"Uciekaj!" wreszcie jest w polskich kinach. To niby horror, ale ten film ma wszystko, czego potrzeba

"Uciekaj!" - film, który ma właściwie wszystko.
"Uciekaj!" - film, który ma właściwie wszystko. Fot. Mat. promocyjny
Dzień przed premierą "Uciekaj!" miało 100 proc. pozytywnych recenzji. U nas ten obraz zadebiutował dopiero teraz i chociaż sali kinowej, w której siedziałam, nie wypełnił tłum, to obejrzałabym go jeszcze raz. "Uciekaj!" broni się nie tylko jako horror o współczesnym rasizmie, ale jest po prostu doskonałym filmem, któremu niczego nie brakuje.

Czarny w modzie
– Wydaje się, że temat rasy to ogromne tabu. Sama myśl o wyciąganiu go w jakimkolwiek innym filmie niż tym dotyczącym np. niewolnictwa, przeraża – mówił o "Uciekaj!" w wywiadzie dla USA Today Jordan Peele. Biała Ameryka po oscarowej wpadce z brakiem nominacji dla czarnoskórego twórcy bardzo stara się naprawić swój błąd. Jeszcze z takim prezydentem, jakiego dostała, staje wręcz na rzęsach. Głównym bohaterem swojego filmu Peele musiał więc uczynić Afroamerykanina, naprzeciw - i tu pierwsze zaskoczenie - stawiając ludzi wręcz zakochanych w "czarnym" świecie.
Rasizm nie jest w "Uciekaj!" widoczny od razu, nie dostajemy go podanego na tacy, ale da się zauważyć. Na przykład wtedy, gdy Chris i jego biała dziewczyna mają wypadek, gwoli ścisłości wypadek, który spowodowała ona, lecz to od niego policjant żąda dokumentów. Lampka zapala się i wcześniej – rodzice ukochanej nie wiedzą, że córka przywiezie do domu czarnego. Może Chris snuje tylko najgorszy scenariusz, bo koniec końców tamci witają go jak swojego? Ba, nawet lepiej – choć inaczej niż w przypadku czarnej służby, zachowującej się co najmniej dziwnie, niczym roboty na haju.



Peele sygnalizuje, że wszystko, co widzimy jest jakąś fasadą. Tata uwielbia Baracka Obamę i zagłosowałby na niego znowu, gdyby tylko mógł, a mama oferuje antynikotynową sesję hipnozy. Jedynie brat Rose trochę nad sobą nie panuje, prowokując mały pokaz ju-jitsu. Ona sama jest uroczą panną na wydaniu. A i tak rośnie poczucie zagrożenia, raz po raz rozładowywane żartem czy uśmiechem. Peele robi tak na przemian, z boku zostawiając nam gosposię i ogrodnika - coraz to straszniejszych.
Płakać ze strachu i śmiechu
Reżyser ma na koncie epizody komediowe - Amerykanie znają go z serii skeczy "Key & Peele" i naśladowania Obamy, elementy wybijające z konwencji horroru są tu perełkami godnymi najlepszych nagród. Przykład? Bliski przyjaciel Chrisa ma bardzo oryginalne uwagi na temat białych i co epizod tylko się rozkręca. Późniejsze, niezbyt przyjemne wnioski to już majstersztyk.

Peele nie chciał kategoryzować swojego filmu, wolał nazywać go czymś, co wstrząśnie widownią. Czy wstrząsnął? Momentami tak, powoli budował napięcie, choć pewne rozwiązania mógł sobie darować. W porównaniu jednak z horrorami, które rządzą w box office'ach i które zazwyczaj są nową wersją (czyt. bardziej krwawą i przerażającą) czegoś, co było, "Uciekaj!" jest świeże jak górskie powietrze.
Łatwo dostrzec ukłony Peele'a w stronę klasyki, czerpie z niej w nieżenujący sposób i wytrawny kinoman raczej mu podziękuje, niż się obrazi. Ucieszą poukrywane znaczenia i puszczane zza kamery oko. Zechce się też aż klasnąć, gdy nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji. Tak wymyślonego suspensu trzeba gratulować. Wszystkie elementy składają się w spójną całość - wiemy już, co znaczyły przyjacielskie uściski i wyrazy miłości. Ale koniec jest daleki od spodziewanego.

Film, który wszystko ma
"Uciekaj!" to niepokojąca historia z silnie podkreślonym wątkiem rasowym. Dialogi płyną naturalnie, jakby Peele podłożył mikrofon w trakcie prawdziwej rozmowy, ogromnym plusem obrazu są inteligentne postacie. Zwykle w horrorach czy thrillerach zachowania bohaterów trudno nazwać logicznymi. U Peele'a żaden nie jest idiotą, choćby przez moment. Chris, Rose i pozostali nie robią niczego, czego nie zrobiłby widz będąc na ich miejscu.
Twórca - debiutujący w pełnym metrażu - żongluje strachem i wybuchami śmiechu, posypując takie oto filmowe ciastko komentarzem społecznym. Pojawiają się opinie, że stworzył coś dla każdego, a więc dla nikogo, że ledwo dotknął tematu rasizmu we współczesnej Ameryce, albo że nie proponuje niczego nowego. Ja wyszłam z kina z przekonaniem, że obejrzałam niemal idealny film, po którym chce mi się myśleć.


Uciekaj!" ("Get out"), scenariusz i reżyseria: Jordan Peele, obsada: Daniel Kaluuya, Allison Williams. Catherine Keeener, Bradley Whitford, Caleb Landry Jones, Marcus Henderson, Betty Gabriel. Budżet: 5 mln dolarów, Zarobek: ponad 200 mln dolarów na całym świecie
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...