Lidl zrobił Tydzień Polski, a w promocji? Coś, co denerwuje patriotów: woda "francuskiego" producenta i "duńskie" piwo

"Tydzień Polski" w Lidlu, a na półkach produkty  firm należących do zagranicznych korporacji. Pseudopatriotyzm - ocenili eksperci.
"Tydzień Polski" w Lidlu, a na półkach produkty firm należących do zagranicznych korporacji. Pseudopatriotyzm - ocenili eksperci. fot. Maciej Kuroń / Agencja Gazeta
Czym słynie Polska i jakie z naszych specjałów warto promować? Wódka i kiełbasa – to mogą być pierwsze skojarzenia. Ale naprawdę, wymieniać można długo: ekskluzywna dziczyzna, pasztety i galarety, sandacze, szczupaki i pstrągi, genialne twarogi i sery, choćby korycińskie. Wśród słodyczy zaś sękacze i pierniki.

Tymczasem według Lidla, który właśnie startuje z "Tygodniem Polskim", flagowe produkty są nieco inne. Niektórzy już punktują, że sporo w nich takich, które może i są znane oraz dobre, ale niekoniecznie tak polskie, jak się je pokazuje.

"Polska jest wielka i ma swoje wielkie polskie marki. Marki, które są tak dobre, bo stoi za nimi tradycja i doświadczenie, a ich największą siłą jest jakość. Dlatego w Lidlu znajdziesz je teraz w supercenach w ramach Tygodnia Polskich Marek" – słyszymy w reklamie sieci Lidl. Za przykłady posłużyły woda mineralna oraz kurczak z Podlasia.

Zakupowi patrioci już zatrzęśli się z oburzenia. Aplikacja Pola (z kodu kreskowego odszyfrowuje dane producenta) natychmiast wychwyci, że za popularną i promowaną w Lidlu wodą Żywiec stoi wywodząca się z Francji firma Danone. Sama woda jest produkowana w Polsce, lecz za posiadanie zagranicznego właściciela patriotyczna aplikacja przyznaje produktowi 55 punktów na 100 możliwych.

Według Piotra Trudnowskiego z Klubu Jagiellońskiego (to w nim wymyślono aplikację Pola) promocja o takim tytule to gruba przesada.
Piotr Trudnowski
członek zarządu Klubu Jagiellońskiego

Zrozumiałe, że w chwili renesansu patriotyzmu gospodarczego w Polsce zagraniczna sieć próbuje „ogrzać się” w cieple tego trendu. Nie ulega wątpliwości, że kampania może kolejny raz wprowadzić wielu konsumentów w błąd, reklamując cały szereg produktów zagranicznych, globalnych koncernów jako „polskie marki”. Czytaj więcej

Klub od dawna walczy z "gospodarczym pseudopatriotyzmem", który polega na podszywaniu się zagranicznych marek pod "modę na polskość". Teraz domaga się interwencji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Urząd kilka miesięcy temu doprowadził do zaprzestania analogicznego wprowadzania konsumentów w błąd przez należącą do tego samego niemieckiego właściciela sieć Kaufland.
Pola bezwzględna
Jak punktują analitycy Klubu Jagiellońskiego, w tej samej promocji w Lidlu za polskie marki słodyczy uznano Ptasie Mleczko i czekoladę Wedla. Firma należy do korporacji Lotte o japońskim rodowodzie (w aplikacji Pola również 55 punktów za zerowy udział polskiego kapitału). Z kolei producentem batonika Prince Polo jest Mondolez Polska, firma kontrolowana przez Kraft Foods. Lepiej wypadają Michałki od Wawela: tu punktów jest już 81, bo wśród akcjonariuszy notowanej na giełdzie spółki jest mniejszościowy, ale istotny udział polskiego kapitału na poziomie 48 proc. Na dziale mięsnym wyniki są podobne: 55 punktów otrzymują marka Sokołów kontrolowana przez duński koncern Danish Crown (znów 0 proc. polskiego kapitału) oraz marka Krakus kontrolowana przez firmę Animex, należącą oczywiście do światowego giganta Smithfield Foods.

Dlaczego te punkty za pochodzenie są tak drobiazgowo liczone? Badania pokazują, że Polacy chcą wspierać polską gospodarkę, kupując polskie produkty. Pytani jednak o najpopularniejsze z wybieranych marek, wymieniają te wiele lat temu sprzedane międzynarodowym koncernom. One z kolei cały czas chętnie w swoich przekazach reklamowych odwołują się do polskiej tradycji produktu. Pola powstała, by konsumenci mogli w prosty sposób pozyskać wiarygodne informacje i na tej podstawie podejmować samodzielne decyzję.

"Są kojarzone z polskością"
Sieć Lidl widzi sprawę inaczej. – Podczas obecnie trwającego Tygodnia Polskich Marek naszym klientom oferujemy szeroki asortyment produktów, które powszechnie kojarzone są z polskością oraz które zostały wyprodukowane w Polsce – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, PR Manager Lidl Polska. podkreśla, że wśród promowanych towarów znajdują się również Henryk Kania, Piątnica, Sierpc, Bakoma, Mlekpol, Tymbark czy Herbapol.

– Cenimy sobie polskie produkty i dążymy do promocji ich spożycia. Chcielibyśmy podkreślić, że ponad 70 proc. obrotu firmy stanowią produkty od polskich dostawców  – dodaje.

Dalej wylicza, że ponad 50 artykułów marek własnych dostępnych w sklepach Lidl oznaczonych jest godłem „Teraz Polska”. Pod marką „Rzeźnik” Lidl oferuje oferujemy świeże mięso w 100 proc. pochodzące od polskich dostawców, mówi o tym oznaczenie „polski chów, polska produkcja”.

To prawda jednak tożsamość wielu dostawców ukrywana jest pod etykietą marki własnej sieci sklepów. Niekiedy znajduje się na nich jedynie dopisek "wyprodukowane dla Lidl Polska". Trudno nie wspomnieć, że Lidl popadł niedawno w konflikt ze znaną polską marką. Zbigniew Grycan (ten od lodów Grycan) poczuł się urażony, kiedy po rozpoczęciu współpracy z Lidlem, sklep wstawił na sąsiednie półki bliźniaczo podobne lody Ballino. Tańsze od oryginału, a robił je mniej znany producent. Sprawa znalazła epilog w sądzie, który zakazał ich sprzedaży. Następnie Grycan i Lidl podpisali ugodę, na mocy której oprotestowany towar będzie sprzedawany, ale w zmienionych opakowaniach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...