Rewolucja kulturalna po polsku. Kayah została wciągnięta na czarną listę, Nosowska dołącza do niej sama

Kayah podczas koncertu finałowego po demonstracji z okazji Dnia Kobiet w Warszawie 3 marca 2017 r.
Kayah podczas koncertu finałowego po demonstracji z okazji Dnia Kobiet w Warszawie 3 marca 2017 r. Fot. Adam Stępień / AG
Zamieszanie wokół festiwalu w Opolu budzi większe emocje niż sam festiwal. Najpierw usłyszeliśmy, że Kayah nie może wystąpić na festiwalu, chyba że "po trupie" pana prezesa Kurskiego, potem doszła do nas wiadomość, że w akcie protestu zrezygnować postanowiła również Kasia Nosowska. Sprawę musiała wyjaśniać w TVP Maryla Rodowicz, która zaprosiła artystki na wspólny koncert, a my się pytamy – co w obecnej Polsce trzeba zrobić, żeby zasłużyć sobie na cenzurę telewizji publicznej?

W przypadku Kayah, której dorobek artystyczny jest tak imponujący, naprawdę trudno powiedzieć - artystka nie schodzi ze sceny od niemal trzydziestu lat. Jej "Testosteron” śpiewała swego czasu cała Polska, niezapomniany jest również duet wokalistki z Goranem Bregoviciem, po którym żadna rodzinna impreza w Polsce nie może obyć się bez "Prawego do lewego". Lista nagród i tytułów, które Kayah zdobyła przez te lata, począwszy od debiutanckiego albumu "Kamień" z 1995 roku, jest długa.



Na tegoroczny festiwal w Opolu wokalistkę zaprosiła Maryla Rodowicz. Kayah miała wziąć udział w jej koncercie jubileuszowym - Rodowicz w tym roku świętuje bowiem 50-lecie pracy artystycznej. Jak donosiła opolska "Gazeta Wyborcza”, decyzję o występie Kayah nagle zablokował Jacek Kurski. Prezes TVP, który dał się poznać jako wielbiciel disco polo, miał powiedzieć krótko - "po moim trupie”. Jednocześnie pojawiły się plotki, że za uczynienie z piosenkarki persona non grata w istocie odpowiedzialna jest narzeczona Kurskiego Joanna Klimek.

Tak czy inaczej, występ Kayah w Opolu stoi pod znakiem zapytania. Szkoda, tym bardziej, że opolska scena jest również tą, na której Kayah debiutowała w 1988 roku z piosenką "Córeczko" i artystka wielokrotnie chętnie na nią wracała - również podczas ostatniego koncertu noworocznego.
Grzechy niewybaczalne
Co takiego mogło nie spodobać się telewizji publicznej, by - nie zważając przecież na wizerunkowe straty na jakie się naraża - wciągnąć artystkę na "czarną listę”? Cenzura tym razem nie dotyczy treści - trudno jej wydany w ubiegłym roku z okazji Gwiazdki album "Gdy pada śnieg” z interpretacjami kolęd, albo płytę "Skała” z 2009 roku uznać za kontrowersyjne światopoglądowo - chyba że tytuł piosenki "Do diabła z przysłowiami” ktoś nadgorliwy potraktuje jako wezwanie do satanizmu… wolne żarty.

O wiele bardziej niewygodne dla TVP wydaje się być to, co Kayah robi poza sceną. We wrześniu 2016 roku artystka wzięła udział w jednej z manifestacji Komitetu Obrony Demokracji. Sytuacja w Polsce była wówczas gorąca, ponieważ w Sejmie omawiany był właśnie obywatelski projekt radykalnego zaostrzenia prawa antyaborcyjnego w naszym kraju. Tysiące kobiet wyszło na ulice by wyrazić sprzeciw wobec ograniczaniu ich praw. Poparcie dla Czarnego Protestu wyraziła również Kayah.

