"Poczułem uderzenie w twarz". Szef warszawskiego klubu "Gazety Polskiej" oskarża Obywateli RP, a ci odpowiadają

Białe róże - mową nienawiści? W prawicowych mediach nie ma o zadziwiającej wypowiedzi prezesa. W nich opisuje się zajście z byłym opozycjonistą.
Białe róże - mową nienawiści? W prawicowych mediach nie ma o zadziwiającej wypowiedzi prezesa. W nich opisuje się zajście z byłym opozycjonistą. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński zadziwił swoimi słowami na wczorajszej 85. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Mówił o białych różach, które nieśli kontrmanifestanci, że to język nienawiści i głupoty. Internet kpi z prezesa PiS, ale nie prawicowe media. One skupiają się na informacji, że w trakcie miesięcznicy miał zostać pobity Adam Borowski – w czasach PRL działacz opozycji, dziś szef stołecznego klubu "Gazety Polskiej".

Większość prawicowych mediów milczy o słynnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o białych różach. One skupiają się na tym, co stało się już po obchodach 85. miesięcznicy. W pierwszych alarmujących doniesieniach informowano o pobiciu prawicowego działacza.
Później informacje zostały uściślone. "Adam Borowski, legendarny opozycjonista, a obecnie szef warszawskiego Klubu 'Gazety Polskiej', został napadnięty i uderzony w twarz" – pisze portal niezalezna.pl. Sam Borowski zrelacjonował zajście ze swojej perspektywy. Tłumaczył portalowi, że część "tak zwanych" Obywateli RP wmieszało się w Marsz Pamięci, który szedł z Archikatedry na Krakowskie Przedmieście. Oczywiście zachowywali się "skandalicznie, machając różami i wrzeszcząc". – Bez żadnego szacunku – podkreślał Borowski. Jak mówił, podczas marszu poczuł, że jest ciągnięty za marynarkę. Wyrwał się i odepchnął nieznajomego. Gdy inni uczestnicy marszu ruszyli Borowskiemu z pomocą, napastnik wycofał się i schował za transparentem. – A po chwili poczułem uderzenie w twarz – twierdzi. Borowskiemu udało się zatrzymać napastnika i oddać policji.

Obywatele RP odpowiedzieli na oskarżenia. Opublikowali zdjęcie mężczyzny. Widać jak wynoszony jest przez policję. – Poznajcie Tadeusza – podpisali pod zdjęciem. Kpią, że stanowił tak wielkie zagrożenie dla PiS-u, że przebywa na komendzie przy ul. Wilczej.
Obywatele RP domagają się wypuszczenia zatrzymanego. Prokuratura natomiast zapowiada, że dziś mężczyzna usłyszy zarzuty.

Źródło: niezalezna.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...