybór byłby bardzo zawężony.

Noszenie aparatu słuchowego to naprawdę nic wstydliwego. Producenci prześcigają się w produkcji takich, których prawie nie widać albo nawet takich, które przypominają biżuterię. Większym problemem niż widoczny aparat jest raczej brak kontaktu z najbliższymi i proszenie wszystkich o powtórzenie słów. Nie mówiąc już o tym, że praca dla osoby z nieleczonym niedosłuchem jest bardzo trudna, a po jakimś czasie niemożliwa.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...