"Powtarzam naszym prezesom, Polska to nie tylko zasoby taniej siły roboczej. Francuz tłumaczy aferę ws. sankcji

Alain Kai
Alain Kai materiały prasowe
Nie będzie żadnych sankcji na Polskę. Jak znam francuskich polityków Macron stanie przed wyborcami, i z ręką na sercu zapewni, że chciał ich wprowadzenia, ale się nie dało. Nie zapomnijmy, że to wolny rynek i Pan Macron nie może decydować za innych członków UE. Polska jest poważnym rynkiem, który trzeba szanować - mówi Alain Kaj, francuski przedsiębiorca, który od 30 lat robi interesy w naszym kraju.

To komentarz do afery z początku maja, kiedy Emanuel Macron po spotkaniu z robotnikami fabryki Whirlpoola w Amiens zapowiedział, że będzie dążył do nałożenia sankcji na Polskę. Wtedy był to efekt starcia polityków w sprawie przeniesienia produkcji sprzętu AGD Whirlpool z Francji pod Łódź. Macron powiedział wtedy, że nie można tolerować w UE takich krajów jak Polska – "naruszyła wszystkie zasady Unii i rozgrywa różnice kosztów społecznych". Za trzy miesiące nasz kraj miała spotkać kara.



Alain Kaj: – Emanuel Macron, jako kandydat na prezydenta musiał coś takiego powiedzieć. Sankcji nie będzie, bo wystarczy wyobrazić sobie jak by po nich wyglądały interesy EDF, który ma w Polsce ciepłowni, Auchan trzymającego rynek hipermarketów i wielu innych firm.

Co gryzie Francuzów w Amiens?

Nie zdziwi się pan, kiedy powiem, że we Francji żyję się bardzo dobrze, łatwo i przyjemnie. Nie musimy walczyć z klimatem jak tutaj, gdy weekend majowy okazuje się chłodniejszy niż grudzień. Nasi politycy mniej się kąsają, ludzie przywykli do spokojnego życia. Mają hipoteki na 20 lat, dostęp do opieki zdrowotnej. I nagle okazuje się, że to wygodne życie legnie w ruinie, bo w Polsce ludzie gotowi są składać pralki nie za 2500 euro, ale za 800 euro miesięcznie. Nagle całe rodziny tracą pracę. Niekiedy i ojciec, który pracował tam 20 lat, ale i syn, któremu lepsza praca się nie trafiła.

I już nie lubią polskiego hydraulika, ale decyzję podejmują przecież menadżerowie takich firm.

Jego z kolei naciskają akcjonariusze, właściciele, ktoś wyżej z korporacji, aby osiągał lepsze zyski. Znam Whirpoola w Amiens. Ta fabryka jak przypuszczam zarabia, ale dzięki przeniesieniu produkcji do Polski będzie mogła zyskać dodatkowe 20 procent zysku. Francuscy biznesmeni doskonale wiedzą, że Polacy zarabiają trzy, cztery razy mniej, a to już okazja do lepszego wyniku.

Ja tego nie pochwalam. Jako biznesowy konsultant odradzam tego typu pogoń za zyskiem. Bo potem co? Dla kolejnej premii przeniosą fabrykę na Białoruś czy Ukrainę?

We Francji głośno jest też o polskich firmach, które podbierają pracę francuskim przewoźnikom. Od kwietnia wprowadzono minimalne stawki płacy 9,76 euro za godzinę, co dawałoby 1480 euro miesięcznie.

Nie popieram zbyt mocnego, rządowego interwencjonizmu, jako doradca biznesowy namawiałem francuski biznes - zamiast bać się konkurencji zatrudnijcie Polaków. Jaki to problem otworzyć oddział w Polsce. Udoskonalajcie z nimi swoje firmy. Polacy też chcą zarabiać 2-3 tys. euro miesięcznie. Zobaczcie, jak im się chce!

Czy poza taniością Polacy mają jeszcze jakieś inne przewagi?

Każdemu francuskiemu prezesowi mówiłem, że nie należy patrzeć na Polskę tylko jak na zasób taniej siły roboczej, ale na rozwijający się rynek i dobrze ulokowany logistyczne z powodu liczby sąsiadów, których posiada. Tu uwaga, sami się przecież tak reklamowaliście przez całe lata. To, co mi się podoba w Was, to to, że Wam wciąż jeszcze się chce. Polacy chcą jak najszybciej uzyskać lepsze życie i kształcą się w dobrych polskich uniwersytetach. Regularnie odrzucają strefę komfortu.

Francuskie elity czy to politycy czy to przedsiębiorcy są już zbyt zamożni. Teraz to Polacy chcą pracować i do tego korzystać z życia. Awansujesz Polaka na stanowisko, to on powie „Dzięki, mam swoje pięć minut. Muszę to wykorzystać. Tak! Chcę Ferrari, chcę tego Porsche oraz eleganckich wakacji, co trzy tygodnie!” Polacy gotowi są bardzo ciężko pracować, aby to osiągnąć.

Skąd w pana słowach tyle sympatii do Polski?

30 lat już tu pracuję. Wbrew niektórym moim francuskim kolegom, uważam ten kraj za świetne miejsce do pracy. Moim pierwszym biznesem była inwestycja w zakład produkujący flagi. Byłem chyba jedynym przedsiębiorcą w Europie, mającym możliwość wyprodukowania flagi dowolnego państwa na świecie, a do tego zestawu flagowych kodów sygnałowych. Pamiętam czasy 30 lat temu jak na Saskiej kępie, na ulicznym stoliku rąbano mięso, a moi znajomi po prostu nie uwierzyliby w takie sceny. Teraz sytuacja bardzo się zmieniła – oczywiście na lepsze.

Przede wszystkim Polska dała mi okazję rozwinąć różne biznesy od podstaw - zatrudniając wyłącznie Polaków i reinwestując wszystkie moje zyski w Polsce. Polska jest rynkiem gdzie jest jeszcze dużo do zrobienia. Moje życie w Polsce pozwoliło mi też zaprzyjaźnić się z dużą ilością wspaniałych i kulturalnych ludzi. Sprowadziłem tu wielu inwestorów. Dalej zachęcam Francuzów do inwestycji w Polsce, pomagam w tworzeniu i wdrożeniu strategii dla rozwoju biznesów – od małych do dużych - dzięki moim dwóch spółkom – Inventage i Pegasus Solutions.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...