KE chce zmusić Polskę do udziału w relokacji migrantów i grozi karami. Szydło: Nie ma zgody na narzucanie kwot uchodźców

Fot. Screen z YouTube
Polska, obok Węgier i Austrii jest krajem, który nie przyjął ani jednego uchodźcy – wynika z zestawienia Komisji Europejskiej. KE postawiła więc Polsce warunek, by do końca czerwca przystąpiła do relokacji. Jeśli to się nie stanie, zostaną wszczęte procedury o naruszenie prawa UE. Premier Beta Szydło już kategorycznie odmawia. – Nie ma zgody na to, by przymusowo były narzucone jakiekolwiek kwoty uchodźców – podkreśliła we wtorkowe popołudnie.

Parlament Europejski podczas dzisiejszej debaty ponownie zajął się tematem relokacji, a europosłowie opowiedzieli się za realizacją podjętych niejednogłośnie dwa lata temu zobowiązań dotyczących polityki migracyjnej Unii Europejskiej. Przekonywano, że wszystkie kraje członkowskie powinny brać udział w relokacji uchodźców. Są takie, które zwiększyły swój wkład, ale Polska, Węgry i Austria nie przyjęły dotąd żadnej osoby. – Chcę jasno powiedzieć, że jest to naruszeniem ich zobowiązań – stwierdził unijny komisarz ds. migracji i spraw wewnętrznych Dimitris Awramopulos.


Do sprawy podczas konferencji prasowej odniosła się premier Beata Szydło. Szefowa rządu podkreśliła, że w Polsce nie ma możliwości do przyjmowania uchodźców. – I na pewno nie zgodzimy się na narzucanie Polsce, ani innym krajom członkowskim narzucanie kwot uchodźców – zaznaczyła. Jednocześnie premier podkreśliła, że polski rząd włącza się w akcje humanitarne i nie odmawia pomocy. – Włączamy się w te wszystkie akcje, które prowadzi UE. Jeśli chodzi o ochronę granic, nasi funkcjonariusze są obecni wszędzie, gdzie tej pomocy oczekują nasi partnerzy. W tej chwili nie ma możliwości, aby do Polski byli przyjmowani uchodźcy – dodała raz jeszcze. Beata Szydło odniosła się także do działań poprzedniego rządu.
Beata Szydło

Chcę przypomnieć, że rząd PO zgodził się na to, żeby przyjmować do Polski uchodźców. W tej chwili, ponieważ PO sama pogubiła się w tym, jakie zajmuje stanowisko, to nie wierzę politykom PO. Jednego dnia wychodzi przewodniczący i mówi, że nie chcą przyjmować uchodźców. Po czym wracamy do wypowiedzi prominentnych polityków PO sprzed kilku miesięcy, nawołujących polski rząd, by przyjmować uchodźców. Potem znów wychodzi przewodniczący Schetyna i tłumaczy, że jednak nie będą przyjmować. A w tej chwili europosłanka Kudrycka mówi, że rząd powinien przyjąć 7 tys. uchodźców.

Przypomnijmy, że klika dni temu lider PO Grzegorz Schetyna powiedział, że jego partia jest przeciwna udziałowi Polski w relokacji imigrantów. – Nie będziemy przyjmować nielegalnych migrantów – podkreślił stanowczo. Jednocześnie zwrócił uwagę na konieczność solidarnej współpracy z Unią Europejską w rozwiązywaniu kryzysów migracyjnych, a nie wywoływanie wojen z Brukselą. – Polska nie może być obiektem szyderstw, kpin i drwin. Tylko podmiotowy polski głos, tylko dobre, sensowne argumenty z polskiej strony będą powodowały, że będziemy mieli wpływ na politykę europejską – ocenił.

Szef PO twierdził wówczas, iż kryzys migracyjny jest opanowany, a temat relokacji migrantów został dawno zamknięty. – Nikt od Polski nie oczekuje przyjmowania uchodźców – zwrócił uwagę Schetyna. Jak widać, w Brukseli ktoś postanowił pokazać mu, że się pomylił. Dziś w Strasburgu europosłanka PO Barbara Kudrycka przypomniała, że rząd Ewy Kopacz wydał zgodę na relokację. – Nie rozumiem, dlaczego rząd w Polsce nie przyjął 7 tysięcy uchodźców, w tym dzieci – powiedziała.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...