Przed kościołem wata cukrowa, a ksiądz mówi: "Uwiniemy się w 1,5 godziny". Prawdziwy cel Pierwszej Komunii Świętej

Kilka lat temu hitem było posiadanie własnej kamery i nagrywanie Pierwszej Komunii Świętej. Teraz już to nie wystarczy.
Kilka lat temu hitem było posiadanie własnej kamery i nagrywanie Pierwszej Komunii Świętej. Teraz już to nie wystarczy. Fot. MACIEJ ŚWIERCZYŃSKI / AGENCJA GAZETA
Wata cukrowa przed kościołem, potem kawior na stole, a wieczorem pokaz sztucznych ogni – uroczystość Pierwszej Komunii Świętej w wielu rodzinach zmieniła się w wesele. Ale to nie dzieci czy księża napędzają komunijne szaleństwo. Prześledziliśmy trendy i winny jest jeden... rodzic.

– Byłem ostatnio na Pierwszej Komunii Świętej i doznałem szoku – opowiada Krzysztof z Warszawy. Przyznaje, że dawno nie uczestniczył w takiej uroczystości. Może dlatego był pod tak dużym wrażeniem, niestety, w sensie negatywnym. A zaczęło się już kilka minut przed oficjalnym startem, gdy pojawił się ksiądz i przez mikrofon obwieścił wprost: – Szanowni Państwo, proszę o przestrzeganie zasad BHP i słuchanie się poleceń, a wszystko pójdzie sprawnie i szybko. Za godzinkę-półtorej się uwiniemy i każdy pójdzie do domu – usłyszeli zebrani.



Trafił w oczekiwania kilkuset zebranych osób, które w większości robiły wszystko, byle tylko zabić nudę. Spacer po okolicy był w ogóle ciekawym przeżyciem. Pobliska Biedronka chyba dawno nie przeżywała takiego nalotu odświętnie ubranych ludzi, a w niedalekiej kawiarni można było zobaczyć osoby, które potuptały tam spod kościoła. Inni z kolei rozleźli się pomiędzy resztę budynków, gdzie w mniejszych sklepach kupili lody czy przekąski. Kwintesencją tego był pan, który chwilę po tym, jak księża i zakonnice z dziećmi weszli do kościoła, bezpardonowo rozstawił się z maszyną do waty cukrowej.
Chętnych nie brakowało. Rzeczywiście uroczystość trwała krótko, a potem wszyscy uciekli do domów i lokali, żeby robić to, po co naprawdę zostali zaproszeni. Dawać prezenty.

Tort w kształcie Biblii
Narzekanie, że Pierwsza Komunia to obciążenie dla domowego budżetu, że trzeba dać więcej księdzu na tacę, ubrać dziecko w albę, czy sukienkę – to stały punkt majowych uroczystości. To jednak nie księża zmuszają rodziców do pościgu za atrakcjami. W ciągu ostatnich lat umocnił się taki trend: na mszy krótko, a po niej coraz wystawniej. I wcale to nie "zła" warszawka dyktuje tę modę. Przyjęcia komunijne wpisały się na stałe w oferty restauracji. Rodzice jednak szukają nowych miejsc teraz nadszedł czas na gospodarstwa agroturystyczne, czy basen. Spa w Lublinie oferuje przyjęcia komunijne. Nic dziwnego, że w pakiecie są atrakcje wodne. Rozpiętość cen przyjęć jest olbrzymia. Gospoda na warszawskim Ursynowie za 127 złotych od osoby (są również tańsze pakiety) gwarantuje bogate menu. Nie ma tam jednak tortów w kształcie Biblii, które jeszcze niedawno były modne na stołach na Podkarpaciu.

Petarda z klaunem
W bastionie polskiego katolicyzmu wiedzą, jak uatrakcyjnić przyjęcie. – U nas są to zabawy na świeżym powietrzu organizowane przez profesjonalnych animatorów. Jest już kucyk z zaprzyjaźnionej stadniny, a wieczorem fajerwerki – Marcin Kobylański z restauracji i winiarni Maria Anna opisywał dla rzeszowskich "Nowin". A może wynająć klauna?
Pakiet Crazy, jak czytamy w ofercie klauna z Piaseczna, kosztuje – 450 złotych. Za tę pieniądze dwóch animatorów przez dwie godziny zajmie się dziećmi. Kolejna godzina to dodatkowe 100 złotych. No i oczywiście nie można zapomnieć o sesji fotograficznej. Tutaj również gusta uległy zmianie. Nie wystarczy pamiątkowe zdjęcie – najlepsza będzie sesja w plenerze.

Alby nie zdały egzaminu?
Przed laty księża próbowali ograniczać komunijne szaleństwo wprowadzając alby. Miały wyeliminować zakupy drogich garniturów dla dzieci, które za chwilę z tych strojów wyrosną. Ale i tak skończyło się na strojeniu. Kilka kliknięć i już znajdziemy najnowszą kolekcję sukienek dla dziewczynek, w które przebiorą się po pierwszej komunii.
Z myślą o nich w salonach fryzjerskich także przygotowano specjalne oferty. Nawet w tak ekskluzywnych, jak B&K włączono promocje komunijne. Niektórzy fryzjerzy zamknęli zapisy już w marcu.
Pogodzić sacrum z profanum
Niektórzy duchowni przestali już walczyć z nakręcającym się szaleństwem. Próbują pogodzić sacrum i profanum, jak chociażby duchowny na warszawskim Ursynowie. – U nas są dwie uroczystości Pierwszej Komunii Świętej. W soboty wieczorem jest część tylko dla dzieci i rodziców. To przyjęcie ma wymiar bardziej duchowy. Natomiast w niedziele jest już tradycyjna uroczystość dla gości i gadżetów. To chyba najlepsze rozwiązanie, bo jak obserwuję Pierwsza Komunia, coraz bardziej zmienia się w coś w rodzaju odpustowego obrzędu – uważa Monika z Ursynowa.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...