"Pojęcie 'corruption' ma w języku angielskim znaczenie szersze...". Morawski wreszcie tłumaczy się z debaty w Oksfordzie

Prof. Lech Morawski tłumaczy się ze słów wygłoszonych podczas słynnej debaty na Oksfordzie.
Prof. Lech Morawski tłumaczy się ze słów wygłoszonych podczas słynnej debaty na Oksfordzie. Fot. YouTube.com/Oxford Poland Constitutional Symposium 2017
No i wreszcie doczekaliśmy się komentarza prof. Lecha Morawskiego w sprawie jego głośnego wystąpienia na uniwersytecie w Oksfordzie. Sympatyzujące z Prawem i Sprawiedliwością media braci Karnowskich publikują w środę oświadczenie, w którym profesor tłumaczy, iż wcale nie mówił o korupcji wśród polskich sędziów, terminu "corruption" używając jedynie do opisu "zepsucia, demoralizacji, upadku etosu elit politycznych, prawniczych i ekonomicznych", a słowa reprezentowaniu rządu PiS to było "przejęzyczenie".

– Both – tak w języku angielskim prof. Lech Morawski podczas słynnej oksfordzkiej debaty krótko odpowiedział na pytanie, czy podczas wizyty w Wielkiej Brytanii reprezentuje Trybunał Konstytucyjny, czy też polski rząd. Jeszcze więcej emocji wzbudziły jednak inne wygłoszone przez niego słowa. – The reforms implemented by the Polish government are main at fighting of all-embracing corruption in Poland. The corruption which ruins my country. The corruption in which are involved top politicians, top lawyers, judges, among others judges of Supreme Court, of Constitutional Tribunal. Maybe very strong words but we can give undisputed evidences – tak w języku Szekspira mówił o powodach "dobrej zmiany" w Polsce.

I słuchający jego wystąpienia Brytyjczycy, a później władający językiem angielskim odbiorcy na całym świecie, nie mieli wątpliwości, iż prof. Lech Morawski przedstawił się jako reprezentant zarówno TK, jak i rządu Prawa i Sprawiedliwości. I że właśnie w takiej roli czołowych polskich polityków, prawników, sędziów – w tym sędziów Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego – oskarżył o korupcję.

Wielokrotnie użyte przez profesora słowo "corruption" najbardziej renomowany oksfordzki słownik języka angielskiego przede wszystkim definiuje bowiem jako "dishonest or fraudulent conduct by those in power, typically involving bribery". Czyli "nieuczciwe lub nielegalne postępowanie władzy, zazwyczaj polegające na łapówkarstwie". Teraz prof. Lech Morawski próbuje jednak przekonywać, iż w zasadzie to nie on zawinił przedstawiając Polskę jako kraj przeżarty korupcją, a źle zrozumiano jego wysokich lotów angielszczyznę.
prof. Lech Morawski
w oświadczeniu ws. debaty w Oksfordzie

Pojęcie "corruption" ma w języku angielskim znaczenie szersze niż w języku polskim, gdzie korupcja i łapownictwo (bribery) są w zasadzie pojęciami tożsamymi. Termin "corruption" w użytym przeze mnie znaczeniu nie odnosi się do łapownictwa (bribery), ale do zepsucia, demoralizacji, upadku etosu elit politycznych, prawniczych i ekonomicznych w naszym kraju. W takim właśnie sensie mówi się w prawie anglosaskim na przykład o karalnym demoralizowaniu małoletnich (corruption of minors). Stosowne informacje na temat znaczenia terminu "corruption" można znaleźć w nieomal każdym słowniku języka angielskiego.

Fakt, że w takim właśnie znaczeniu używałem terminu "corruption" wynika w oczywisty sposób z kontekstu mojej wypowiedzi, w której mówiąc o korupcji (corruption) stanu sędziowskiego odwoływałem się do następujących przykładów: opór przeciwko wprowadzeniu deklaracji majątkowych, mimo że składają je w naszym kraju nieomal wszyscy urzędnicy i funkcjonariusze publiczni, niechęć do reform wymiaru sprawiedliwości, mimo wielu nękających go patologii itd. Jeśli zaś chodzi o TK, to przykładem tak rozumianego zepsucia etosu sędziowskiego (corruption) jest np. szeroko komentowany w mediach fakt – nota bene niepodważony przez zainteresowanych – że niektórzy sędziowie pobierali bardzo wysoki ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, mimo że faktycznie korzystali oni z wypoczynku od pracy.

W żadnym kontekście mojego wystąpienia nie napisałem natomiast, że Sędziowie TK czy SN przyjmują łapówki, co imputuje mi p. S. Biernat...

Prof. Lech Morawski komentuje także przedstawienie się w roli osoby reprezentującej na Oksfordzie zarówno Trybunał Konstytucyjny, jak i rząd PiS. "Jeśli (...) użyłem słowa "reprezentuję", to stanowi to przejęzyczenie. Jest bowiem oczywiste, że prawnicy (akademicy, praktycy) mają określone zapatrywania prawne i polityczne, które siłą rzeczy pokrywają się z relewantnymi opcjami politycznymi – innymi słowy, wyznają (podzielają) określone systemy wartości" – tłumaczy.

Brakami językowymi u odbiorców lub wyrywaniem z kontekstu profesor nie mógł już jednak wytłumaczyć swoich słów o sytuacji osób homoseksualnych pod rządami Jarosława Kaczyńskiego i spółki. W tym przypadku musiał więc "wyrazić głębokie ubolewanie".

nawiązując do oskarżeń kierowanych wobec mojej osoby o rzekome nawoływanie do prześladowania homoseksualistów, to oświadczam że w moim wystąpieniu prezentowałem jedynie tezę opartą na postanowieniach obecnie obowiązującej Konstytucji, z której zapisów wprost wynika, że związki homoseksualne nie są traktowane jako małżeństwa („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej” - art. 18 ustawy zasadniczej ). Moją intencją na pewno nie było nawoływanie do prześladowań osób o innej niż heteroseksualnej preferencji. Jeśli ktoś jednak w inny sposób odebrał moje słowa to wyrażam swoje głębokie ubolewanie...

źródło: wPolityce.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...