Podczas marszu KOD-u pod hasłem "Jedna Polska - dość Podziałów” artystka zabrała głos.– Nie jestem zaangażowana politycznie, nie jestem też aktywistką. Ale jestem Polką! Jestem kobietą! Dyskusja, która odbyła się dwa dni temu na temat mojej autonomii, dyskusja o mnie beze mnie przelała czarę goryczy. Dlatego tutaj jestem – mówiła ze sceny.
– Stoję tutaj przed wami także jako patriotka, która nie godzi się na dzielenie narodu na gorszy i lepszy sort. Podobnie jak wy! – dodała po chwili. Potem artystka wystąpiła też podczas finału demonstracji z okazji Dnia Kobiet w Warszawie.
Tymczasem dzielenie na lepszy i gorszy sort, także wśród artystów, najwyraźniej ma się u nas świetnie. 3 maja, żeby tylko nie pokazać w TVP Natalii Przybysz, wycięto ją z transmisji koncertu ku pamięci Agnieszki Osieckiej, który miał miejsce w sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. W koncercie wzięło udział wielu artystów, między innymi Monika Brodka, Krzysztof Zalewski czy Piotr Rogucki. Wycięto tylko Przybysz, która również wspierała Czarny Protest, a w październiku szczerze opowiedziała o swojej aborcji. Oficjalnie skrócenie koncertu wynikało z konieczności dostosowania czasu audycji do potrzeb programowych anteny. Nieoficjalnie powodem miała być niechęć do uczestniczki Czarnego Protestu.

Kiedy prezes TVP czuje niechęć, to nie tylko czuje, ale i wydaje stosowne decyzje. Kilka miesięcy temu na "czarną listę” została wciągnięta jeszcze jedna artystka, tym razem aktorka Julia Wyszyńska. Jej niewybaczalnym grzechem okazał się być udział w krytykowanym przez środowiska prawicowe i Kosciół spektaklu "Klątwa” w Teatrze Powszechnym. Wyszyńska nie straciła roli w "Na dobre i na złe”, jak chciał Kurski tylko dlatego, że... już w serialu nie grała. TVP zdjęło jednak z anteny spektakl "Biały dmuchawiec" z jej udziałem. – Ta pani sama podjęła decyzję o zerwaniu współpracy z TVP dokonując aktu zbezczeszczenie postaci świętego Jana Pawła II. Takich rzeczy nie można akceptować – tłumaczył w wPolityce.pl prezes TVP.

Dla pewności z pracy wyrzucono jeszcze dziennikarkę Katarzynę Kuszyńską, która podjęła decyzję o pokazaniu na TVP Kultur materiału na temat "Klątwy". – A ja, nieprofesjonalna dziennikarka z brakami warsztatowymi, za zdanie, że "Wszystkich, których porusza już sam temat, reżyser zaprasza najpierw na spektakl” zostałam zawieszona – dodała Anna Mikołajczyk, autorka reportażu.
Cenzura - i co dalej
Jak można akceptować cenzurę? W przypadku festiwalu w Opolu sprawa wciąż nie jest rozstrzygnięta. W Rozmowie z naTemat Maryla Rodowicz, swieżo po ustaleniach w TVP, powiedziała, że Kayah jednak wystąpi. – Prezes podkreślił, że jest wielką artystką i cieszy się, że wystąpi w Opolu – powiedziała nam artystka.

Pozostaje jeszcze kwestia Kasi Nosowskiej. – Podczas poniedziałkowego spotkania usłyszeliśmy, że w Opolu nie zaśpiewa też Kasia Nosowska – powiedział w rozmowie z "Wyborczą” jeden z dyrektorów z TVP. Miała się wycofać na znak protestu przeciwko bojkotowaniu koleżanki po fachu.

– Kasia Nosowska napisała do mnie SMS-a w niedzielę, że ona w ogóle wycofuje się z festiwalu w Opolu – mówi nam Maryla Rodowicz. Z powodów politycznych? – Chyba chodziło o Natalię Przybysz, z którą miała wystąpić – odpowiada piosenkarka.

Jak się teraz okazuje, Nosowska nie jest w swoim akcie protestu odosobniona - Kayah właśnie oświadczyła, że rezygnuje z występu w Opolu "na znak jedności z tymi, którzy na cenzurowanym byli i nadal pozostali, bo wobec nich nie wywołała się taka burza".

Wczoraj nie udało nam się uzyskać informacji o żadnym innym artyście, który rozważałby rezygnację z uczestnictwa w festiwalu. Niektórzy po prostu chcą "robić swoje”, nie angażować się w "polityczne spory”, innych może nie stać na to, by zająć jakieś stanowisko - opolski festiwal to w końcu świetna okazja na promocję. Odważne i jednoznaczne wystąpienie Kayah, rzucające światło na to, co naprawdę dzieje się za kulisami festiwalu, kiedy w TVP urzęduje obecny prezes, być może skłoni niektórych do rozważenia opcji bojkotu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • TVP
Trwa ładowanie komentarzy...