Wdowa po Tomaszu Kalicie jest rozczarowana politykami. "Lepiej, że Tomek nie dowiedział się, jak to się skończyło"

Anna Kalita z małżonkiem Tomaszem.
Anna Kalita z małżonkiem Tomaszem. Fot. Screen z Facebooka
Jestem ogromnie rozczarowana i może dobrze, że Tomek miał cały czas przeświadczenie, iż uda się zalegalizować lek z oleju konopi. Lepiej, że nie dowiedział się, jak to się skończyło. Że nikt nie wywiązał się ze składanych obietnic – mówi w szczerej rozmowie z WP.pl Anna Kalita, wdowa po Tomaszu Kalicie.

Ostatnie miesiące życia zmarły w styczniu Tomasz Kalita poświęcił na walkę o legalizację medycznej marihuany. Stał się głosem chorych, których ból mogłaby uśmierzyć. Chciał, by Polska dołączyła do europejskich krajów, które zdecydowały się dopuścić marihuanę do celów medycznych. Politycy obiecywali pomoc. Ale na obietnicach się skończyło. Anna Kalita w rozmowie z Wp.pl. wyznaje, że ma o to do polityków żal.
Anna Kalita
wdowa po Tomaszu Kalicie

Kiedy Tomek zachorował, stał się na chwilę twarzą walki o medyczną marihuanę. Wówczas nawet ministerstwo zdrowia mówiło, że już za moment zmienią przepisy i umożliwią chorym zażywanie tego leku. Tomka to niesamowicie cieszyło. Mówił wtedy: „nie będąc posłem, będę miał swoją ustawę". Ta nadzieja niosła go w chorobie. Dawała mu siłę, poczucie szczęścia i sensu. Uważał, że to będzie najważniejsza rzecz, jaką doprowadzi w swoim życiu do końca. Czytaj więcej

Wdowa po rzeczniku SLD w rozmowie z dziennikarką przypomina, że po śmierci jej męża politycy organizowali konferencje, "chcieli odwoływać ministra zdrowia za to, że nie ma projektu w sprawie medycznej marihuany". – Przyszły kamery, nagrały ich. Ludzie zobaczyli, że oni chcą pomóc chorym. Ale na tym temat się skończył. Teraz nikt już się tym nie zajmuje. Ten problem nikogo nie interesuje, bo chodzi o zbyt małą grupę ludzi. Tak uważają politycy, ale tak naprawdę to liczne grono chorych – podkreśliła Anna Kalita. Sprecyzowała, że chodzi o "120 tysięcy osób z lekooporną padaczką, do tego dochodzą chorzy na raka". – Rządzący dobrze wiedzą, że oni się nie zbuntują, nie przyjdą pod Sejm, żeby protestować. Jestem ogromnie rozczarowana i może dobrze, że Tomek miał cały czas przeświadczenie, iż uda się zalegalizować lek z oleju konopi. Lepiej, że nie dowiedział się, jak to się skończyło. Że nikt nie wywiązał się ze składanych obietnic – zaznaczyła.



Kobieta dodała, że od października ub.r., kiedy z Tomaszem Kalita spotkał się prezydent Andrzej Duda, nikt z Kancelarii Prezydenta się z nimi nie kontaktował. Bez odpowiedzi pozostał także list, jaki jej mąż wysłał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

O tym, dlaczego władze nie chcą zrealizować "Testamentu Kality" i zalegalizować medycznej marihuany pisaliśmy także w naTemat.

źródło: Wirtualna Polska

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...